Rozmowa

Kwarantanna w pokoju 101

rysunki Rafał Piekarski
Czy słyszała pani od kogoś na poważnie, że żyjemy w czasach apokalipsy? Nie! Raczej robimy rachunek domowych finansów i zastanawiamy się, czy nasza firma przetrzyma kwarantannę. Oświeceniowy optymizm! Rozmowa z profesorem Lechem Nijakowskim.

Czego pan się najbardziej boi?

Rozumiem, że skoro pyta pani socjologa, to chodzi o społeczne lęki…

Nie pytam socjologa, pytam pana. W Roku 1984 Orwella mamy słynny pokój 101, w którym każdy spotyka to, czego boi się najbardziej. Co pan by tam zastał?

Mam różne lęki. Mam też strachy. Trzeba te dwie rzeczy odróżnić, bo strach dotyczy tego, co konkretne i rozpoznane, a lęk jest rozproszony i często nie ma określonego przedmiotu, dlatego bywa trudniejszy w obsłudze i bardziej destrukcyjny.

Czyli nie dowiem się, czego pan się boi… albo lęka?

Moje prywatne strachy i lęki są dzisiaj pewnie takie jak te publiczne. Rozmawiamy w czasie epidemii. Już jest bardzo źle, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej. Wirus nadciąga niczym pierwszy jeździec Apokalipsy i przynosi ze sobą możliwość utraty bliskich, obawę o załamanie porządku społecznego. No i właśnie – tuż za tym jeźdźcem majaczy w oddali kolejny: kryzys ekonomiczny. Kto wie, czy nie stratuje on więcej ofiar niż ten pierwszy? Za nimi galopuje trzeci, czyli kryzys klimatyczny, chociaż temu panu chwilowo nie poświęcamy aż tyle uwagi. Wszyscy nagle znaleźliśmy się w ogromnym pokoju 101, zamknięci w nim na czas epidemii. A wokół nas, co widać na przykład w folklorze internetowym, odżywają prastare strachy, struktury myślenia, które – jak sądziliśmy – dawno odeszły. Tych wymiarów strachu Orwell nie był w stanie dostrzec.

Lech M. Nijakowski

(ur. 1977), socjolog, profesor UW, wieloletni doradca sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, badacz popkultury, publicysta, autor książkiŚwiat po apokalipsie.

A my dziś możemy?

To są strachy, które ludzkość zna choćby z czternastowiecznej Europy. Strach przed epidemią, lęk przed złą, przypadkową, nagłą śmiercią. A teraz śmierć jest jeszcze trudniejsza do przełknięcia, bo nie niesie ze sobą takich metafizycznych sensów jak w średniowieczu. Dzisiaj śmierć to śmierć – i tyle. A w czasach koronawirusa te prastare struktury lękowe się ujawniają i nas zaskakują. Bo my, ludzie z globalnej Północy, takie sytuacje znamy głównie z telewizji, powieści czy komiksów. No bo kiedy pani ostatnio myślała o epidemii?

Podczas oglądania filmuContagion: Epidemia strachu. A skoro już o tym mowa… Pan, jako badacz motywów apokaliptycznych w kulturze, najlepiej wie, co należy czytać, co oglądać i w co grać, żeby jakoś przeprowadzić duszę przez to, co się teraz dzieje. Oprócz oczywiście wiadomego dzieła…

No właśnie, jak tu być oryginalnym…

Któreś z nas musi wymienić ten tytuł. Dobrze, ja to zrobię:DżumaAlberta Camusa.

Tak.Dżumajest wskazana, zwłaszcza poza koszmarnym kontekstem lektur szkolnych. Tak samoDekameron Giovanniego Boccaccia. Ale żebyśmy mogli zrozumieć siebie w czasach epidemii, powinniśmy też zajrzeć do popkultury. Umberto Eco mówił, że literatura popularna jest po to, by ją konsumować i szybko o niej zapominać. …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl