Wersja audio
O świcie 6 lipca 1892 roku na brzegu rzeki Monongahela stanęły naprzeciw siebie uzbrojone oddziały. Po jednej stronie: robotnicy z fabryki stali w Homestead w stanie Pensylwania, po drugiej: grupa najemników z agencji detektywistycznej Pinkertona, sprowadzona przez dyrektora fabryki do stłumienia strajku. Wydarzenie przeszło do historii jako masakra w Homestead i było jednym z najkrwawszych starć w historii ruchu robotniczego w Stanach Zjednoczonych.
Wcześniej przez kilka miesięcy związki zawodowe bezskutecznie próbowały osiągnąć porozumienie z władzami fabryki, które mimo rekordowych zysków planowały obniżenie pensji 325 pracowników albo zwolnienia. Kiedy pod koniec czerwca pracownicy nie zostali wpuszczeni do fabryki – a tym samym odcięci od źródła zarobku – w mieście wybuchł bunt, który mieli opanować wynajęci przez fabrykantów łamistrajki ochraniani przez uzbrojonych najemników. Podczas potyczek zginęło kilkanaście osób, a ponad setka została rannych. Do ostatecznego zaprowadzenia porządku wezwano armię stanową. Dyrektora fabryki prasa nazwała „najbardziej znienawidzonym człowiekiem Ameryki”. Właściciel fabryki zniknął w Szkocji, żeby uniknąć bezpośredniego zaangażowania i szwanku na wizerunku, choć w zachowanej korespondencji popierał strategię swojego dyrektora. Dyrektorem był Henry Clay Frick. Właścicielem – Andrew Carnegie.
Ich nazwiska – Frick i Carnegie – to dla współczesnych miło brzmiące słowa. Pierwsze jest nazwą jednego z najbardziej uwielbianych muzeów świata. W jego świeżo odrestaurowanych, pięknych nowojorskich wnętrzach z epoki tak zwanego pozłacanego wieku prezentowana jest kolekcja najznakomitszych dzieł europejskiego malarstwa pędzla Vermeera, Rembrandta czy Turnera. Drugie słowo składa się na nazwę Carnegie Hall, w którym występ jest w świecie muzyki synonimem osiągnięcia szczytu sławy i doskonałości. Na koncertach otwarcia tej sali dyrygował sam Piotr Czajkowski, to tu debiutował Leonard Bernstein i zagrali, podczas swojej pierwszej trasy koncertowej po Stanach, Beatlesi. Carnegie to także znakomite muzeum sztuki w Pittsburgu, położone tylko 13 kilometrów od dzisiejszej dzielnicy Homestead, w której znajdowała się kiedyś fabryka stali.
Fabryki nie ma, nadbrzeże zgentryfikowano, a o krwawych strajkach i nieludzkich warunkach panujących w stalowniach Carnegiego kierowanych przez Fricka, dzięki którym obaj zdobyli fortunę, pamiętają głównie historycy. „Marka osobista” tych dwóch osób jednak żyje, a ich nazwiska wymawiamy z podziwem, łącząc je z kulturą najwyższych lotów.
Być może Carnegie i Frick, którzy byli wielbicielami epoki renesansu, znali historię stłumienia buntu mieszkańców włoskiej Volterry przez Wawrzyńca Medyceusza. Jako władca Florencji chciał bowiem zagarnąć dla siebie zyski z odkrytej tam kopalni ałunu. Nie to jednak sprawiło, że został zapamiętany, ale mecenat, jaki roztoczył nad Leonardem da Vinci czy Michałem Aniołem. Ta praktyka, która na stałe wpisała się w historię kapitalizmu, w XXI wieku nosi miano artwashingu.
Termin ten po raz pierwszy pojawił się w literaturze w 2015 roku za sprawą książki Artwash. Big Oil and the Arts( Sztuka …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty, inspirują do rozmów i refleksji. Wypróbuj „Pismo” przez miesiąc. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Esej ukazał się w marcowym numerze „Pisma” (3/2026) pod tytułem O pieniądzach w muzeum.