Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Fenomen NFT

Na razie nie potrafimy w pełni zrozumieć wartości NFT. Być może jest tak jak z dziełami sztuki nowoczesnej na początku XX wieku – kupujący je nie byli pewni, czy da się na nich zarobić. Ale przeczuwali, że potrzeba czasu, by ich wartość się ujawniła.
rysunek DOMINIK NAWROCKI
POSŁUCHAJ

Jeśli chcemy znaleźć w Polsce przewodnika po świecie NFT, mamy do wyboru dwie influencerki: Martirenti i Dodę. Pierwsza sprzedała w sieci za prawie milion złotych (a dokładniej za 1940,61 etherów, czyli kryptowalutę) swoją „wirtualną miłość”, druga sprzedaje online dane ze skanu 3D swojego ciała, podzielone na 406 porcji, po jakiś tysiąc złotych za każdą część. Obie transakcje umożliwiła technologia NFT (non-fungible token– niewymienialny token), czyli rozwiązanie pozwalające stworzyć unikatowy cyfrowy byt dzięki wystawieniu niemożliwego do podrobienia czy zhakowania certyfikatu autentyczności.

Nie jest prostym zadaniem wytłumaczyć, co dokładnie i w jaki sposób sprzedano. Z pewnością dużo łatwiej jest to wyśmiać lub skomentować w sposób bliski dużej części polskich mediów, od niszowych serwisów technologicznych, przez portale plotkarskie, po „Rzeczpospolitą”, która transakcję Dody nazwała „szaleństwem”. W końcu przyzwyczailiśmy się do tego, że obrazki, filmiki i wszelkie inne pliki w sieci są nic niewarte, bo z łatwością można je kopiować w nieograniczonej ilości. Ten stan rzeczy zmienia jednak NFT, które przeobraża cyfrowe byty – takie jak wirtualne dzieła sztuki, wirtualna ziemia w grze Minecraft, memy ze smutną żabą Pepe czy okładka tygodnika „The Economist” – w niepowtarzalne przedmioty o wartości nawet milionów dolarów.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Szybko przyjdzie nam więc pożegnać się z influencerkami, bo w tej historii ich ciała i emocje są wbrew pozorom najmniej ciekawe. Obiecuję również, że takie słowa jak „szaleństwo”, chętnie używane do opisywania nie do końca zrozumiałych zmian technologicznych, już się nie pojawią. Mimo że świat NFT jest zdecydowanie dziwny i szalony. Jak zauważył francuski filozof technologii Bruno Latour w zbiorzeTechnology and Social Change(Technologia i zmiana społeczna) pod redakcją Briana Elliotta, skupiając się na ludziach i ich emocjach, często nie uświadamiamy sobie oddziaływania skomplikowanych systemów technologicznych na nasze społeczeństwo. Myśląc o tym, by zadzwonić do żony z życzeniami, przeważnie ignoruję system rozwiązań, który mi to umożliwia. A gdy się uważnie przyjrzeć systemom, na których polegamy w najbardziej przyziemnych czynnościach, łatwo zauważyć, jak bardzo są dziwne, a nawet niezrozumiałe i obce. Z Martirenti i Dodą oraz ich NFT jest dokładnie tak samo. Dyskutujemy o wirtualnych ciałach, emocjonujemy się bajońskimi sumami sprzedaży wirtualnych uczuć, ale te działania to tylko symptomy pewnej większej systemowej zmiany. Są niczym pierwsze e-maile docierające do Polski na początku lat 90., pierwsze pączki nowych systemów, w których coraz bliżej splatamy się z technologią. Nieco istotniejsza jest oparta na NFT bańka spekulacyjna i powiązane z nią kryptowaluty, ale nawet pieniądze nie są tu najważniejsze. Przysłaniają bowiem prawdziwą bohaterkę tej zmiany: nową technologię poszerzającą pole naszej wyobraźni.

NFT Schrödingera

Od ponad dekady trwają prace nad rozbudowaniem internetu o nową technologię, która miałaby fundamentalnie zmienić jego charakter. Jak to w sieci bywa, zmiany te są prowadzone poza jakąkolwiek centralną kontrolą i bez proszenia kogokolwiek o zgodę. U swojego zarania internet powstał jako system darmowego kopiowania i wymieniania informacji. Obecny w tych ramach nowy system został jednak zaprojektowany tak, aby umożliwić płacenie w sieci za unikatowe, niepodrabialne, wytworzone wirtualnie przedmioty. W ten sposób w internetowym świecie przesytu udało się stworzyć możliwość niedoboru, a więc w efekcie – nowy potencjał zarobku.

Hasłem, które ogniskuje te wszystkie zmiany, jest NFT, czyli „niewymienialny token”. Termin ten, będący żargonem z pogranicza finansów i programowania, opisuje cyfrowy certyfikat autentyczności i własności jakiegoś cyfrowego bytu. To właśnie jego niewymienialność odróżnia NFT od kryptowalut, które choć oparte są na tej samej technologii (czyliblockchain), to jednak – jak w przypadku tradycyjnych walut – mogą być wymieniane. Jeden bitcoin nie różni się niczym od drugiego, nie robi więc różnicy, który z nich się posiada. Tymczasem NFT są unikatowe, ich wyjątkowość jest potwierdzona certyfikatem zapisanym na blockchainie.

Blockchainto z kolei system przechowywania danych w sposób trwały, niepodważalnie wiarygodny, a jednocześnie całkowicie rozproszony i pozbawiony centralnej władzy.Blockchain, czyli „łańcuch bloków”, to system powiązanych rekordów, z których każdy – dzięki zaawansowanej matematyce – gwarantuje wiarygodność poprzedniego. Robi to w sposób iście magiczny, bo pozbawiony ingerencji jakiejkolwiek instytucji weryfikującej, gwarantującej prawdziwość zapisanych danych. Nie istnieje więc bank, system nadzoru finansowego, system praw finansowych czy globalnych instytucji, który pełniłby kontrolę nad tą technologią. W przypadku opartych na blockchainiekryptowalut żadna rada nie ustala więc poziomów inflacji, stóp zwrotu czy opłat. Wiarygodność tych cyfrowych bytów opiera się na współpracy rozsianych po całym świecie programistów, sile algorytmu i całkowitej decentralizacji.

NFT może się okazać jedynie bańką spekulacyjną, która pęknie w ciągu kilku lat. Taką wizję podsycają mniej lub bardziej cyniczne narracje o nieskończonym postępie i potędze technologii.

Rozwinięcie skrótu NFT tłumaczy nieco charakter tej technologii, ale w gruncie rzeczy lepiej traktować to słowo jak neologizm, określający nowy rodzaj cyfrowych bytów. NFT jest tak fascynujące właśnie dlatego, że na jego bazie rozkwita zupełnie nowy technologiczny świat. Napędzany jest on nie tylko …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w styczniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (1/2022).

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00