Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Portret

Paula Kahumbu i jej medialni wojownicy

rysunki ALEKSANDRA GOŁĘBIEWSKA
Aby przekonać współobywateli, jak ważna jest troska o zagrożone gatunki zwierząt, kenijska ekolożka Paula Kahumbu została gwiazdą telewizji.
POSŁUCHAJ

Wzgórza Loita wznoszą się ku niebu ponad czerwonymi skałami Wielkich Rowów Afrykańskich, nieco ponad sto kilometrów od Nairobi. Położone niedaleko Serengeti i Masai Mary, stanowią niezwykle ważny teren dla migrujących zwierząt z pobliskich równin. Guźce, antylopy, czarno-białe gerezy [rodzaj małp – przyp. red.], lamparty, bawoły i słonie pasą się tam, gdy na równinach jest zbyt sucho. Las Loita, jedna z ostatnich kenijskich enklaw starych cedrów, to święte miejsce Masajów, którzy mówią o nim Naimina Enkiyio, co oznacza „Las Zagubionego Dziecka”. Nazwa wywodzi się z legendy o dziewczynce, która zapuściła się między drzewa w poszukiwaniu zbłąkanych cieląt i nigdy nie wróciła. Dwadzieścia pięć tysięcy Masajów mieszkających w dolinach zajmuje się głównie pasaniem kóz i krów na rozległych łąkach. Rosnące na wzgórzach zioła i lecznicze rośliny są bezcenne dlalaibonów,duchowych przywódców masajskich społeczności.

Jesienią 2020 rokulaibonParmuat Koi­kai przez kilka dni oprowadzał po wzgórzach Loita kenijską obrończynię środowiska Paulę Kahumbu. Parmuat, gibki pięćdziesięciopięciolatek z ogoloną głową i przekłutymi uszami, nosi tradycyjny czerwony strój zwanyshukai nie rozstaje się z rungu,krótką pałką używaną podczas polowań. Kahumbu interesowała się jednak przede wszystkim jego działaniami na rzecz ochrony miejscowych zwierząt.

Przyjechała tam, by nakręcić odcinek popularnego programu telewizyjnegoWildlife Warriors, w którym rozmawia z Kenijczykami zajmującymi się ratowaniem zagrożonych gatunków. Kahumbu jest ekolożką i w swej działalności przywiązuje wielką wagę do opowiadania historii. Uważa, że dzikiej przyrodzie zagraża przede wszystkim to, że większość jej rodaków traktuje ochronę środowiska jako cudzy problem. – Tracimy całe ekosystemy, ale czarni Kenijczycy nie widzą siebie w roli ludzi, którzy powinni je ratować. Ich zdaniem to sprawa białych – tłumaczyła mi ostatnio. Próbuje więc w swoim programie pokazywać czarnych, którzy mówią o zwierzętach, zajmują się nimi, wyrażają troskę o dzikie gatunki.

Kahumbu jest córką białej Angielki i członka grupy etnicznej Kikuju. Ma pięćdziesiąt cztery lata, serdeczną, przyjazną twarz i lekko szelmowski śmiech. Nosi ubrania dobrze sprawdzające się w terenie: buty trekkingowe, workowate spodnie turystyczne, kamizelkę wędkarską, kolorową bandanę skrywającą niesforne włosy. W którejś z licznych kieszeni zawsze trzyma atlas roślin lub ptaków. Widzowie znają ją jako kobietę o nienasyconej ciekawości, kenijską odpowiedniczkę Davida Attenborough. („Nigdy dotąd nie słyszałam o umieszczaniu na grzbiecie ptaka GPS-u na baterie słoneczne! Jak to działa?”). Każdy odcinek jej programu opowiada o Kenijczykach, których Kahumbu zalicza do grona bohaterów walki o dziką przyrodę. Spotykamy tu różne postaci: sympatyczne kobiety w średnim wieku prowadzące badania na temat słoni w Parku Narodowym Amboseli, ekspertkę od perlicy sępiej [gatunek kuraka – przyp. red.] lub młodego człowieka, który dzięki specjalnej fotopułapce z noktowizorem zdołał potwierdzić, że w jego okolicy żyją niezwykle rzadkie czarne lamparty.

Bohaterem odcinka o Loicie był Parmuat, założyciel masajskiego stowarzyszenia zajmującego się ochroną lasu. Opowiadał Kahumbu, że lokalne władze chciały wytyczyć drogę biegnącą przez las i podzielić go na dwie części. Wraz z innymilaibonamisprzeciwił się z tym planom, podejrzewając, że politycy i spekulanci spróbują przy okazji zagarnąć dla siebie cenne ziemie. Poza tym droga oznaczałaby, że zacznie się tu pojawiać więcej obcych. Niszczyliby środowisko i zaburzali harmonię miejsca, w którym Masajowie żyją od XIX wieku. Od jakiegoś czasu wokół Naimina Enkiyio prowadzona jest nielegalna wycinka cedrów. Kahumbu boi się zagłady ekosystemu obejmującego niezliczone gatunki, w tym nieopisane jeszcze przez naukowców, lecz doskonale znane miejscowym i od pokoleń służące do jedzenia lub do wyrobu lekarstw. – Utracić Loitę to jak zgubić skarb, z którego nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Cała ta wiedza… Nie wyobrażam sobie większej szkody dla Kenijczyków.

 

Stuletnie drzewa przeszkodą dla estakady

 

Od dekad turystyka odpowiada za około jedną dziesiątą kenijskiego PKB. Cudowne piękno tutejszej przyrody przyciąga całe rzesze ludzi. Większości zależy głównie na „wielkiej piątce”, czyli lwie, lamparcie, nosorożcu, słoniu i bawole. Nic dziwnego, że ministrowi turystyki podlega również ochrona dzikich gatunków. Jednak tereny naturalne ulegają degeneracji. Zagrażają im zmiany klimatyczne oraz gwałtowny przyrost populacji. Pierwszy raz przyjechałem do Kenii w 1971 roku, siedem lat po zyskaniu przez nią niepodległości i uniezależnieniu się od Wielkiej Brytanii. Mieszkało tam wówczas 11 milionów ludzi. Na ulicach półmilionowego Nairobi rosły rzędami spatodee [wysokie, kwitnące na czerwono drzewa – przyp. red.], a niedaleko przedmieść grasowały lwy. Miasto przyciągało myśliwych, którzy spędzali cały dzień na safari, wieczorami sączyli martini, a na noc kładli się do snu w czystej pościeli. Jeśli komuś nie powiodło się na polowaniu, w hotelowym sklepie z pamiątkami mógł sobie kupić opaskę na kapelusz wykonaną z lamparciego ogona. Stada dzikich zwierząt były ogromne, więc nikt się nie obawiał, że znikną.

W 1977 roku Kenia zakazała polowań, ale zagrożeń dla rdzennych gatunków szybko przybywało. Stopa przyrostu ludzkiej populacji w połowie lat 90. była jedną z najwyższych na świecie. Od czasu zyskania niepodległości liczba mieszkańców pomnożyła się niemal pięciokrotnie i obecnie wynosi 52 miliony ludzi. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że przed 2050 rokiem wzrośnie do około 95 milionów. Nairobi to dziś rozległe miasto z 4,5 milionami mieszkańców. W Kiberze, dzielnicy slumsów niedaleko centrum (największym tego typu skupisku ludzkim w Afryce), gęstość zaludnienia …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się 25 stycznia 2021 roku w magazynie „The New Yorker” pod tytułem The Vanishing Wild.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00