Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Apteczka

Piotr Nesterowicz. Wspomnienia zdarzeń prawdziwie prozaicznych

Podręczna apteczka powinna być nieduża i ciasno upakowana środkami ratującymi w nagłych wypadkach. W mojej mieszczą się trzy książki. 

Trudno określić, co w Czarnoksiężniku z Archipelagu Ursuli LeGuin urzeka mnie tak, że fascynacja trwa do dziś: atmosfera tkana prostymi słowami, poetycki świat pobudzający wyobraźnię, a może Ged uczący się pokory i obejmujący samego siebie? Miałem wiele wydań, ale w apteczce mieści się pierwsze, odbitka z powielacza kupiona na targowisku w Opolu pod koniec lat 80., kiedy Czarnoksiężnik w przekładzie Stanisława Barańczaka był białym krukiem. W rozmiarze dziesięć na piętnaście centymetrów (a co za tym idzie, z czcionką dzisiaj wołającą o lupę), pośpiesznie, ale przezornie oprawiony u introligatora (ten tytuł wytłoczony złotymi literami), z odręcznymi zapiskami (dzisiaj niektóre czytam z pewną konsternacją), pasuje do każdej, nawet najmniejszej przestrzeni.

Kapuścińskiego wyprawa tropem Herodota do Scytii stała się inspiracją dla pierwszej powieści, jaką napisałem (wierzę, że najlepszej i może dlatego wciąż nieopublikowanej).

Mistrz i Małgorzata wielu nie zaskoczy, mam i wydanie Czytelnika z 1988 roku w tłumaczeniu Witolda Dąbrowskiego, i Ireny Lewandowskiej (przekład z 1969 roku), i Znaku z 2016 roku przełożone przez rodzinę Przebindów. To Andrzeja Drawicza z 1995 roku nieopatrznie utraciłem podczas jednej z przeprowadzek (tak, koszmarne błędy ludzkości zaczynają się od zdarzeń prawdziwie prozaicznych). 

Wreszcie Podróże z Herodotem Ryszarda Kapuścińskiego, fascynacja młodsza, z lat dwutysięcznych, ale równie ważna. Cenię bardzo format, który łączy osobiste doświadczenia podróży, reportażową atencję do szczegółu i literacką (czy szerzej – kulturową) dygresję. A w wykonaniu Kapuścińskiego Dzieje sprzed dwóch i pół tysiąca lat ożywają i, jak się okazuje, wciąż trafnie opisują historię, która – pomimo silnego przekonania kolejnych pokoleń o ich wyjątkowości – nieustannie się powtarza. 

Kapuścińskiego wyprawa tropem Herodota do Scytii stała się inspiracją dla pierwszej powieści, jaką napisałem (wierzę, że najlepszej i może dlatego wciąż nieopublikowanej). Podobnie jak inne lektury, które w małej apteczce się nie mieszczą, choć pozostają ważne. Podróże Karla-Markusa Gaussa śladami zanikających europejskich mniejszości zachęciły mnie do pierwszego wyjazdu na Suwalszczyznę, na spotkanie ze starowiercami. Peter Englund, który w Pięknie i smutku wojny w niezwykły sposób przedstawił historię I wojny światowej, nadał formę mojemu reportażowi Każdy został człowiekiem. A skoro o natchnieniu, to jest również filmowe. Po projekcji To tylko koniec świata Xaviera Dolana w warszawskim Muranowie koncepcja książki, która od miesięcy tułała się w mojej głowie, nagle się skrystalizowała i tak powstała Niepamięć.

darowizna na rzecz fundacji pismo

Muzyka nie do końca spełnia kryterium kompaktowości, płyty winylowe za nic do apteczki się nie wcisną, ale na szczęście kolejne innowacje technologiczne dostarczają opcji oszczędzających miejsce. Począwszy od czarnego walkmana Sony, wyniku pierwszego, studenckiego wyjazdu do Londynu na początku lat 90. Tamta podróż zaowocowała dość eklektycznym zbiorem pamiątek, obok sprzętu do odtwarzania znalazła się buteleczka wody toaletowej Calvina Kleina (prezent od firmy, która sponsorowała międzynarodowy konkurs dla studentów zarządzania) oraz puszka baked beans (którymi, na zimno, żywiliśmy się podczas pobytu). Na walkmanie, potem discmanie, iPodzie, a teraz telefonie najważniejsze miejsce zajmują Dire Straits i Mark Knopfler (na gitarze nikt nigdy tak nie grał i grać nie będzie), Sinead O’Connor (okazałem się bardziej nieśmiały od niej, kiedy ponad dwadzieścia lat temu jechaliśmy windą w hotelu w Katowicach – ona patrzyła w kąt przy drzwiach, ja w panel przycisków – i nie zamieniłem słowa, o autografie nie wspominając), a od pewnego czasu Pustki i Hania Rani.

W kolejce tłoczy się więcej tytułów i utworów, ale te już nie tyle ratują życie, ile objaśniają jego codzienność (wszystko od Elizabeth Strout), wytrącają z komfortu (Nie oświadczam się Wiesława Łuki) i przywracają błogostan (Notting Hill oglądany z nastoletnią córką). Są jeszcze egzemplarze „New Yorkera” i „Pisma”. Na nie potrzebuję walizy.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00