Strategie przetrwania

Nie rozmawiamy ze sprawcami o ich przemocy, ale o potrzebach

ilustracja Karolina Mazurkiewicz
Gdy ludzie zamiast: „Jesteś katem, oprawcą, coś jest z tobą nie tak” słyszą: „Masz swoje potrzeby, które my dostrzegamy, tylko sposoby, które wybierasz do ich realizacji, są niezgodne z prawem i burzą, zamiast przybliżać do tych potrzeb”, to zupełnie inaczej zaczynają do wszystkiego podchodzić – mówi Ewa Podgórska, psycholożka, trenerka w Stowarzyszeniu na rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia w kolejnej odsłonie cyklu „Strategie przetrwania” Katarzyny Kazimierowskiej.

Chcę z panią porozmawiać o warsztatach dla sprawców przemocy domowej. Ale zacznę od pytania, dlaczego w organizacjach pomocowych, jak Niebieska Linia, jest tak mało mężczyzn?

Rzeczywiście, panów można policzyć u nas na palcach jednej ręki.

Przydaliby się?

Pewnie, choćby na warsztatach dla osób stosujących przemoc. Od kilkunastu lat koordynuję i prowadzę duże programy oddziaływań dla osób stosujących przemoc w rodzinie. I z tego poziomu mogę powiedzieć, że odczuwamy brak mężczyzn w zespole. Podczas warsztatów dobry skład prowadzących to para, kobieta i mężczyzna, bo to jest doskonała okazja do modelowania. Poprzez taki układ możemy pokazać, jak kobieta i mężczyzna mogą ze sobą rozmawiać, że mogą mieć różne pomysły, różne perspektywy, a mimo tego zachowują wobec siebie szacunek, potrafią współpracować. Zwłaszcza że staramy się tworzyć grupy koedukacyjne, zarówno te dla osób pokrzywdzonych, jak i dla osób stosujących przemoc.

Lepiej się pracuje, gdy grupa jest zróżnicowana pod względem płci?

Oczywiście. Taka wymiana to potężny zasób i niebywała okazja, żeby mężczyźni zobaczyli perspektywę kobiecą, bo w domu czasem trudno jest im usłyszeć, co żona, partnerka, córka mają do powiedzenia. A panie mogą usłyszeć perspektywę męską i to od osób, z którymi nie są w bliskiej relacji. Wtedy jest szansa, że poddam coś refleksji, będę mógł czy będę mogła lepiej zrozumieć moich bliskich w domu.

Ewa PodgórskaPsycholożka, trenerka w Stowarzyszeniu na rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia, certyfikowana specjalistka do spraw przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Prowadzi terapię indywidualną, grupy, warsztaty i treningi dla osób zgłaszających się po pomoc do stowarzyszenia. Koordynuje programy pomocy dla osób stosujących przemoc. Pracuje w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR). Prowadzi szkolenia, jest wykładowczynią w Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Studium Pracy z Osobami Stosującymi Przemoc.

A jednak przemoc ma płeć.

Tak, jeśli chodzi o statystyki, choć nie podam pani konkretnych liczb, to zdecydowanie wśród osób pokrzywdzonych, zgłaszających się do nas po pomoc, około 90 procent to kobiety. Odwrotna proporcja jest w programach pomocy dla osób stosujących przemoc – około 90 procent klientów uczestniczących w naszych programach to mężczyźni. Choć od kilku lat wzrasta udział kobiet w zajęciach. Obecnie w naszych grupach, na piętnastu uczestników w danym cyklu, cztery–pięć osób to panie. Wydaje mi się, że ma na to wpływ zmiana w postrzeganiu zjawiska przemocy, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna mogą w pewnych okolicznościach znaleźć się w roli kogoś, kto doznaje przemocy, albo kogoś, kto po tę przemoc sięga.

Jak pani ocenia, jakie czynniki zwiększają prawdopodobieństwo przemocy domowej?

To splot wielu elementów. Na pewno wśród nich są wpływy kulturowe, przekazy społeczne, stereotypy dotyczące akceptowanych ról kobiecych i męskich. Czyli – co komu wolno, co do kogo należy. Kolejny czynnik to infrastruktura społeczna, w której także kształtują się nasze postawy. Mam na myśli szkołę, wojsko, urzędy, miejsca, w których człowiek jest petentem, gdzie wchodzi w role oparte na dysproporcji siły czy hierarchii. Natomiast na poziomie bliskich relacji mamy do czynienia z wzorcami reakcji na sytuacje konfliktowe, trudne. Często ten wzorzec przemocowy przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Wiele osób podczas sesji mówi, że obiecały sobie, że nie zgotują swoim dzieciom takiego losu, jaki zafundowali im ich rodzice. A mimo to przyznają, że to trudne, …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl