Wersja audio
Toniemy nie dlatego, że się zanurzamy, lecz dlatego, że pozostajemy pod wodą”; „Bywa, że pierwszej miłości nigdy się nie zapomina, ale ona zawsze się kończy”, a także „Jeżeli nie możesz zasnąć, to znaczy, że wcale tak nie chciało ci się spać” oraz „Jak jest źle, to jest źle. Potem może być i gorzej” (dwa z powyższych cytatów rzeczywiście pochodzą z powieści, dwa zaś to memy-apokryfy – zachęcam do zgadywania). O „banały jak u Paula Coelho” oskarżani byli: Ignacy Karpowicz (w recenzji Miłościautorstwa Kamili Czai); Małgorzata Lebda (w przekrojowym tekście Piotra Sadzika o pułapkach koniunktury we współczesnej prozie polskiej; autor proponuje tam quiz: kto to napisał – Lebda czy Coelho); Jakub Żulczyk (Zbigniew Jazienicki, przychylny wobec Wzgórza psów, obwinia pisanie w pośpiechu); Katarzyna Nosowska (Przemysław Zańko, autor recenzji jej książki, pisze te słowa nie bez przykrości i trochę wręcz przeprasza). Narazili się także: Popek w Królu Albanii uprawiający „filozofowanie godne Paula Coelho”; Maja Sablewska – „Coelho krajowej mody”, a hipotetycznie i Stephen King (w wierszu Magdaleny Gałkowskiej Miłość, gdzie „nawet Stephen King w końcu/bredzi jak Coelho, a wiersze o miłości/brzmią jak oda do mielonki z promocji/w Lidlu”).
Dla polskiego pisarza, rapera, tekściarki porównanie do tego konkretnego pisarza to potwarz i poważne naruszenie godności. Jest równoznaczne z zarzutem odpłynięcia w rejony pseudofilozofii i udającej głębię waty słownej, czy, co najgorsze, dziecinady – a tego publiczność może nie wybaczyć. Chyba że twórca sam uprzedzi potencjalny atak: „Wiem, że to brzmi jak z Coelha…”.
Tak, nazwisko brazylijskiego powieściopisarza, bardzo popularnego na całym świecie zwłaszcza na przełomie mileniów, jest u nas do dziś synonimem pseudomądrości. Oznajmić to tonem odkrywcy to niemal jak popełnić kolejny „coelhizm” (znamienne, jak silnie zadomowił się w polszczyźnie ten neologizm na określenie pozornie głębokiej maksymy). To nie będzie kolejny tekst poświęcony analizowaniu przyczyn, dla których Coelho był tak popularny właśnie u nas, pod tym względem Polska nie różniła się od Francji czy Stanów Zjednoczonych. Jednak intensywność fascynacji to jedno, czym …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty. Wypróbuj subskrypcję i zyskaj pełen dostęp do treści z „Pisma”. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Jak wyglądało dorastanie w latach 80. i 90.? W czym się zaczytywaliśmy, co oglądaliśmy w telewizji, jak wyglądała ówczesna codzienność? W nowym cyklu redakcyjnym Powrót do przeszłości zapraszamy do wspólnych wspomnień i próby zrozumienia, jak czasy transformacji ukształtowały pokolenie milenialsów.