Mały fiat skapywał na podwórku. Na niebie tłusto brzęczały samoloty. Na gruby żwir padały oleiste krople. Ojciec krzątał się wokół auta, pokrzykując na Igora. Igor – najstarszy brat Wiktora; oficjalnie prawa, choć wnosząc z okrzyków, raczej lewa ręka ojca – zaczynał się denerwować. Ciągle podawał inną uszczelkę, nie ten śrubokręt albo niewłaściwą butelkę. Nie sprawdzał się w roli pierworodnego syna i przyszłego mężczyzny. Również jako wróżbita był kiepski – nie potrafił przewidzieć, czego ojciec będzie potrzebować, choć przecież ojcowskie potrzeby leżały jasno jak na dłoni.
– Nie to, młotku!
Wiktor zaczynał się niecierpliwić. Gdyby nie ranny samochód, już byłby u babci!
– Nawet nie potrafisz przytrzymać?! Ja cię nie mogę!
Babcia była dla Wiktora najwspanialszą istotą pod słońcem i nocą też. Odliczałby dni od spotkania do spotkania, gdyby potrafił liczyć aż tak długo. Niestety, dni bez babci były oceanem, morzem piasku – ziarenko do ziarenka. W sumie dobrze, że nie umiał lepiej liczyć, bo byłoby mu bardzo, ale to bardzo smutno, że liczb i dni bez babci jest aż tyle. I że dochodzą nowe, co dzień i co noc. A ojciec najczęściej był niezadowolony, ojcowie tacy już są, a matce wszędzie robiło się brudno, takie z kolei są matki, więc też była często zła. Nie to, tylko tamto! Za to u babci zawsze …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści z 100. numeru i całego archiwum. Wypróbuj „Pismo” przez miesiąc. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
Ignacy Karpowicz –pisarz, tłumacz literacki. Autor powieści, m.in.: Niehalo (2006), Balladyny i romanse (2010), Ości (2013), Sońka (2014), Miłość (2017), Ludzie z nieba (2024), pięciokrotny finalista Nagrody Literackiej Nike.