Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Z Pismem u...

Piotr Homola. Łowca pokémionów

Wszechświat nieustannie coś mówi, ale jeszcze go nie rozumiemy – ta metafora celnie ilustruje nasz stan wiedzy o wciąż słabo zbadanym zjawisku promieniowania kosmicznego.
rysunki JAN ROSIEK

Wszechświat jest czarny jak grudniowa noc i trochę przypomina upiornego Nazgula z Władcy Pierścieni. Materializuje się bezszelestnie, nie konno, lecz na cichych kauczukowych kółkach. Naukowiec jest przerażony. W pierwszym odruchu chce chronić kilkuletnią córkę. Ale zaraz potem przygląda się uważnie przybyszowi i na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Oto stoi przed nim Święty Graal, obiekt jego wieloletnich badań i naukowych poszukiwań. I wygląda na to, że chce pogadać. Rozmowa na początku się nie klei, Pan Wszechświat jest lakoniczny. „Myślałem, że będzie trochę większy”– naukowiec szepcze córce na ucho, ale zaraz potem w imieniu całej ludzkości wygłasza mowę powitalną i deklaruje pełną gotowość do zbadania wszechświata, Pana Wszechświata, utyskując nieco na częste problemy ze zrozumieniem jego komunikatów. „Słabo interpretujecie” – mówi przybysz. Naukowiec zdaje się urażony, proponuje test. Złapanie pojedynczej wiadomości przychodzi mu łatwo, więc przyjmuje rzucone przez Pana Wszechświata wyzwanie, by ludzkość złapała w sieć detektorów deszcz kosmicznych sygnałów, które zbombardują całą Ziemię. Żeby to się udało, musi zmobilizować armię kolegów rozproszonych po całym świecie. Próba się rozpoczyna, badacz jest pewny swego. Ale zaraz potem dzwoni do centrali i słyszy, że klops, złapało się tyle, co nic – globalna siatka łowców promieniowania kosmicznego zawiodła na całej linii. Wszechświat jest zawiedziony, próbuje ulotnić się po angielsku, naukowiec błaga go na kolanach, by został. Na pocieszenie w pustym już pokoju na ekranie komputera wyświetlają się nowe komunikaty: „Głowa do góry! Weszliście na dobrą drogę. Jeszcze więcej detektorów i jeszcze więcej uczestników! Powodzenia!”. 

Piotr Homola

(ur. 1975), doktor astrofizyki, profesor nadzwyczajny w Instytucie Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego Polskiej Akademii Nauk. Pomysłodawca i lider projektu CREDO, członek Stowarzyszenia Naukowców Katolickich (The Society of Catholic Scientists).

Rozmawiając z badaczem dziedziny tak odległej od codziennego doświadczenia jak astrofizyka, można posłużyć się pytaniem wytrychem: poprosić, by używał języka zrozumiałego dla pierwszoklasisty. To stary i sprawdzony zabieg, często stosowany w dziennikarstwie naukowym. Nie chodzi w nim przecież o erudycyjne popisy, tylko o klarowny wywód, z którego czytelniczkom i czytelnikom coś zostanie w głowie. Doktor habilitowany Piotr Homola z Instytutu Fizyki Jądrowej imienia Henryka Niewodniczańskiego Polskiej Akademii Nauk w Krakowie najwyraźniej zna ten trik, bo wyciąga asa z rękawa – film nagrany na potrzeby Nocy Naukowców, ogólnopolskiej akcji popularyzującej wiedzę z różnych dziedzin. Wideo trwa dwadzieścia parę minut i opowiada o spotkaniu badacza z Panem Wszechświatem, którego zagrał schowany pod czarnym przykryciem wózek z synem Homoli, Karolem. Tego dowiadujemy się na samym końcu, w ramach zakulisowego żartu. 


Północno-zachodni Kraków. Ulica Walerego Eljasza-Radzikowskiego na tym odcinku staje się krajową siódemką. Hipermarkety, sieciowefast foody, stacje benzynowe i bilbordy. Nieustanny szum samochodów, co jakiś czas zagłuszanych przez ryk startującego lub lądującego na pobliskich Balicach odrzutowca. Za rondem pas do skrętu w prawo i stróżówka. Na jej dachu sześć granatowych liter: IFJ PAN. Instrukcja przyszła SMS-em: zaparkować na małym parkingu przed szlabanem, odebrać przepustkę, a potem poszukać miejsca już na terenie instytutu. 

– Widzi pan fontannę? Za fontanną jest główny gmach, wyjdę po pana – mówi głos w telefonie. Jego właściciel prowadzi mnie potem przez foyer i klatkę schodową na piętro. Korytarz jest długi, drzwi bez liku, numery pokoi idą w setki. Na ścianie pomiędzy każdą parą pomieszczeń tablica, zdjęcia, infografiki, ale tak szczegółowe, że w marszu trudno cokolwiek przeczytać. Wreszcie dwuosobowy gabinet, wąski jak wagon tramwajowy. Dwa biurka, parę zestawów komputerowych, tylko dwa wydają się podłączone i sprawne. Na regale stary kineskopowy monitor, który najwyraźniej ktoś zapomniał wywieźć na elektrośmieci. Drugi lokator pokoju, doktor habilitowany Jan Pękala, siedzi ze wzrokiem utkwionym w ekranie. Widać na nim niebieskie okno, które laikowi przypomina Norton Commandera, popularny trzydzieści lat temu menedżer plików komputerowych do będącego już reliktem systemu operacyjnego MS-DOS. Tęgie głowy nie potrzebują do pracy wizualnych fajerwerków. 

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Wszechświat nieustannie coś mówi, ale jeszcze go nie rozumiemy – filmowa metafora Homoli celnie ilustruje nasz stan wiedzy o wciąż słabo zbadanym zjawisku promieniowania kosmicznego. Odkrył je w drugiej dekadzie XX wieku fizyk Victor Franz Hess, za co po latach otrzymał Nagrodę Nobla. Wcześniej uważano, że za promieniowanie obecne w atmosferze odpowiedzialna jest Ziemia. Prowadząc eksperymenty podczas wielu lotów balonowych, Hess stwierdził, że natężenie promieniowania rośnie wraz z oddalaniem się od powierzchni planety. Ustalił, że musi pochodzić spoza atmosfery. 

– Kosmos to bardzo ogólne pojęcie, bo przecież gdy ktoś zapyta, czy kosmici istnieją, należałoby odpowiedzieć: tak, my nimi jesteśmy. Mieszkamy w kosmosie. Ale gdy mówimy o promieniowaniu kosmicznym, mamy na myśli kosmos pozaziemski, wszystkie sygnały, które trafiają do nas z zewnątrz. Jesteśmy nimi nieustannie bombardowani – tłumaczy Homola.

Żyjąc na Ziemi, …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00