Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Studium

Dlaczego nie lubimy Ukraińców (choć byłoby warto)

Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Polacy zmobilizowali się do pomocy swoim zaatakowanym sąsiadom, którzy znaleźli u nas schronienie. Teraz coraz częściej na nich narzekają: „Siedzą na zasiłkach”; „Zabierają pracę”; „Wpychają się do lekarzy”. Co się stało, że przyjęliśmy tę opartą na fałszu opowieść?
rysunek ELINA PYROHOVA
POSŁUCHAJ

Średniej wielkości miasto w północno-wschodniej Polsce – mój rodzinny Ełk. Kolejka w szpitalu do specjalisty. Na krzesełkach w poczekalni nawiązuje się spontaniczna rozmowa między młodym chłopakiem, na oko 22–25 lat, a mężczyzną koło siedemdziesiątki. Obaj są sceptyczni wobec gości ze Wschodu. „To chachły są przecież” – mówi młody z charakterystycznym mazurskim zaśpiewem. „A niech mnie pan nawet nie wkurwia z tą nacją…” Rozmowa przebiega w przyjaznym porozumieniu, przekleństwa są przejawem spoufalenia. Dalej młody peroruje, że Ukraińcy się panoszą, są roszczeniowi. Starszy mężczyzna kiwa głową. Nie słyszę wszystkiego, w szpitalu panuje gwar, trzeba się poruszać między kolejnymi rejestracjami. Przysiadam na plastikowym krześle przed salą RTG, głowę przyciskam do kremowego sidingu, którym wyłożone są ściany, i słucham dalej. Młody mówi, że sam migrował za pracą. „Ale ja się integrowałem” – dodaje.

Wiele osób ma wśród znajomych lub w rodzinie kogoś, kto po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej wyjechał do pracy w knajpie czy w magazynie. Być może sami byliśmy – lub jesteśmy – przybyszami. Zbiorowe doświadczenie poakcesyjnej migracji nie uchroniło nas jednak przed antymigracyjnymi nastrojami.

O rosnącej niechęci Polaków do Ukraińców nie świadczą najbardziej spektakularne akty przemocy. Chodzi właśnie o zmianę języka, o te bezinteresowne small talki, w których zamiast na pogodę narzeka się na „wpychające się w kolejki Ukry”. Co się stało z Polakami? Dlaczego zostali zarażeni antyukraińskim dyskursem? Opiera się on w ogromnej mierze albo na półprawdach i kłamstwach, albo na błędach poznawczych, co pokażę w dalszej części tekstu.

Zapraszam więc do świata urojonych zjawisk, ruskich trolli, kłamstw i manipulacji polityków, odbezpieczonych naturalnych ludzkich instynktów, które siedzą głęboko w nas wszystkich.

Od kraju emigrantów do kraju imigrantów

Jak wskazują wyniki eksperymentalnego badania Głów­­­nego Urzędu Statystycznego (GUS), bio­rącego pod uwagę dane z rejestrów administracyjnych, pod koniec grudnia 2025 roku w Polsce mieszkało 38,8 miliona osób (tradycyjne badanie – uwzględniające wyniki ostatniego spisu powszechnego, urodzenia, zgony i migrację – wskazuje na 37,2 miliona ludności; od 2028 roku GUS będzie liczył populację w nowy sposób). Liczba ta obejmuje około 2,3 miliona cudzoziemców, którzy stanowili blisko 6 procent wszystkich mieszkańców naszego kraju. Gdyby nie przyjezdni, żyłoby u nas około 36,5 miliona ludzi. Wśród osób z zagranicznym paszportem największy odsetek stanowili Ukraińcy – około 73 procent, co przekłada się na prawie 1,7 miliona osób.

O tym, jak w ostatnich latach rosła liczba pracujących cudzoziemców, możemy się dowiedzieć z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Pod koniec zeszłego roku do ubezpieczenia emerytalnego i rentowego (a więc pracujących na umowach o pracę, umowach-zleceniach bądź prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą) było zgłoszonych prawie 1,3 miliona obcokrajowców, w tym 860 tysięcy Ukraińców.

W 2015 roku liczba obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczenia wynosiła niewiele ponad 184 tysiące. Przybyło nam więc ponad milion pracowników z obcym paszportem. Ta statystyka nie jest zamknięta – należy do niej dodać niewidocznych dla ZUS-u pracujących na umowach o dzieło (tych akurat nie ma zbyt wielu) oraz na czarno. W ciągu dekady przeszliśmy ewolucję od kraju, z którego emigrowało się za chlebem, do odwiedzanego w poszukiwaniu lepszego losu.

Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.

Wypróbuj subskrypcję „Pisma”. Rezygnujesz, kiedy chcesz.

Dostęp online

wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu


14,99 / miesiąc

Prenumerata

co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu


24,99 / miesiąc

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00