Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Historia osobista

Wojtek z wojska

Na ostatnim nagraniu Wojtek śpiewa Eurydykę w wyraźnie marszowym rytmie i z towarzyszeniem chórku przypominającego nasz pluton.
rysunki Dominik Nawrocki
POSŁUCHAJ

No to, chłopcy, terazEurydykie– wzywał, dalekim od rozkazującego, nieomal proszącym tonem, dowódca naszej kompanii, major K., gdy w regularnym marszowym szyku wracaliśmy z ćwiczeń terenowych i zbliżaliśmy się do koszar, naszej siedziby podczas letniego obozu kończącego obowiązkowe wówczas dla studentów szkolenie wojskowe. Za dawnego reżimu był to akademicki przywilej po Październiku ’56, bo w innych krajach paktu trzeba było odbywać poborową służbę wojskową. Na Uniwersytecie Warszawskim szkolenie obejmowało dwutygodniowe kursy semestralne podczas pierwszych trzech lat studiów oraz końcowy, sześciotygodniowy obóz letni, skoszarowany w jednostce wojskowej. Nam akurat przypadł Wałcz, koszary oczywiście poniemieckie, z szarymi, dwupiętrowymi blokami i rozległym placem alarmowym, położone na skraju miasta, więc daleko od centrum, za to blisko paru jezior, którymi mogliśmy się rozkoszować na niedzielnych przepustkach. Tereny ćwiczeń polowych, z błotem, okopami i strzelnicami, znajdowały się poza koszarami, dlatego w szyku zwartym maszerowaliśmy tam i z powrotem. Gdy już dachy skrytych w wysokopiennych sosnach koszarowych budynków zaczynały być widoczne, wtedy major K. podchodził do pierwszej czwórki, w której rej wodził nasz zapiewajło, i prosił, swoją warszawską wymową, o tęEurydykie. Równaliśmy krok, prężyliśmy pierś i wybijając rytm obcasami, wszczynaliśmy śpiew jednogłośny, który przy refrenie stawał się tak donośny, że szyby w koszarach drżały:

Eurydyko,

nie czekaj na mnie.

Powoli o tobie zapominam.

Eurydyko,

życie nas łamie.

Od nowa się nigdy nie zaczyna.

I o to właśnie chodziło majorowi – żeby w …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w lutowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn opinii” (2/2021).

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00