Reportaż

Czy greccy neofaszyści wreszcie pójdą siedzieć?

Do niedawna butni neofaszyści ze Złotego Świtu byli w Grecji trzecią siłą polityczną. Po latach stanęli jednak w końcu przed sądem, a ich wieloletni proces właśnie dobiega końca.
rysunki Justyna Frąckiewicz

Magda Fyssa nie opuściła żadnego z ponad czterystu posiedzeń sądu – poza jednym, gdy zeznawał morderca jej syna, członek skrajnie prawicowej partii Złoty Świt, Jorgos Rupakias. Została tego dnia w domu. Jej nieobecność na sali sądowej krzyczała. Fyssa ma sześćdziesiąt lat. Gęste, ciemne włosy zazwyczaj okalają jej bladą, zmęczoną i zbolałą twarz. Jest niska, filigranowa. Zawsze ubiera się na czarno. Zna ją cała Grecja – zwyczajną, emerytowaną krawcową z mieściny Kieratsini należącej do aglomeracji Aten. Zdarza się, że obcy ludzie podchodzą do niej, przytulają ją i dziękują jej za odwagę. Dziwi się wtedy: „Ja dzielna?”.

W ostatnich latach Fyssa stała się symbolem siły i walki z neofaszyzmem, a według niektórych mediów – metaforyczną „matką wszystkich Greków”. W styczniu tego roku jedna z partii wysunęła jej kandydaturę na stanowisko prezydentki kraju. Dla niej, jak mówi w wywiadach, wszystko to jest jednak nieważne. Jej życie zatrzymało się w połowie września 2013 roku, gdy w środku nocy jechała do szpitala zidentyfikować ciało nieżyjącego syna. Widziała go ledwie kilka godzin wcześniej; pożegnali się, zanim wyszedł do kawiarni z dziewczyną i przyjaciółmi, by obejrzeć mecz piłki nożnej. „Rozmawialiśmy o 17:30, a o 3 nad ranem Pawlos leżał nieżywy w szpitalnej kostnicy. Wyglądał spokojnie, jakby spał. Był zimny. Próbowałam go ogrzać” – zeznawała Fyssa w czasie procesu.

Kieratsini dzieli od Efetio, siedziby sądu apelacyjnego na przeciwległym końcu Aten, niecałe piętnaście kilometrów, które trzeba przebyć w korkach, hałasie i tłoku. Mimo to Magda Fyssa zawsze jest na miejscu, zawsze na czas. Siada w tylnym rzędzie reprezentacyjnej sali, przypominającej amfiteatr. Cicha, skupiona, nie komentuje. Zaledwie kilka razy puściły jej nerwy. Pierwszy raz, gdy w kwietniu 2015 roku zobaczyła Jorgosa Rupakiasa z bliska. Rzuciła w niego wtedy butelką wody, sycząc: „Masz mnie pamiętać!”. Drugi raz – gdy prawnicy przepytywali lidera partii Złoty Świt. Zdaniem kobiety Nikos Michaloliakos również ma na rękach krew jej syna, ponieważ kierował zbrodniczą organizacją, do której należał zabójca Pawlosa. Na sali wybuchła awantura – oskarżeni i ich sympatycy skandowali faszystowskie hasła, podczas gdy druga strona, z Magdą Fyssą na czele, krzyczała: „Pawlos żyje! Pawlos żyje!”. Sędzia musiała przerwać posiedzenie.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Ostatni raz nerwy puściły Magdzie Fyssie w grudniu zeszłego roku, gdy mowę końcową wygłaszała prokuratorka Adamantia Ikonomu. Po blisko pięciu latach proces wreszcie zaczął zbliżać się do końca. Proces, jakiego wcześniej w Grecji nie było: ponad stu adwokatów i trzystu pięćdziesięciu świadków, sześćdziesięciu dziewięciu oskarżonych, w tym osiemnaścioro posłów. Najdłuższy i najpoważniejszy proces w historii kraju, obszernie relacjonowany przez media, dyskutowany w greckich szkołach i na uniwersytetach, uznawany za symboliczny sprawdzian na zahartowanie i wydolność greckiej demokracji, nazywany „wielkim” megάli diki.

Byłem tego dnia w Efetio. Na sali panowało wielkie poruszenie. Dziennikarze, obok których siedziałem, i prawnicy w rzędach poniżej – wszyscy kręcili głowami i w reakcji na słowa prokuratorki Ikonomu powtarzali półszeptem: „niewiarygodne”. Z kolei oskarżeni i ich obrońcy byli wyjątkowo cicho – także nie wierzyli w to, co słyszą. Nie przypuszczali, że Ikonomu sprawi im tak hojny prezent i zawnioskuje o umorzenie większości zarzutów.

Nagle Magda Fyssa zrywa się z miejsca i krzyczy: – Co z dowodami, zeznaniami? Chce pani puścić wolno morderców mojego syna. Zabija go dziś pani po raz drugi!

Sędzia prosi o spokój, ogłasza przerwę.

– Niewiarygodne! Ikonomu brzmi, jakby była obrończynią oskarżonych, a nie niezależnym prokuratorem – tłumaczył mi Dimitris Psarras, dziennikarz śledczy, autor książek i setek artykułów na temat Złotego Świtu. – Jakby od prawie pięciu lat nie brała udziału w procesie, nie znała dowodów, nie mieszkała w tym kraju.

Dowody, o których mówił Psarras – zdjęcia, filmy, zeznania ofiar i świadków – ważą ponad dwa terabajty. Żeby je przejrzeć, potrzeba pięciu tygodni.

Greckie prawo nie zakazuje publicznego propagowania faszyzmu, dlatego Nikos Michaloliakos już w latach 80. mógł bez oporów wychwalać w partyjnej gazecie przywódcę NSDAP oraz negować …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Reportaż ukazał się w czerwcowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (06/2020) pod tytułem Zorganizowana partia przestępcza.

FreshMail.pl