Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Poszukiwacze meteorytów na Antarktydzie

W poszukiwaniu początków Układu Słonecznego na krańcu Ziemi.
rysunki Justyna Frąckiewicz
POSŁUCHAJ

Trudno się tu zorientować. Z powodu zachmurzenia światło jest rozproszone. Słabe promienie słońca tworzą jedynie kilka wątłych cieni, na podstawie których można ocenić skalę i odległość. Kontury dalekich obiektów, takich jak górskie szczyty, rysują się wyraziście, samo powietrze jest bowiem przejrzyste niczym najwyższej próby diament, ale góry nie są wcale tak blisko, jak się wydaje. Temperatura wynosi około dwudziestu czterech stopni Celsjusza poniżej zera, ale wiatr jest względnie spokojny, wieje, zmieniając kierunek ponad warstwą śniegu jak czmychający zwierz.

Cztery osoby z sześciu mieszkających tutaj przebywają teraz parami w namiotach przy kuchenkach turystycznych, rozgrzewając się i przygotowując kolację. Jestem piątym z tej grupy, teraz niemal w bezruchu, jakieś sto metrów na południe od skupiska namiotów. Klęczę na spłachciu niebieskawego lodu pośród bezmiaru bieli. Próbuję wypatrzeć coś maleńkiego, co kryje się kilkanaście centymetrów pod powierzchnią. W swej kobaltowej parce i chroniących od wiatru spodniach z pewnością mocno się wyróżniam na tle delikatnie pochyłego, porcelanowobiałego krajobrazu. Przesuwam się wolno w prawo i w lewo, lekko nachylam, a potem wracam do poprzedniej pozycji, starając się sprawić, by mizerne światło ukazało wyraźniej kształt i fakturę przedmiotu.

Szósty członek naszej grupy, w turkusowej wiatrówce i żółtych spodniach z czerwonymi łatami na kolanach, pracuje przy składzie paliwa kawałek na zachód. Przetoczył pojazd śnieżny na bok i poprawia jeden z mechanizmów, które regulują naciąg pasa napędowego pojazdu. Szacuje naciąg, ciągnąc pas gołymi rękoma. Gdy umiarkowany wiatr lekko się uspokaja, szczęknięcia klucza nasadowego niosą się o kilkaset metrów do miejsca, w którym się znajduję, ale przez kaptur parki i kominiarkę ledwie mogę je dosłyszeć.

Trzy żółte namioty w kształcie piramid, w których biwakujemy w szóstkę, tworzą wierzchołki trójkąta równoramiennego o długiej podstawie. Ich wejścia są zwrócone na północ, by jak najlepiej nas ochronić przed wiejącym najczęściej z południa wiatrem. Duże odległości między nimi zabezpieczają przed rozprzestrzenieniem się pożaru z jednego na …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w styczniowym wydaniu magazynu „Harper's”. Copyright © 2019 Harper's Magazine. All rights reserved.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00