Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Apteczka

Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Nie darzę przedmiotów zbyt dużym sentymentem, nigdy nie miałam też potrzeby ich gromadzenia. Dlatego kiedy myślę o tym, czego szukam, gdy potrzebuję sobie pomóc, wcale nie mam przed oczami rzeczy materialnych. Moja apteczka przypomina raczej drogowskaz – składa się z przydatnych w danym momencie praktyk, które pomagają mi nie zboczyć z obranej ścieżki. Sięgam po nią, by zrobić stop-klatkę i w spokoju przeanalizować daną sytuację, dzięki czemu jestem w stanie nie wpaść w kolejny schemat i nie powielić już raz popełnionych błędów.

W swoich książkach piszę o ludziach w jakiś sposób niepasujących do otaczającej ich rzeczywistości. Żeby zrozumieć, co przeżywają, trzeba poznać świat, który traktuje ich jak outsiderów, a także rządzące nim mechanizmy. Dlatego stawiam znak równości między byciem pisarką a byciem uważną obserwatorką. Jeśli chcę w powieści podjąć się wiwisekcji najmroczniejszych zakamarków ludzkiej psychiki, nie wystarczy, że zamknę się w czterech ścianach i swojej głowie. Gdy pojawia się nowy pomysł, daję mu się prowadzić. Wychodzę z domu i szeroko otwieram oczy.

W ten sposób, podążając za pisarskim instynktem, trafiłam do Brighton. Czułam, że to właśnie w takim miejscu jak ten nadmorski kurort w południowej Anglii powinna rozgrywać się akcja mojej kolejnej powieści. W ciągu ostatnich kilku lat jeszcze dwukrotnie odwiedziłam to miasto w poszukiwaniu inspiracji. Po powrocie do Kalifornii, gdy skończyłam pierwszy draft tekstu, uświadomiłam sobie jednak, że przede mną wciąż długa droga, by ta historia mogła ujrzeć światło dzienne, więc odłożyłam pracę na bok, by nabrać do niej dystansu. Pracując nad książką, staram się być uważna nie tylko na świat zewnętrzny, lecz także na to, co podpowiada mi intuicja – aby rozpoznać moment, w którym trzeba powiedzieć sobie „stop” i przynajmniej na jakiś czas zająć głowę czymś innym. Myślę, że właśnie dlatego ukazuje się coraz więcej słabych książek: ktoś, zamiast zrobić sobie przerwę, postanowił jak najszybciej pozbyć się tekstu, opublikować coś, co budziło w nim wątpliwości.

Trudno o taką odwagę, gdy nieustannie jesteśmy oceniani przez pryzmat kapitalistycznych mierników, takich jak produktywność. Prokrastynacja urasta dziś do rangi największej z możliwych zbrodni, bo rzekomo oddala nas od końcowego efektu naszej pracy. Ten kaganiec, który sami na siebie nałożyliśmy, sprawił, że w codziennym życiu również zaczęliśmy przedkładać efekty ponad wszystko inne. Sama od lat tworzę listy zadań. Pomaga mi to uspokoić chaos panujący w mojej głowie. Jednak by uwolnić się od ciągłej presji, musiałam dać sobie prawo do bycia niedoskonałą i nauczyć się nie tworzyć hierarchii doświadczeń: nie wartościować tego, co danego dnia udaje mi się wykreślić z listy. Czasem sukcesem jest ukończenie rozdziału czy odbycie serii ważnych spotkań, a innym razem coś tak prozaicznego, jak posprzątanie kuchni po śniadaniu lub długi spacer z psami. Wolę doceniać każdy wysiłek, który podejmuję, niż karać się za to, czego nie zrobiłam.

Każdy moment jest dobry, by zacząć kwestionować kapitalistyczny sposób myślenia. Latem, podczas krótkiego pobytu w Nowym Meksyku, zupełnie spontanicznie zaczęłam rysować. Wszystkie dni zaczynałam tak samo: od naszkicowania jednego portretu [w tym momencie, podczas naszej wideorozmowy, Ottessa wyciąga z szuflady spory notes i pokazuje mi kilkanaście surrealistycznych rysunków; część z nich ma charakterystyczny dla pisarki pieprzyk po lewej stronie twarzy – przyp. M.R.]. Każdy z nich jest jakąś przedziwną wersją mnie – wyraża to, co akurat czułam. Dzięki rysowaniu mogłam choć na chwilę się uziemić, skontaktować ze sobą. Jednocześnie czerpałam radość z robienia czegoś zupełnie niezwiązanego ze słowami, co uznałam za na wskroś moje. I choć już dawno porzuciłam tę praktykę, wówczas pomogła mi ona wrócić na właściwe tory. Ten okres miał znaczenie, nawet jeśli nie napisałam wtedy kolejnych 100 stron książki. Czy to znaczy, że jednak jestem sentymentalna?

Rozmawiał i przełożył Mateusz Roesler


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00