Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Strategie przetrwania

W szkole nie chodzi o szkołę

ilustracja Karolina Mazurkiewicz
Zaczęliśmy od zmiany klimatu szkoły, żeby było ciepło, czysto, estetycznie, żeby dziecko mogło przyjść, odrobić lekcje, żeby było najedzone i żeby dostało uśmiech od dorosłych. To są proste rzeczy, ale dla wielu to nie było oczywiste. – mówi Ewa Radanowicz, dyrektorka wydziału edukacji w gminie Goleniów w rozmowie z Katarzyną Kazimierowską z cyklu „Strategie przetrwania”.

Gdy mówimy o pandemii i nauce zdalnej, słychać głównie głosy z dużych miast. Pani przez niemal dwadzieścia lat była dyrektorką szkoły podstawowej w Radowie Małym. Przed nami czwarta fala pandemii. Jak znieśliście trzy poprzednie?

Mam poczucie, że pandemia tak mocno na nas nie wpłynęła. W naszej szkole od wielu lat żyjemy w zmianie, która dotyczy form organizacji, metod pracy, uczenia się uważności, koncentracji na drugim człowieku, jego potrzebach i problemach. Proces zmian zaczęliśmy w 2002 roku i dla nas pandemia była sprawdzianem tego, jakie naprawdę kompetencje posiadamy, jak potrafimy sobie radzić w sytuacji, która się radykalnie zmienia.

A pani jak to zniosła?

Dla mnie ten czas był trudny i wiązał się ze sporym wysiłkiem, żeby sprawnie przeprowadzić wszystkich – dzieci, rodziców i nauczycieli – przez tę nową, niepewną sytuację. Pandemia sprawiła, że osoby, które były przeciwne wielu zmianom, zostały do nich zaproszone trochę na siłę, żeby uczyć się w niej współpracować i tworzyć świat na nowo. I gdyby udało nam się odczarować to, jak bardzo nas to wszystkich emocjonalnie czy zdrowotnie dotknęło, to naprawdę jest to dobry czas. W całym tym procesie nie straciliśmy z pola widzenia naszych wartości, tego, co dla nas najważniejsze. 

Jak wyglądała ta praca w ciągu ostatnich dwóch lat?

Nasza szkoła jest szkołą na kółkach. Dojeżdżają do nas dzieci z dziewiętnastu miejscowości obwodowych i z pięciu miast, czyli w sumie z dwudziestu czterech miejsc, w tych miejscowościach mieliśmy do czynienia na przykład z domami, gdzie nie było internetu albo sprzętu do nauki zdalnej. Były też miejsca, gdzie dzieci miały jedno i drugie, więc prowadzenie zajęć często było trudne logistycznie. Staraliśmy się szybko znajdować nowe rozwiązania, sprawnie się komunikować i wzmocnić współpracę na linii nauczyciele i rodzice. W tym czasie zaufanie, które uważam za warunek konieczny do realizacji różnych zadań, sprawiło, że nie musieliśmy wszystkiego kontrolować, na przykład nie musieliśmy sprawdzać dzieci podczas nauki zdalnej, bo wartość zaufania budowała się w nas od wielu lat. Dużo daliśmy z siebie empatii i pomocy rodzinom w różnych, nie tylko edukacyjnych problemach, i w zamian otrzymaliśmy wiele zrozumienia z ich strony. To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie zauważyłam w pandemii. 

Portret dyrektorki szkoły, Ewy Radanowicz.
Ewa Radanowicz*

Ta zawierucha i zmiana w edukacji trwa już niemal dekadę: likwidacja gimnazjów, zmiany w podstawie programowej, a teraz pandemia i brak wsparcia nauczycieli i dyrektorów ze strony ministerstwa edukacji. Nie jest łatwo.

Ta zawierucha, o której pani mówi, może …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00