Kilka tygodni później Weronika, znajoma, choć nie przyjaciółka, przepadła na dłuższy czas. Wyjechała do Londynu nie wiadomo po co. Może żeby wreszcie zabłysnąć, może żeby rozpłynąć się w powietrzu, może żadne z powyższych. Im dłużej nie było jej w mieście, tym częściej natykałem się na pozostawione przez nią gówienka nieżyczliwości. Mimo że stare i zeschnięte, nadal jechały żółcią z jej układu pokarmowego.
„Weronika napisała, że wyglądasz na tych zdjęciach jak pedofil”.
Uzbrojony w rękawiczki ochronne, ostrożnie klękałem, by te gówienka zbierać. Mimo że były dziwne i obrzydliwe, wkładałem je do kieszeni jak znalezione na szczęście kasztany. Chciałem więcej.
„Maciek w pracy nie jest taki, jak z nami. Jest takim gejem… wiesz jakim. Takim przegiętym”.
Każdy z nas ma kogoś takiego w swojej orbicie. Osobę, którą zaprasza się na dużą imprezę, ale nie mówi się jej o pobycie w szpitalu. Kogoś, od kogo zawsze chętnie usłyszymy, co tam słychać, choć raczej nigdy nie będziemy zajmować się jego kotem. Kogoś z drugiego planu.
„Maciek fatalnie wygląda. Może i nie ubiera się tak ekstrawagancko jak niektóre pedały, ale i tak nic do siebie nie pasuje. …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści z 100. numeru i całego archiwum. Wypróbuj „Pismo” przez miesiąc. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
Maciej Marcisz –autor powieści: Taśmy rodzinne (2019), Książka o przyjaźni (2021) i
Znaki zodiaku (2024). Opowiadania i eseje publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Znaku” i „Vogue Polska”. Współzałożyciel Nowego Klubu Czytelniczego i Klubu Literackiego Empiku. Od lat pracuje w Grupie Wydawniczej Foksal.
Fragment wiersza to przetworzony cytat z Autoportretu jako jebnięty popapraniec Timothy’ego Liu w przekładzie Michała Tabaczyńskiego.