Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Recepta na nowy początek

Nadzieje na rozpoczęcie wszystkiego od nowa na sprawiedliwych zasadach. Wieszczenie, że epidemia stanie się przyczynkiem do zmniejszenia nierówności: do redystrybucji dóbr i wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego. Czy ktoś to jeszcze pamięta?
rysunek TOMEK MAJEWSKI

Niedawno miałam okazję przysłuchiwać się rozmowie dwóch nieznajomych, na oko ojca i syna. Jechaliśmy prawie pustym tramwajem, którego obklejone taśmami wnętrze przypominało miejsce zbrodni. Otaczały nas tablice informujące o nowym limicie pasażerów, obowiązku zasłaniania nosa i ust oraz nakazie kasłania w zgięty łokieć. W tym kuriozalnym kraj­obrazie mniej więcej dwudziestoletni chłopak zwierzał się tacie z poczucia beznadziei – właśnie rozpoczął studia, miał poznać nowych znajomych i przeżywać swój najlepszy czas, a tymczasem sterczy samotnie przed komputerem, słucha wykładów z grupą obcych ludzi i żegna się w myślach z planami podjęcia pierwszej pracy. Ojciec, na oko pięćdziesięcioletni, przekonywał, że to tylko chwilowe niedogodności. W końcu wynalezione szczepionki podobno przynoszą już pierwsze efekty, a w skali życia ten dziwaczny rok będzie się wydawał mgnieniem oka. Syn obstawał przy katastroficznym scenariuszu, w którym pandemia jest zaledwie początkiem łańcucha nieszczęść – przecież prawdziwy krach gospodarczy jeszcze przed nami, a to, co uda się ocalić, i tak wykończy kryzys klimatyczny. Ojciec tymczasem konsekwentnie ciągnął krzepiącą narrację o tym, że nieraz już się ludziom wydawało, że świat się kończy i nic go nie ocali, a jednak zawsze jakoś udawało się zażegnać kryzys. „Zobaczysz – mówił. – Nauka i ludzka innowacyjność ostatecznie znajdą odpowiedź na wszystko”.

W im bardziej fatalistyczne tony uderzał syn, tym bardziej idealistyczny obraz przyszłości rysował przed nim ojciec. Kompletna nicość kontra pocztówka ze świata latających aut. Rozmowa ta przypominała więc typową wymianę zdań między dzieckiem a rodzicem: było w niej tyle samo dobrych intencji, co wzajemnego niezrozumienia, wynikającego po pierwsze z tego, że suma doświadczeń wpływa na perspektywę, a po drugie – z naturalnego odruchu pocieszania drugiej osoby, a zatem odpowiadania nadzieją na defetyzm. To zderzenie katastrofizmu z bezwzględną wiarą w postęp nie odzwierciedla jednak wyłącznie różnicy charakterów czy doświadczeń pokoleniowych. Jest też ilustracją odwiecznej ludzkiej skłonności do tworzenia utopii i dystopii jako narzędzi przepracowywania trudnej teraźniejszości.

Dostęp online

Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.

Skorzystaj z oferty

Brytyjski filozof, naukowiec i dziennikarz Dylan Evans w wydanej w 2015 roku książceEksperyment Utopiaopisał podobny zestaw przekonań. Wskazałboomera, który „uważa, że technologia będzie się rozwijać w nieskończoność i że dzięki niej ludzie będą żyć w coraz większym dostatku i szczęściu”,doomera, który „wierzy w rychłe nadejście globalnej katastrofy, w wyniku której nastąpi upadek cywilizacji” oraz milenializm – „przekonanie, że niedoskonały świat, w którym żyjemy, wkrótce zostanie zniszczony i zastąpiony lepszym” (nie mylić z milenialsami, mogącymi przyjąć każdą z trzech postaw). Evans szukał odpowiedzi na pytanie, czy po upadku zepsutego, zachodniego świata dałoby się zbudować lepszą wersję cywilizacji – taką, w której wszyscy szanują środowisko naturalne, nikt nie pędzi za iluzorycznym bogactwem, ale każdy jest całkowicie wolną jednostką, której jedynymi obowiązkami są samorozwój oraz praca na rzecz dobra ogółu. Jego myśli wywodziły się z silnej potrzeby powiedzenia ludzkości w XXI wieku: „Sprawdzam”.

Do 2006 roku Evans pracował w laboratorium zajmującym się sztuczną inteligencją i raz po raz dopadało go poczucie wypalenia, schyłkowości, przeczucie zakradającej się po cichu katastrofy. „Globalna wioska (…) popadała w szaleństwo – napisał w książce. – Mimo całego sprzeciwu rozsądnych jednostek ostrzegających przed zmianą klimatyczną świat jako całość zdawał się być całkowicie niezdolny do jakiegokolwiek sensownego działania” [tłum. Grażyna Chamielec]. Przerażało go, jak bardzo człowiek uzależnił się od nowych technologii, nie uwzględniając kosztów postępującej industrializacji. Był przekonany, że nadejście globalnej katastrofy to tylko kwestia czasu, i chciał sprawdzić, czy bazując na obecnej wiedzy dotyczącej skutków ludzkich działań, dałoby się urzeczywistnić utopię na gruzach współczesnego świata.

W efekcie Evans dokonał ekstremalnej wersji tego, co rozumiemy pod hasłem „zostaw wszystko i wyjedź w Bieszczady” – porzucił dosłownie wszystko. W 2006 roku sprzedał swój majątek i rozpoczął eksperyment Utopia. Na północy Szkocji, niedaleko wsi Culbokie, założył niemal całkowicie samowystarczalną, ekologiczną, odciętą od prądu i jakichkolwiek osiągnięć techniki osadę, w której zamieszkała mikrospołeczność oparta na założeniu pełnego egalitaryzmu. Evans przekonał się jednak szybko, że wolność jednostki wyklucza zaprowadzenie …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w styczniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn opinii” (01/2021) pod tytułem Gra w wywracanie planszy.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00