Opowiadanie

Kiszone ogórki

I wtedy, po sześciu latach, znowu go zobaczyła. Siedział przy jednym z tych bambusowych stolików z japońskim wazonem papierowych żonkili. Przed nim stała wysoka patera z owocami, a on bardzo uważnie, tak że natychmiast rozpoznała ten jego „specjalny” sposób, obierał pomarańczę.

Musiał jakoś wyczuć w niej wstrząs rozpoznania, bo podniósł głowę, a ich oczy się spotkały. Niesamowite! Nie poznał jej! Uśmiechnęła się; zmarszczył brwi. Podeszła do niego. Na chwilę zamknął oczy, a kiedy je otworzył, twarz mu się rozjaśniła, jakby ktoś w ciemnym pokoju zapalił zapałkę. Odłożył pomarańczę i odsunął do tyłu krzesło, a ona wysunęła z mufki ciepłą dłoń i wyciągnęła do niego.

– Vera! – zawołał. – Zdumiewające! Naprawdę, przez chwilę cię nie poznałem. Nie usiądziesz? Jadłaś lunch? Nie napijesz się kawy?

Zawahała się, ale oczywiście zamierzała zostać.

– Tak, napiję się kawy – i siadła naprzeciwko niego.

– Zmieniłaś się. Bardzo się zmieniłaś – rzekł, wbijając w nią żarliwe, jasne spojrzenie. – Świetnie wyglądasz. Chyba nigdy nie widziałem cię w tak dobrej formie.

– Naprawdę? – podniosła woalkę i rozpięła wysoki, futrzany kołnierz. – Nie czuję się świetnie. Nie znoszę tej pogody, wiesz.

rysunki Marianna Radke

– Och, wiem. Nie lubisz zimna…

– Nienawidzę – zadrżała. – A najgorsze jest to, że gdy się człowiek starzeje…

– Przepraszam cię – przerwał jej i zastukał w stolik, przyzywając kelnerkę. – Poproszę kawę ze śmietanką. 

Ponownie zwrócił się do Very: 

– Na pewno nic nie zjesz? Może owoce? Owoce mają tutaj naprawdę dobre.

– Nie, dziękuję.

– No to ustalone – i, uśmiechając się odrobinę zbyt szeroko, na powrót wziął do ręki pomarańczę. – Mówiłaś, że gdy się człowiek starzeje…

– …to chłodnieje – zaśmiała się. Ale myślała o tym, jak świetnie pamięta tę jego sztuczkę: żeby jej przerywać. Sześć lat temu doprowadzało ją to do rozpaczy. Odczuwała to wówczas …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

Copyright for the translation by Magda Heydel.

FreshMail.pl