Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Wokół książek

Niesamowita zamiana miejsc

Fantazja o niesamowitej zamianie miejsc jest marzeniem powszechnym i w pewnym sensie zwyczajnym, jak pragnienie bezpiecznego i udanego życia.
rysunek EWELINA KARPOWIAK
POSŁUCHAJ

Ach, te lata osiemdziesiąte! To była epoka przebieranek i pomyłek dających nowe życie. Dustin Hoffman w Tootsiez bezrobotnego aktora przeistaczał się w żeńską gwiazdę popularnej telenoweli, Eddie Murphy i Dan Aykroyd w Nieoczekiwanej zmianie miejscwymieniali się pozycjami bogacza i żebraka, w ZmiennikachEwa Błaszczyk doklejała wąsik, aby móc jeździć taksówką. A ledwo nastał rok 1990, Julia Roberts w Pretty Womanza pieniądze Richarda Gere’a zamieniałaemploiprostytutki na szyk wielkiej damy. Kto się nie śmiał i nie wzruszał, niech pierwszy rzuci pilotem.

Z takich filmów zwykle się jednak wyrasta. Trudno je dziś oglądać inaczej niż ze słabym uśmiechem zażenowania. Zmiana życiowej pozycji bohaterów była tymczasowa i pozorna, a na dodatek okupiona dziaderskim poczuciem humoru.Happy endoznaczał, że świat powrócił w utarte koleiny. Bohater Hoffmana odzyskiwał męskość, bogacz Aykroyda znów stawał się bogaty, a z jego stołu co nieco skapywało Murphy’emu, Kasia Piórecka, grana przez Błaszczyk, choć po zdemaskowaniu mogła wciąż jeździć taksówką, poświęciła się wiciu gniazdka z kolegą z pracy, natomiast Vivian Ward, w którą wciela się Roberts, nadal była dziewczyną do towarzystwa dla biznesmena, tyle tylko, że legalną.

Nie byłoby tych filmów, gdyby nie oswojony w kulturze topos zmiany tożsamości lub pozycji społecznej. Historiami o przemianie brzydkiego w piękne, niekochanego w kochane albo biednego w bogate karmimy się od dzieciństwa. O czym, jeśli nie o upragnionej zmianie położenia są baśnie o Kopciuszku, Aladynie i cudownej lampie, Kocie w Butach czy Szewczyku Dratewce? Pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej być piękną i bogatą lub wiedzieć, jak poślubić milionera. Tylko świniopas z baśni Hansa Christiana Andersena – książę, choć zubożały – może sobie pozwolić na to, by odrzucić próżną cesarzównę, kiedy ta rozpozna w nędznym opiekunie trzody utalentowanego i przystojnego arystokratę. Dla tych, którzy książętami – nawet zubożałymi – nie są, kultura ma radę wyjętą niczym z 12 życiowych zasadJordana Petersona: zdaj się na ślepy los i pomagaj innym, może okażą się bogaci i się odwdzięczą.

Tak czyni ubogi Tomek Canty, bohaterKsięcia i żebrakaMarka Twaina. Wzięty za królewicza Edwarda Tudora początkowo wpada w panikę, ale do miękkiego łóżka i służby łatwo przychodzi mu się przyzwyczaić. Prawdziwy Edward też szybko się uczy i obeznany z prawem pięści obowiązującym w mniej wykwintnych dzielnicach Londynu rusza po swoje. Życie na ulicy troszeczkę rozszerzyło jego zakres empatii i zamiast skazać fałszywego królewicza na szafot, czyni z Tomka uniżonego towarzysza zabaw. W Małej księżniczceFrances Hodgson Burnett, powieści dla dziewczynek z 1905 roku, Sarę Crewe, która w wyniku kaprysu losu stała się posługaczką na pensji dla dziewcząt, podnosi na duchu biedna od urodzenia Becky (w przekładzie Wacławy Komarnickiej nazwana Rózią). Kiedy pomyłka zostaje wykryta i Sara wraca do świata luksusu, ma do zaoferowania towarzyszce niedoli tylko „lepszą” wersję dawnego układu: od teraz zamiast zawistnej dyrektorce pensji Becky będzie usługiwać dobrej panience.

Kto ocali Szelę przed schłopiałym panem

We współczesnych książkach służących spotyka się już rzadko. Zastąpili ich imigranci oraz dzieci z bidoków. Ich perypetie kończą się jednak podobnie. Tajemnica powodzenia metamorfozy tkwi w zaakceptowaniu reguł gry i w ciężkiej pracy nad mimikrą. „Studiując prawo na Yale, miałem wrażenie, że mój statek kosmiczny zaliczył przymusowe lądowanie w krainie Oz – przyznaje James David Vance w Elegii dla bidoków. – Gdzieś w głowie kryła mi się myśl, że w końcu zostanie obnażona moja pseudointeligencja, że zarząd uczelni, uświadomiwszy sobie, jak okropny błąd popełnił, z najszczerszymi wyrazami przeprosin odeśle mnie do Middletown [niewielkie miasto w Ohio – przyp. M.N.F.]” [przeł. Tomasz S. Gałązka]. Warto ją czytać równolegle z Powrotem do ReimsDidiera Eribona i (Nie)dziennikiemJacka Poniedziałka, które gorzką opowieść o awansie społecznym w konserwatywnym społeczeństwie uzupełniają o kwestię nienormatywnej seksualności.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Bohaterowie zostają pouczeni, że mają …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w czerwcowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn opinii” (6/2021).

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00