Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Podróż

Pustynia nikogo nie oszczędza

Pustynia robi ci z głową, co chce. Jakby piasek zasypywał miejsca w mózgu odpowiedzialne za racjonalne myślenie. Niby dlaczego tyle tutaj kościołów?
rysunki JOANNA STRUTYŃSKA
POSŁUCHAJ

Ciemnobeżowy budynek łatwo przeoczyć. Z daleka, gdy schodzi się z zasypanych piaskiem skalistych gór, wygląda na plamę cienia. Jakby nad kawałkiem pustyni w okolicy Twentynine Palms w Kalifornii zawisł kwadratowy statek kosmiczny. Wydaje się, że go nie ma. Ukryty między jeszcze mniej widocznymi, bo w kolorze piasku, niewielkimi, pustymi domami, staje przed oczami dopiero, gdy podchodzi się bliżej. Wygląda trochę jak bunkier.

Wiatr tego dnia wiał lżej, jakby chciał dać odpocząć sobie i ziemi przeczesanej piachem w każdym możliwym kierunku. Przez ponad dwa tygodnie nieustającej pustynnej burzy nie ruszyłam się z domu nawet na krok. Telewizor przestał działać, radio wychwytywało tylko zawiłe fale dźwiękowe, których nijak nie mogłam odczytać, jakby nadawali je kosmici. Do najbliższych sąsiadów było jakieś dziesięć minut jazdy samochodem. Jednak ruszać gdziekolwiek było nie do pomyślenia i zupełnie bez sensu. Świat na zewnątrz zamienił się w wirującą kulę piasku, której nie sposób umknąć. Dom lekko trzeszczał przy silniejszych podmuchach wiatru, dach łopotał jak żagiel, a szyby drżały, wibrując cichutko w tonacji C-dur. Telefony komórkowe na próbę połączenia reagowały pustym, pojedynczym sygnałem, który zanikał w sekundę. Stacjonarny szumiał na wzór radia, aż w końcu ucichł zupełnie na tyle, że można było usłyszeć własne krążenie krwi w uszach. Wyglądałam przez okno w poszukiwaniu jakiegokolwiek kształtu, który nie przypominałby ziarenka piasku. Ale im mocniej wpatrywałam się w widok za szybami, tym bardziej wzmagała się szarobeżowość przestrzeni i nieba. Ziemia stała się królestwem piasku.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Już po trzech dniach powietrze w domu zaczęło drapać gardło, na którym osadzała się cieniutka warstwa pyłu. Płukałam je co godzinę, aż w końcu dotarło do mnie, że woda pochodzi z ogromnego zbiornika stojącego na dachu i nie wiadomo tak naprawdę, ile jej jeszcze zostało i na jak długo piasek objął świat we władanie. Przecierałam oczy chusteczką higieniczną, którą strzepywałam później na podłogę, aż zrobiła mi się w pokoju niewielka plaża. To samo robiłam z pościelą. Próbowałam spać pod nią, żeby nie wdychać pyłu przedzierającego się przez szczeliny we framugach okien, ale i tak rano budziłam się z zapchanym nosem.

Piasek w powietrzu zagarnął całe światło, które dochodziło z zewnątrz. Prześwity słoneczne były tak rzadkie i migawkowe, że nie nadążałam cieszyć się ich kilkusekundowym trwaniem. Po tygodniu przyzwyczaiłam się do ciemności, a kiedy w końcu padła elektryczność, brak światła nie przeszkadzał mi zupełnie. Kładłam się spać i wstawałam na wyczucie. Zegary stanęły.

Coś uparcie starało się mnie obudzić. W końcu dotarło do mnie, że nie słyszę ani wiatru, ani piasku rysującego ściany domu, a smużka słońca pada na moje łóżko przez drewniane żaluzje.

Tamtego poranka coś uparcie starało się mnie obudzić. Mrużyłam oczy przez dłuższą chwilę, jeszcze nie do końca przytomnie, i w końcu dotarło do mnie, że nie słyszę ani wiatru, ani piasku rysującego ściany domu, a smużka słońca pada na moje łóżko przez drewniane żaluzje. Podciągnęłam je do góry. W powietrzu wirowały jeszcze pojedyncze ziarenka, migocząc w świetle jak cekiny, ale znowu można było zobaczyć pustynię na przestrzał dobrych kilku, jeśli nie kilkunastu kilometrów. Nie wiem, jak długo stałam w oknie, wsłuchując się w ciszę. Była to cisza z rodzaju tych pustych, nawet niebrzęczących w uchu. Nie wiedziałam, która jest godzina, ale domyśliłam się po słońcu, które jeszcze nie zdążyło zawędrować do połowy znowu – znowu! – błękitnego nieba. Wyszłam z pokoju i usiadłam, zwracając twarz w stronę rozsuwanych drzwi, wychodzących najpierw na podwórko, później na pustynię, i zaczęłam wpatrywać się w jeden punkt. Zazwyczaj była nim jedyna palma w okolicy, rosnąca strzeliście i prosto, jakby ktoś włożył jej w pień żelazny drut. Teraz, pochylona w lewo, zwisała swoim liścianym pióropuszem tuż nad drewnianą komórką z narzędziami, jakby chciała do niej zajrzeć. Brak dachu, który zatrzymał się na bambusowym ogrodzeniu kilkanaście metrów dalej, tylko temu sprzyjał.

Wyszłam na zewnątrz. Ratanowe krzesła i stolik zniknęły sprzed domu, musiały przefrunąć przez ogrodzenie. Próbowałam ruszyć przesuwną bramę, ale ani drgnęła. Najpierw musiałam odgarnąć zwały piachu, ale im bardziej go wymiatałam, tym więcej przybywało go z drugiej strony. Wspięłam się w końcu na bramę i skoczyłam prosto w wydmę. Utwardzonej drogi nie było widać, dookoła istniał tylko piasek. Nawet nieliczne uschnięte rośliny wywiało nie wiadomo dokąd. Krajobraz był jednolity, uczesany piachem.

Wiał lekki wiatr, który w pierwszym odruchu wzbudził we mnie lęk, że to jeszcze nie koniec burzy, jednak postanowiłam pójść na spacer. Szkielety paru domów, które wcześniej mijałam od czasu do czasu, teraz leżały złożone jak kartony po rozpakowaniu. Inne budynki trwały, pozbawione tej czy innej zwisającej wcześniej części – okna, drzwi, okiennic. Poszłam w stronę gór na horyzoncie, bo był to jedyny punkt, do którego mogłam się teraz odnieść. Pustynia stała się miękka, pęknięcia w ziemi zasypał piach i szłam jak po plaży, zapadając się lekko. Dotarłam w końcu pod wzgórza, które zazwyczaj były w kolorze szarosinym, a teraz – obsypane łachami piachu jak orkiszowe ciasto cieniutką kruszonką. Odwróciłam się i …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w marcowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (3/2022) pod tytułem Kapsuła.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00