Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Krótka instrukcja obsługi poległego żołnierza

Bezalternatywna władza potrzebuje konsolidującej podstawy, pozademokratycznych, sakralnych wartości, które pozwalają zjednoczyć ludzi na bazie przeszłości, a nie teraźniejszości.
rysunek DOMINIK NAWROCKI
POSŁUCHAJ

We wrześniu 2019 roku upłynęło osiemdziesiąt lat od wybuchu drugiej wojny światowej. (…) W Rosji stanowi ona coraz ważniejsze strategiczne źródło aktualnej politycznej propagandy, źródło kapitału moralnego, który legitymizuje prawo państwa do agresji (zarówno zewnętrznej, jak i skierowanej przeciwko własnym obywatelom) oraz do lekceważenia ludzkiego życia. Taki fenomen trudno jest wyjaśnić wyłącznie na płaszczyźnie społecznej i politycznej. Święta wojna i zwycięstwo są przedmiotami kultu liczącego dziesiątki lat, który zasługuje na miano świeckiej religii. Ten kult odwołuje się właśnie do wiary i obowiązku oddania czci, jest pozbawiony racjonalnych przesłanek i w tym sensie znajduje się w głębokiej sprzeczności z pamięcią oraz historią opartą na faktach, choć z pozoru pełni wobec nich funkcję służebną.

Braterska mogiła

Na czym polega różnica między ludzkim a sakralnym stosunkiem do zabitych żołnierzy? W ludzkim wymiarze zobowiązaniem wobec poległych nie są gigantyczne pomniki, muzea i utwory opiewające bohaterstwo. Jedyną i ostatnią czynnością, którą można wykonać dla nieboszczyka, jest godne pogrzebanie. Na tym opiera się cywilizacja: nieprzypadkowo, analizując ludzi prehistorycznych, za najważniejszy krok na drodze od natury do kultury uważa się nie utylitarny, lecz obrzędowy stosunek do zmarłych. Ludzie cywilizowani to ci, którzy grzebią swoich bliskich, nie licząc się z kosztami i nie szukając dla siebie usprawiedliwienia w obliczu trudności, które stoją na drodze do spełnienia tego obowiązku. Godny pogrzeb to fundament, na którym opiera się indywidualna pamięć; dowód potwierdzający wartość tej pamięci oraz wartość życia każdego człowieka.

Mogłoby się wydawać, że radziecka kultura uznawała wszystkie te wartości. (…) Lecz tak naprawdę, po części mimowolnie, a po części świadomie, dopuszczono się największej zdrady wobec poległych czerwonoarmistów, z których wielu nigdy nie otrzymało należytego pochówku.

Metafizyczną grozę porzucenia w pomroce zapomnienia, wymazywania człowieka, z zadziwiającą mocą oddał znakomity Aleksandr Twardowski w swoim słynnym wierszuZabito mnie pod Rżewem:

Zabito mnie pod Rżewem,

Na bagnisku bez nazwy,

W piątej rocie, na lewym,

Podczas strasznego nalotu.

Nie słyszałem wybuchu,

Nie widziałem też błysku –

Jakbym spadł w przepaść z urwiska

I nie ma dna ani przykrycia.

I na tym całym świecie,

Do końca jego dni

Nie ma pętelki, naszywki

Z wojskowej bluzy mej

Jestem, gdzie ślepe korzenie

W ciemności szukają strawy;

Jestem, gdzie z obłokiem pyłu

Faluje żyto na wzgórzu

Jestem, gdzie krzyk koguta

O świcie słychać na rosie;

Jestem, gdzie wasze auta

Na szosie powietrze tną;

Gdzie trawkę do trawki

Rzeczka zaplata w warkocze

Tam, gdzie wspomnieć mnie

Nie przyjdzie nawet matka.

[tu i dalej przekład filologiczny – przyp. tłum.]

„Nie ma pętelki, naszywki…”. Śmierć zniszczyła nawet żołnierskie dystynkcje, ten ostatni znak identyfikujący człowieka, który stał się nikim w niebycie, w nieokreślonej pośmiertnej sferze, gdzie przebywają zabłąkane dusze. Oswobodzenie go z tej niewoli, przywrócenie mu imienia i odrębnego losu to bezwzględne zadanie wszystkich żyjących, którzy zawdzięczają życie poległemu. Pojawiało się to w formie deklaracji słownych: nikt nie zostanie zapomniany, nic nie zostanie zapomniane. Sama konstrukcja władzy, społeczeństwa oraz armii skazywała jednak na niepamięć wielu poległych żołnierzy. Badacze do dziś spierają się o liczbę żołnierzy i oficerów zaginionych bez wieści, lecz tak czy inaczej mowa o milionach ludzkich istnień. A przytłaczająca większość uwzględnionych w oficjalnych statystykach, zidentyfikowanych zmarłych spoczywa w zbiorowych grobach.

Za wykreowanie prymatu pamięci zbiorowej nad pamięcią indywidualną odpowiada mechanizm administracyjno-polityczny, „machina zapomnienia”. Dwudziestego pierwszego grudnia 1939 roku Ludowy Komisariat Obrony wprowadził w armii książeczkę wojskową czerwonoarmisty i nieśmiertelnik. W czerwcu 1940 roku, po wojnie fińskiej, zostały one wycofane z użycia. Piętnastego marca 1941 roku przywrócono sam nieśmiertelnik.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

„Prawie przez cały 1941 rok żołnierze nie mieli nieśmiertelników, co nie mniej przekonująco potwierdzają wyniki prac poszukiwawczych. (…) Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że przeważającej liczbie żołnierzy nie zdążono wydać nieśmiertelników. Sytuacja uległa poprawie, dopiero gdy ustabilizował się front i ponownie uruchomiono zakłady pracy oraz fabryki” – piszą autorzy strony internetowej Ruch Poszukiwawczy Rosji.

Siódmego października 1941 roku wprowadzono książeczkę czerwonoarmisty jako uzupełnienie nieśmiertelnika, który z kolei 17 listopada następnego roku wycofano z uzasadnieniem, że książeczka jest wystarczająca (a przecież – zrobiona z papieru – szybko stawała się bezużyteczna). „Ostatecznie nieśmiertelniki wydawano mniej lub bardziej regularnie w ciągu niecałego 1942 roku. A wojna, jak wiadomo, trwała cztery lata” [Rosjanie liczą lata drugiej wojny światowej od agresji Trzeciej Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1941 roku – przyp. red.] – podsumowują autorzy. Dodajmy, że w …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (10/2021) pod tytułem Ołtarz zwycięstwa.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00