Reportaż

Na wschodzie bez zmian

Terespolska ruletka wciąż się kręci. Są tacy, którzy przekroczą granicę przy pierwszej próbie, inni będą próbowali kilkadziesiąt razy. Dlaczego? To mimo procedur pozostaje zagadką.
rysunek Tomasz Pieńczak

Przez przeszklone ściany poczekalni na dworcu kolejowym w Terespolu widać kilkadziesiąt osób. Wśród nich dużo dzieci. Noszą czerwone czapeczki z napisem „Polska”. Przekazała im je Marina Hulia, działaczka społeczna, która od wielu lat wspiera czeczeńskie rodziny ubiegające się o ochronę w naszym kraju. To taki talizman na szczęście, aby tym razem udało im się przekroczyć granicę.

Kiedy wchodzimy na teren dworca, dzieci z rodzicami zostają wyprowadzone drugim korytarzem. – Wracają do Brześcia – informuje nas strażnik graniczny. Spróbują pewnie ponownie jutro. Czerwone czapeczki widzimy na dworcu w Brześciu przez kolejne trzy dni. Raz po raz, o 12.30, odjeżdżają z powrotem na Białoruś.

– Tam siedzą cudzoziemcy bez wiz, was zapraszam do drzwi z drugiej strony budynku – mówi nam strażniczka na dworcu kolejowym po polskiej stronie granicy. Żeby dostać się do Brześcia, przygranicznego miasta po stronie białoruskiej, trzeba stawić się na odprawę godzinę przed odjazdem. Od „cudzoziemców bez wiz” oddzielają nas szyby, do pociągu w stronę Białorusi jesteśmy prowadzeni oddzielnymi korytarzami. Dostajemy informację, że mamy zająć miejsca w pierwszych dwóch wagonach. W międzyczasie migranci są pakowani do tylnych przedziałów. Gdy wychodzimy na moment z pociągu, strażnik się denerwuje i każe nam wracać do środka. Do „cudzoziemców bez wiz” nie możemy się zbliżyć.

Dopiero na stacji w Brześciu wysiadamy razem. Na twarzach niektórych widać rezygnację, inni uśmiechają się ironicznie. Witamy z powrotem.

 


O przejściu granicznymBrześć–Terespol media rozpisywały się w 2016 i 2017 roku. Wtedy o ochronę międzynarodową w Polsce ubiegało się tam kilka tysięcy osób (w szczytowym okresie nawet trzysta dziennie) – przede wszystkim uchodźców z Czeczenii (dziewięćdziesiąt procent), ale też z Armenii czy Tadżykistanu. Dziś jest ich znacznie mniej. O tym, że Polska nie jest im przychylna, zdążyli się już przekonać. Procedury się jednak nie zmieniły – kryteria warunkujące, kto będzie mógł starać się o ochronę, a kto wróci …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl