Felieton

Wróbel

Pewna pani dała znać, że moją książkę obsrał wróbel. Dowód stanowiło zdjęcie na Instagramie. Zdjęcie zawierało następujące elementy: palec wskazujący, okładkę, trawnik, parasol ogrodowy (chyba ten model z Ikei), góry w tle. Na okładce można było dostrzec plamę o nieregularnym kształcie. Dla pełnej jasności dodano napisy: „Marcin Wicha” oraz „Kupa wróbla”. Przy kupie wróbla sterczała strzałka. W sumie wyglądało to jak recenzja, chociaż – próbowałem się pocieszać – mogło być także najzwyklejszą relacją z udanego weekendu. Dni są teraz długie, średnia temperatura rośnie, populacja wróbli też podobno zwyżkuje, więc prędzej czy później coś takiego musiało się wydarzyć.

Co roku sobie obiecuję, że …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online