Wersja audio

Rysunek Anna Głąbicka
Najważniejszym przedmiotem w mojej apteczce jest notes. Bez niego nie ruszam się z domu. Nawyk prowadzenia zapisków wytworzył się u mnie już w dzieciństwie. Nigdy jednak nie miałam w zwyczaju pisać o tym, jak minął mi dzień ani kto z klasy złamał mi serce. Wolałam dokumentować swoje szkolne odkrycia, zgłębiać naukowe koncepcje i historyczne wydarzenia, które mnie akurat fascynowały (na przykład jak działa bomba atomowa). Do zeszytów wklejałam też zdjęcia, wycinki z gazet i wiersze. Z czasem pojawiły się w nich również teksty piosenek i pomysły na płyty. Gdy zapełniam dziś kolejny notes, staje się on częścią mojego prywatnego archiwum. Wraz z upływem lat zdałam sobie sprawę, że poprzez zebrane w tych zapiskach inspiracje próbowałam też coś przetworzyć: zrozumieć rzeczywistość wokół mnie albo emocje, z którymi mierzyłam się w danym momencie.
Może dlatego tak ważna jest dla mnie poezja. To właśnie czytając wiersze, które znalazły się w moich notesach, widzę, jak bardzo się zmieniłam przez te wszystkie lata. Raz interesowała mnie wyłącznie poezja irlandzka, a potem przez kolejny rok miałam obsesję na punkcie Safony. Po urodzeniu córki zaczytywałam się w wierszach Enheduanny, akadyjskiej arcykapłanki i pierwszej znanej z imienia poetki na świecie. W Hymnie do Inanny sławi ona sumeryjską boginię porodu, miłości, pieśni i wojny. Inanna jest dla starożytnej twórczyni przede wszystkim ucieleśnieniem witalnej siły, która przez nas przepływa. Mam wrażenie, że dziś patrzymy na życie naszych przodków głównie przez pryzmat różnic między nami. Odkładamy na bok stare teksty, szczycąc się tym, jak bardzo rozwinęliśmy się przez wieki. Jednocześnie zapominamy o tym, ile ludzkich doświadczeń jest tak uniwersalnych, że funkcjonują poza kulturą i językiem. Jednym z nich są właśnie narodziny. Przecież 4 tysiące lat temu poród był dla kobiety równie intensywnym doświadczeniem, co dziś. To właśnie ta myśl – że wszyscy jesteśmy ze sobą w jakiś sposób połączeni – towarzyszyła mi podczas pracy nad moim najnowszym albumem The Meaning of Flowers.
Pomocne w tym procesie okazały się również notatki, które sporządziłam podczas ciąży. Zastanawiałam się wtedy nad tym, co dzieje się z moim ciałem oraz jakie zmiany zachodzą w głowie. Zawsze interesowała mnie neuronauka, tym razem jednak sama doświadczyłam przejściowych zmian w neuroplastyczności mojego mózgu. Wszystko, co wcześniej wydawało mi się sprawą najwyższej wagi, teraz stało się zupełnie bez znaczenia – liczyło się tylko, że za chwilę zostanę matką. Zmieniły się wtedy zarówno moje życiowe priorytety, jak i to, co interesowało mnie w kulturze.
Jedną z najważniejszych lektur w tamtym okresie stała się dla mnie Kondycja ludzka Hannah Arendt, w której przedstawiła ona swoją koncepcję natalności. W przeciwieństwie do wielu zachodnich myślicieli (z Heglem na czele) jej filozofia opierała się na nadziei związanej z nowym początkiem, a nie na dowartościowaniu strachu przed śmiercią. Narodziny były dla niej aktem politycznym, który służył jako punkt wyjścia do myślenia o postępie. Rozważania Arendt uzupełniłabym tylko o bezwarunkową miłość matki do dziecka, jaka pojawia się po narodzinach. Bo bez miłości żadna zmiana nie byłaby możliwa. Na The Meaning of Flowers chciałam opowiedzieć o tym uczuciu za pomocą muzyki.
Macierzyństwo wpłynęło też na moje podejście do tworzenia. Po urodzeniu córki zaczęłam dostrzegać, ile czasu i energii zmarnowałam na dążenie do perfekcji, która tak naprawdę jest tylko iluzją. Każda próba napisania idealnej piosenki ma w sobie bowiem coś odurzającego. Przez krótką chwilę można poczuć się niemal nieśmiertelnym. O tym właśnie jest Faustian Deal, utwór zamykający album. Dziś wierzę, że o wiele zdrowszą siłą napędzającą proces twórczy jest ciekawość. O tym też przypomina mi moja córka. Wybieram ją zamiast nieśmiertelności.
Rozmawiał i przełożył Mateusz Roesler
Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.