Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Rozmowa

Prawo do przyjemności

rysunek IZABELA OLESIŃSKA
Przyjemność, z którą mamy do czynienia, jest łatwa i od ręki, instant jak chińska zupka. Dziś epikurejska oś przyjemności stała się osią z cenami. Są na niej przyjemności drogie i tanie. Szczęście stało się kwestią ceny.
POSŁUCHAJ

Zapytam wprost: co to jest przyjemność?

Gdy na uczelni zaczynam zajęcia o hedonizmie, studenci przychodzą na nie z bardzo szerokimi uśmiechami na twarzach. Myślą, że będziemy rozmawiać o czymś super, wyjdziemy poza konieczność bycia cnotliwymi, poruszymy tematy bardziej sexy. Ale bardzo szybko ten uśmiech znika im z twarzy, gdy się okazuje, że przyjemność można definiować po prostu jako brak cierpienia.

Takiej odpowiedzi się obawiałam. Przecież brak cierpienia to dla nas zdecydowanie za mało, oczekujemy więcej.

Właśnie, bo to jest zawsze pytanie o to, jak zdefiniujemy przyjemność. Jeżeli wyobrazimy sobie oś, na której jednym końcu mamy sto procent przyjemności, a na drugim sto procent przykrości, to gdzieś między tymi stanami jest punkt zero, gdzie nie odczuwamy przykrości. I to nieodczuwanie przykrości może już być przyjemnością. Starożytni filozofowie hedoniści, jak Epikur, uważali, że przyjemnością powinien być właśnie ten punkt zero, bo najłatwiej go osiągnąć. A jak się domyślasz, osiągnięcie stu procent przyjemności jest bardzo trudne.

Powiedziałabym: nierealistyczne.

I jeśli stawiam sobie taki nierealistyczny cel, na przykład zakładam, że przyjemność, rozkosz, po prostu szczęście, odczuję dopiero wtedy, kiedy kupię sobie najnowsze sportowe lamborghini, koniecznie czerwone, to szansa, że osiągnę te sto procent, jest niewielka. Ale jeśli zdefiniuję przyjemność jako brak bólu, brak cierpienia, to już łatwiej mi osiągnąć ten cel. Dlatego Epikur mówił: przesuń ten punkt przyjemności, to twoja decyzja, to ty wiesz, kiedy jest ci przyjemnie, bo nie ma żadnej obiektywnej miary.

Katarzyna Kasia

(ur. 1978), filozofka i publicystka. Jest wykładowczynią Wydziału Zarządzania Kulturą Wizualną stołecznej Akademii Sztuk Pięknych. Współpracowniczka Kultury Liberalnej, prowadzi programNowy Świtw radiu Nowy Świat, występuje jako komentatorka w programie TVN24Szkło kontaktowe. Autorka książek:Rzemiosło formowania. Luigiego Pareysona estetyka formatywnościorazDoświadczenie estetyczne i wspólnota spektaklu.

Nic dziwnego, że twoi studenci tracą uśmiech, przecież to się kłóci z powszechnym rozumieniem hedonizmu, w którym rozkosz uważana jest za najwyższe dobro i główny motyw naszego postępowania.

Pewnie, bo w takim hedonizmie interakcje są kluczowe, a gdy to zostawimy, może się okazać, że przyjemność ma zupełnie inny charakter, i to mi się wydaje bardzo cenne, zwłaszcza w czasach, gdy o tym, co przyjemne, decydują za nas inni. Żyjemy w świecie, w którym jesteśmy wręcz zasypywani możliwościami czerpania przyjemności z różnych źródeł.

Co masz na myśli?

Te wszystkie cuda z reklam, to, co mają inni. Żyjemy w świecie, w którym usiłuje nam się wmówić, że jedne rzeczy są przyjemniejsze niż drugie i że powinniśmy je mieć, bo inni je mają. A tymczasem może być tak, że jeśli zredukujemy nasze potrzeby, będzie nam tę przyjemność o wiele łatwiej osiągnąć.

Ale czy chcemy redukować potrzeby?

Nie, dlatego to takie trudne. Co gorsza, konkretne czynniki nie dają nam szansy na tę przyjemność. To, po pierwsze, zbyt wygórowane oczekiwania, a po drugie, odczuwany przez nas pewien rodzaj wpisanego w ludzką egzystencję lęku, zwłaszcza przed śmiercią. I Epikur twierdził, że musimy pozbyć się lęku, jeśli chcemy odczuwać przyjemność.

Można pozbyć się lęku, który jest wpisany w naszą egzystencję?

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Epikur miał na to patent: opracował czteropunktową receptę na szczęście. Zastanawiam się, czy ona rzeczywiście działa, i myślę, że w pewnych obszarach tak. Ta recepta nazywała siętetrafarmakoni przechowała się dzięki Lukrecjuszowi. Epikur tłumaczy w niej, że boimy się czterech rzeczy: bogów; śmierci; że nie dostaniemy tego, co chcemy; no i cierpienia. I wyjaśnia, dlaczego nie warto się bać. Po pierwsze, bóstwo nie jest straszne, bo jakby było, to po co miałoby nas powoływać do istnienia? Bóstwo nie interesuje się ani nami, ani światem, a skoro się nami nie interesuje, to przecież nam nie zagraża. Po drugie, śmierci się nie czuje, bo gdy jesteśmy, śmierci nie ma, a gdy śmierć przychodzi, nas już nie ma. Mijamy się z nią, więc nie ma się czym przejmować.

Czy chcesz powiedzieć, że zgodnie ze słowami brytyjskiego komika Ricky’…

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Rozmowa ukazała się w sierpniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (8/2021).

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00