Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Czytaj

Matkę trzeba wydać za mąż. Fragment książki „Lampa serca”

Jak zwykle po kłótni Jusuf spał u matki. Mówią, że kobieta nie ma własnego domu: mieszka w domu ojca, w domu męża albo w domu syna. Ale tutaj to Jusuf nie miał domu; miały je tylko Mehabub bi i Akhila. On zaś w osobliwy sposób tkwił pomiędzy nimi – gdy był zły na żonę, biegł do matki, a do Akhili wracał, gdy jej potrzebował. Musiał znaleźć jakieś rozwiązanie. Publikujemy fragment książki „Lampa serca” Banu Mushtaq, laureatki Międzynarodowej Nagrody Bookera.
zdjęcie IBRAHIM RIFATH / Unsplash

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem W.A.B.


Pierwszą możliwością było dać Akhili rozwód. Ale ponieważ naprawdę ją kochał i mieli czworo małych dzieci, uważał, że to nie jest dobre wyjście. Poza gwałtowną niechęcią do Mehabub bi jego żona była dobrą kobietą. Na dodatek, gdyby dał jej rozwód, nie mógłby zostać w tym mieście. Czy jej bracia nie połamaliby mu rąk i nóg? Odrzucił ten pomysł. Drugą możliwością było poślubienie innej kobiety, żeby ukarać Akhilę, lecz na samą myśl oblewał się potem. Nie miał cienia wątpliwości, że Akhila by ją zabiła i trafiła za kratki. Martwił się też o Mehabub bi.

Takie to troski trawiły go od środka. Kiedy siedział, kiedy stał, kiedy był w sklepie. Wszędzie. Stracił cały spokój ducha. Dręczyła go bezsenność.

Po tygodniu podjął decyzję.

Przysiągł spełnić to, co początkowo było jedynie prowokacyjnym wyzwaniem. Postanowił udać się do swata Hajata Khana. Ten, choć zaaranżował już wiele małżeństw, był zaskoczony prośbą Jusufa. Rozważył ją, biorąc też pod uwagę, jaki ta sprawa może mieć wpływ na jego interesy. Sama w sobie nie wydawała mu się niewłaściwa, mimo to skonsultował się z maulwim* z Dźamia Masdźid. Maulwi odchrząknął, gładząc brodę.

– Mijan**, czyż jest lepszy uczynek niż ponowne wydanie wdowy za mąż? Zaaranżujemy to małżeństwo – powiedział krzepiąco, jasno dając do zrozumienia, że nie widzi żadnych przeciwwskazań.

Hajat Khan z zapałem zabrał się do szukania narzeczonego dla Mehabub bi. Wieść natychmiast obiegła miasto wzdłuż i wszerz. Jedni śmiali się szyderczo, inni pozowali na życzliwych i wyrozumiałych, mówiąc: „No i co z tego? Czy mężczyźni tak nie robią? Mimo wszystko ta kobieta coś w sobie ma”. Wielu twierdziło kategorycznie, że Jusuf postradał rozum. Zarówno on, jak i jego matka stali się tematem rozmów.

Kiedy matka wychodziła do szpitala, Jusuf poprosił, by zrobiła sobie dużą kolorową fotografię. Dokładnie tak, jak mówiła Akhila, tamtego dnia wyglądała na całkiem zdrową i pełną sił. U progu pięćdziesiątki była atrakcyjną kobietą, dlatego w polowaniu na męża dla niej Jusuf nie napotykał większych przeszkód.

Najpierw wokół jego stóp owinęło się pnącze. Nazywało się Haśim sahab. Jusuf dokładnie prześledził jego życiorys. Mężczyzna ów był dość zamożny, jego sześcioro dzieci założyło swoje rodziny i mieszkało osobno. Żonę Haśima sahaba sparaliżował udar i od tamtej pory była przykuta do łóżka. Mieszkali z nim jego najmłodszy syn z żoną. Haśim sahab pilnie potrzebował kobiety, która zajęłaby się jego schorowaną połowicą. Za pośrednictwem swata Jusuf pod jakimś pretekstem zaprosił go do domu Akhili. Nikomu nie zdradził, kim jest Haśim sahab ani po co przychodzi. Akhila przygotowała wystawny posiłek, ale że podała mięso ze starej kozy, Haśim sahab z trudem je przeżuwał. Widząc jego rzadką brodę oraz kawałki baraniny odsunięte na brzeg talerza, Jusuf zrozumiał, że ich gość ma już niewiele własnych zębów. Nie miał najmniejszego zamiaru skazywać matki na to, żeby jak służąca sprzątała mocz i kał żony Haśima sahaba. Dał więc znać, że nie podoba mu się ten kandydat, i kontynuował poszukiwania.

Był niezwykle podekscytowany. To, co zaczęło się jako wyzwanie i pewnego rodzaju zemsta na żonie, teraz sprawiało mu prawdziwą przyjemność. Tak bardzo pochłonęły go poszukiwania pana młodego, że miał coraz mniej czasu dla matki. Widząc to, Akhila przestała się z nim kłócić. W obu domach zapanował spokój.

