Wersja audio
Magdalena Kicińska: Jest pewien tom poezji, o którym pomyślałam, idąc dzisiaj do ciebie. To książka islandzkiej poetki Lindy Vilhjálmsdóttir, poemat pod tytułem Wolność .
Martyna Wojciechowska: „Pomiędzy/ niebem a ziemią/ jest wszystko/ jak napisano/ pomiędzy/ początkiem a końcem/ jest życie/ ciało i krew/ między narodzinami/ a śmiercią”. To piękne. Zawsze uważałam, że Islandczycy – ze względu na warunki, w jakich żyją, surowość klimatu, i tę lawę, która pulsuje tuż pod powierzchnią ziemi – mają niesamowitą umiejętność bardzo lapidarnego, a jednocześnie uderzająco bezpośredniego, precyzyjnego formułowania myśli. To nie znaczy, że piszą prosto, ale robią to z niezwykłą głębią.
W tym tomie jest bardzo dużo o wolności, ale chyba jeszcze więcej o odpowiedzialności. I o niej chciałam z tobą rozmawiać – o odpowiedzialności w dziennikarstwie i aktywizmie. Wciąż kochasz to pierwsze?
Kocham. Szczerze mówiąc, trudno mi nawet traktować to, co robię, jak pracę. To jest moja droga z wyboru, bardzo świadomie podjętego, realizacja pasji, a w zasadzie misja. Moją największą miłością życiową jest zbieranie historii ludzi i opowiadanie ich, przekazywanie dalej. Ci ludzie są różni, pochodzą z różnych krańców świata, a ja w ich doświadczeniu szukam uniwersalnych prawd oraz podobieństw, które mogą nas wszystkich łączyć, niezależnie od tego, kim jesteśmy i gdzie żyjemy. Wierzę przy tym w emocje, nie tylko w same słowa. A jednocześnie czuję ogromną odpowiedzialność za te opowieści, szczególnie za kobiety, które mi je powierzają, bo przede wszystkim to one są bohaterkami mojej dziennikarskiej pracy.
Na przykład program Kobieta na krańcu świata – od jesieni TVN emituje 17. sezon.
Z kolejnymi niesamowitymi kobiecymi historiami. Na pewno jestem zbieraczką, nie tylko historii, ale też przedmiotów – takich mających dla mnie wartość sentymentalną. Trudno mi odchodzić, zostawiać za sobą opowieści i rzeczy, które je w sobie niosą.
Wspomniałaś, że najważniejsze w pracy dziennikarskiej to umieć słuchać. Jak się tego nauczyłaś?
Kiedyś wydawało mi się, że dobry wywiad polega na zarzuceniu rozmówcy błyskotliwymi pytaniami, które się układa w głowie przed spotkaniem, statystykami, cytatami i całą swoją wiedzą. Aż w końcu pojęłam, że w ogóle nie chodzi o pytanie, lecz o aktywną wymianę, a najbardziej o …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Wypróbuj subskrypcję „Pisma”. Rezygnujesz, kiedy chcesz.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Rozmowa ukazała się w październikowym numerze „Pisma” (10/2026) pod tytułem Ratowniczka zakłada pelerynę.