Rozmowa

Każda rewolucja jest działaniem na języku

  • autor
  • Juliusz Ćwieluch
Prof. Jolanta Antas, językoznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego w wywiadzie dla magazynu "Pismo" o kłamstwie, politykach i opozycyjnej przeszłości.
Agata Endo Nowicka

Skoro mamy mówić o kłamstwie, to będziemy udawać i mówić sobie na „pan” i „pani”?

Nie udawajmy.

Nosisz jeszcze ten mały zeszycik, w którym zapisujesz językowe smaczki zasłyszane na ulicy?

Noszę. To mój zestaw podręczny. Był taki moment, że zapisywałam mniej. Teraz właściwie powinnam stale nosić dyktafon, tyle jest materiału.

Masz w komórce.

Przecież nie będę tego wszystkiego nagrywała. Nie wypada.

Teraz już wszystko wypada.

Tak. Można odnieść wrażenie, że obecnie wypada zdecydowanie więcej. Pękła jakaś tama. Ludzie poczuli się ośmieleni. Skoro oni tam na Wiejskiej tak sobie folgują, to i my tu na dole nie możemy być gorsi.

Jolanta Antas (ur. 1954), językoznawczyni, kierowniczka Katedry Teorii Komunikacji na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Członkini Komisji Kultury Żywego Słowa Rady Języka Polskiego.

W latach PRL działaczka opozycji demokratycznej.

Wracają stare sentymenty i stary język, np. „parchy”. Słowo, które wydawało się już martwe, a okazało się, że tylko hibernowało. Każda rewolucja jest w głównej mierze działaniem na języku.

To już nasz trzeci wywiad i nie gniewaj się, ale poprzednie przeczytałem z pewnym rozbawieniem. Te opowieści, że Kwaśniewski jest sprawnym kłamcą, a Oleksy jest spójny werbalnie, więc wzbudza sympatię, brzmią dziś naiwnie w kontekście jawnych kłamstw polityków.

To nie moje słowa się zestarzały, tylko metody uprawiania polityki. Kłamstwo i polityka żyją w głębokiej symbiozie. Politycy kłamali zawsze, z różnych pobudek. Również tych pozytywnych. Przecież Churchill w 1940 roku nie mógł powiedzieć Brytyjczykom, jak blisko są przegranej. Zagrzewając ich do walki, kłamał.

Kiedyś gra kłamstwem była jednak wyrafinowana i rządziła się pewnymi zasadami. Kłamstwo musiało mieć w sobie pewną wiarygodność. A nawet odrobinę uroku. Wspominany przez ciebie były prezydent mógł kłamać, że chwiał się podczas uroczystości na nogach, bo skręcił kostkę. A jednocześnie puszczał do wyborców oko – „widzicie, jestem taki jak wy, też mam słabości”. Dzisiejsze kłamstwa nie tylko nie mają nawet grama uroku, ale nawet nie bardzo silą się na wiarygodność.

To dlaczego nie budzą sprzeciwu?

Popatrz na to szerzej. Świat jest w trakcie głębokich i gwałtownych zmian. Porządek, jaki znaliśmy, znika. Odchodzą elity, które definiowały dawny świat. W tę próżnię wskoczyli populiści, dla których kłamstwo jest sposobem zarządzania prawdą. To jest proces globalny. Nie obroniła się przed nim nawet amerykańska demokracja. Język ma wielką siłę perswazji.

Nadal nie rozumiem, dlaczego kłamstwo nie jest już kłamstwem.

Bo odróżnianie kłamstwa od prawdy wymaga wiedzy, wysiłku, a przede wszystkim krytycznego myślenia. Kłamstwo potrafi być również przyjemne. Kibice piłkarscy przez lata słyszeli, że są kibolami, bandytami. Dziś okazuje się, że są prawdziwymi patriotami. Solą tej ziemi. Przebrali się w koszulki z Polską Walczącą i pewnie nawet trochę wierzą w to, że w nich jedyna nadzieja.

To kłamstwo jest wygodne zarówno dla polityków, którzy mogą wykorzystywać ich do swoich celów, jak i dla kibiców. Wiele takich poręcznych kłamstw funkcjonuje …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Wywiad ukazał się w trzecim numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (3/2018) pod tytułem "Ogłuszeni".

FreshMail.pl