Przeczytaj też: Zatłoczony wagon praw kobiet

Potem pojawił się Karim Khan. Najwyraźniej chciał zrobić dobre wrażenie. Miał na sobie porządne spodnie i starannie wyprasowaną koszulę z długim rękawem, sięgającą do kolan, pachniał mocnymi perfumami i przyjechał na starym motocyklu Jawa. Od razu było widać, że to typowy efekciarz, więc Jusuf odrzucił propozycję. Karim Khan miał już dwie żony i dom pełen dzieci. Był dandysem znanym z chorobliwej słabości do kobiet. Wywołał wiele skandali, opowieści o nich krążyły z ust do ust. Jego zła sława rozeszła się szeroko wśród kobiet i żadna porządna rodzina nie zapraszała go do domu. Kobiety otulały się szczelniej burkami, kiedy mijały go na ulicy. Kiedyś uwiódł żonę Razaka, sprzedawcy orzeszków. Odwiedził ją pod jego nieobecność i został przyłapany na gorącym uczynku przez Razaka, który zawsze zachowywał czujność w takich sprawach. Karim uciekł tylnymi drzwiami, po czym wspiął się na mur otaczający posesję i wpadł prosto do szamba. Skończyło się to po prostu katastrofą. Zanurzył się w fekaliach – to był duży dół byle jak przykryty granitowymi płytami. Korzystało z niego około dwudziestu rodzin z okolicy, więc zawsze był pełny. Ponieważ nikt nie chciał dotknąć jego oblepionego nieczystościami ciała, przegnano go, bijąc długimi kijami. Kilku znajomych Jusufa opisywało to zdarzenie z najdrobniejszymi szczegółami i wszyscy śmiali się do rozpuku. Jusuf czuł wobec Karima Khana obrzydzenie. Nie wchodziło w grę oddanie ukochanej matki takiemu monstrum.

Wreszcie po wielu porażkach uznał, że znalazł odpowiedniego kandydata w osobie Abdula Ghaffara. On i jego żona byli nauczycielami w starszych klasach szkoły podstawowej. Mieli trzy córki i stanowili zgodną, szczęśliwą rodzinę. Jednak żonę Abdula dopadł demon raka, przynosząc jej nagłą śmierć. Dwie córki wyszły za mąż, jeszcze zanim zmarła ich matka. Teraz Abdul Ghaffar i najmłodsza Rośni byli dla siebie jedynym towarzystwem. Ta propozycja przyniosła Jusufowi wielką ulgę. Abdul Ghaffar zobaczył zdjęcie Mehabub bi i zgodził się na ożenek. Po ustaleniu daty ślubu Jusuf miał mnóstwo zajęć. Abdul Ghaffar poinformował o ślubie swoje zamężne córki i zięciów z dużym wahaniem, jednak nikt nie zgłosił sprzeciwu i wszyscy zgodzili się przyjechać na uroczystość. Mimo to Abdul wciąż czuł się nieswojo. Poprosił Jusufa:

– Po prostu ustal jakiś dzień i urządźmy wesele. Nie trzeba zapraszać wielu gości ani robić z tego wielkiego wydarzenia.

Ale czy Jusuf mógł zrobić to po cichu? Przecież już zaczął specjalne przygotowania.

Przede wszystkim polecił wypolerować pierścień, który nosił na palcu, i zamknął go w szafce. Przetopił kilka innych pierścieni, dołożył trochę pieniędzy i kazał zrobić z nich naszyjnik dla matki. I również go schował. Akhila ze zdziwieniem patrzyła, jak każdego dnia przynosi do domu różne rzeczy w kartonowych pudełkach i zamyka je w szafce. Nie miała jednak możliwości zajrzeć do środka pod jego nieobecność, bo klucz Jusuf cały czas nosił przy sobie.

Przeczytaj też: Prawdziwe Indie Arundhati Roy

Na negocjacje przedmałżeńskie z Abdulem Ghaffarem jako wsparcie zabrał jedynie dwóch swoich przyjaciół. Wieści jednak rozeszły się po całym mieście i szybko dotarły do uszu zarówno matki, jak i żony. Obie zauważyły dziwne zachowanie Jusufa. Obie też zmartwił brak jego ukochanych pierścieni na palcach. W tych dniach Akhila bała się wszczynać jakiekolwiek awantury. Mehabub bi natomiast zrozumiała, ku czemu niebezpiecznie zmierzają myśli jej syna, i płakała całymi dniami.

Pewnego ranka Jusuf przyprowadził cztery kozy i przywiązał je przed domem. Żadna z kobiet nie zapytała o nie, Jusuf również nic nie powiedział. Był zdenerwowany w trakcie tych przygotowań, bo wciąż nie mógł znaleźć odpowiedniego momentu na rozmowę z matką.

„W końcu synowej udało się nastawić mojego syna przeciwko mnie i odsunąć mnie od niego na zawsze. Thu! Co za wstyd!” – lamentowała Mehabub bi. Akhila także się martwiła. „Popełniłam błąd. Nie powinnam była dopuścić, żeby sprawy tak bardzo wymknęły się spod kontroli”. W obecności męża milczała. Choć mocno przeżywała to, że wyzywała teściową od dziwek i sawathi, uważała, że nie ma sensu się tym zadręczać. Była pewna, że mąż kazał zrobić dla matki naszyjnik, że postawił na swoim i kupił jej jeden, a może nawet dwa stroje pendżabskie. Myśl, że tej starej sowie mogłoby się powodzić lepiej niż jej, była dla niej nie do zniesienia, lecz nie dawała tego po sobie poznać. Przerażona katastrofą, jaka mogłaby się wydarzyć, gdyby powiedziała choć słowo, nieomal zapomniała języka w gębie.

I tak każda pogrążała się we własnym bólu.

Fragment pochodzi z książki Lampa serca Banu Mushtaq, która ukaże się 28 października 2026 roku nakładem Wydawnictwa W.A.B. Książkę można zamówić na tej stronie.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00