Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Izrael czeka na kolejną iskrę

W sprawach międzynarodowych co do niewielu kwestii mamy pewność. Poza tym, że w Jerozolimie od najmniejszej iskry może zapłonąć region, gdyż w ślad za nią pojawiają się salwy rakiet, przerażenie cywilów, zamieszki, lincze i wielka, cyniczna polityka.
rysunek TOMEK PIEŃCZAK
POSŁUCHAJ

Spektakularny wybuch konfliktu izraelsko-palestyńskiego w maju tego roku wywołały niegroźne z pozoru iskry. W Jerozolimie od kilku tygodni Palestyńczycy obchodzili ramadan, czyli muzułmański miesiąc postny. Gromadzili się na modłach na Wzgórzu Świątynnym, gdzie regularnie dochodziło do starć z izraelską policją. Tymczasem mieszkańcy palestyńskiej dzielnicy Asz-Szajch Dżarrah położonej na północ od Starego Miasta, którzy od dekad walczą przed sądem o prawo do swoich domów, protestowali przeciwko planowanym eksmisjom. Spór sięga okresu sprzed powstania państwa Izrael – wówczas dzielnicę zamieszkiwało niespełna dwa tysiące Żydów. W 1948 roku, podczas pierwszej wojny izraelsko-arabskiej (przez Izraelczyków nazywanej wojną o niepodległość), Wschodnia Jerozolima została zajęta przez Jordanię i pozostawała pod jej kontrolą do wojny sześciodniowej w 1967 roku, gdy odbiła ją armia izraelska. Domy w Asz-Szajch Dżarrah, opuszczone przez żydowskie rodziny dwie dekady wcześniej, były wtedy od dawna zasiedlone przez palestyńskich uchodźców, którzy w 1948 roku uciekli z terenów zajmowanych przez Izrael.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Asz-Szajch Dżarrah obrazuje skomplikowane relacje pomiędzy Żydami a Palestyńczykami. W grę wchodzi niezgodność różnych porządków prawnych, od osmańskiego sprzed 1948 roku, przez jordański, po izraelski od 1967 roku. Ponadto prawo międzynarodowe nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela z uwagi na jej nieuregulowany status prawny. Kolejnym elementem sporu jest polityka władz izraelskich, które z jednej strony faworyzują roszczenia potomków żydowskich właścicieli domów z Asz-Szajch Dżarrah sprzed 1948 roku, z drugiej zaś – odmawiają analogicznego prawa do powrotu uchodźcom palestyńskim. Reprezentanci skrajnie prawicowo-religijnych formacji politycznych regularnie odwiedzają dzielnicę, prowokując mieszkających tam Palestyńczyków. „Śmierć Arabom!” – wykrzykiwał Itamar Ben-Gvir, lider partii Żydowska Siła, który w tegorocznych wyborach wszedł do parlamentu z koalicyjnej listy Religijnych Syjonistów.

Napięcie w mieście rosło. Co wieczór policja utrudniała wiernym dostęp do Wzgórza Świątynnego, dochodziło do demonstracji i zamieszek. Policja nadużywała siły, a protestujący – kamieni. Siódmego maja mundurowi wrzucili granaty hukowe do wypełnionego modlącymi się meczetu Al-Aksa. Następnego dnia w kierunku Jerozolimy ruszyło według szacunków służb bezpieczeństwa nawet 75 tysięcy Palestyńczyków z zamiarem udziału w zamykającym ramadan święcie Nocy Przeznaczenia (Lajlat al-Kadr). W tradycji islamskiej to właśnie wtedy pierwsze wersety objawiły się Mahometowi.

Netanjahu walczy o przetrwanie

Wydarzenia te zbiegły się w czasie z napięciem politycznym w Izraelu. W marcu odbyły się tam czwarte wybory w ciągu dwudziestu trzech miesięcy i ponownie nastąpił polityczny pat. Zgodnie z prawem szansę na utworzenie gabinetu otrzymuje najpierw lider zwycięskiej partii (był nim urzędujący premier Binjamin Netanjahu z Likudu), a jeśli mu się nie powiedzie – przywódca następnego pod względem liczby uzyskanych mandatów ugrupowania (Ja’ir Lapid z Jesz Atid, co znaczy „Jest Przyszłość”). Netanjahu nie udało się zebrać wystarczającej większości sześćdziesięciu jeden mandatów w studwudziestoosobowym parlamencie, by sformować koalicję, a zatem po upływie miesiąca – a jednocześnie na tydzień przed wybuchem wojny z Hamasem – szansę tę ówczesny prezydent Re’uwen Riwlin dał opozycji. Lapid zaskakująco sprawnie przeprowadził negocjacje i wszystko wskazywało na to, że w ciągu maksymalnie dwóch tygodni uda mu się stworzyć koalicję, a tym samym odsunąć Netanjahu od władzy. Głównym kłopotem premiera nie była więc eskalacja napięcia w Jerozolimie, bo do niej po prostu nie miał głowy. Bibi, bo tak powszechnie jest nazywany Netanjahu, walczył o przetrwanie.

Utrata władzy oznacza dla Netanjahu koniec odwlekania czekającego go procesu karnego. Grozi mu nawet dziesięć lat pozbawienia wolności za przestępstwa korupcyjne.

Utrata władzy oznaczałaby dla niego koniec odwlekania czekającego go procesu karnego. Grozi mu nawet dziesięć lat pozbawienia wolności za przestępstwa korupcyjne. Pierwsza sprawa dotyczy przyjmowania od biznesmenów luksusowych prezentów (markowe garnitury, drogie wina i cygara) o łącznej wartości dwustu tysięcy dolarów. Druga dotyczy wprowadzania w prawie zmian korzystnych dla izraelskiej firmy telekomunikacyjnej Bezek w zamian za pozytywny wizerunek premiera w największym portalu informacyjnym – Walla. Trzecia natomiast odnosi się do zmowy z magnatem …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (8/2021) pod tytułem Król Bibi patrzy na rakiety.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00