Rozmowa

Agnieszka Graff: Ocali nas nowy, lewicowy populizm

Odpowiedzią na prawicowy populizm nie może być powrót do naszej świetlanej, liberalnej przeszłości, w której pralka sama pierze, sprząta nam jedna pani, 
a lud to mohery. Potrzebujemy jakiegoś rodzaju nasyconej emocjonalnie lewicowości. Karolina Lewestam rozmawia z Agnieszką Graff.
rysunki Maria Regucka

Agnieszka Graff zniknęła. Gdzie byłaś?

Schowałam się. Schowałam się świadomie – miałam trudny czas w życiu, osobiście i zdrowotnie. Nie mogłam udawać, że jest git i funkcjonować w mediach, zgodnie z dotychczasowym scenariuszem, jako „feministka-optymistka”. Nie chciałam też publicznie opowiadać o traumach i chorobach. Kultura zwierzeń, publiczna terapia – to nie moja bajka. Pokazuję się publicznie wtedy, gdy mam energię i coś do powiedzenia. Teraz znowu mam. Tylko optymizmu dużo mniej niż kiedyś, więcej wokół widzę komplikacji i groźnych zjawisk.

Na przykład ideologię LGBT?

Wcześniej znaną jako „ideologia gender”. Właśnie razem z Elżbietą Korolczuk skończyłyśmy książkę o antygenderyzmie, czyli walce z tą ideologią.

Skąd ten temat?

W moim przypadku historia zaczęła się w 2013 roku. Zostałam zaproszona przez dominikanów na debatę o gender. Pomyślałam, że to ciekawy pomysł. Obiecywali opiekę nad dzieckiem, a ja wtedy miałam czterolatka. W takim czasie to jest dosyć poważna oferta, człowiek w domu odchodzi od zmysłów. Wtedy pisałamMatkę feministkę, książkę, w której próbowałam połączyć jakoś feminizm z macierzyństwem, i miałam przeczucie, że katolicy mogą wiedzieć o opiece nad dziećmi coś, czego „lewacy” nie wiedzą. Poszłam więc do kościoła Dominikanów w Warszawie. Była dość duża publiczność, ciekawe kobiety o różnych poglądach i świetny ojciec dominikanin. Oni naprawdę chcieli prowadzić dyskusję. Jakieś dziesięć minut po rozpoczęciu grupa młodych mężczyzn wstała, podnosząc transparent z napisem „Gender = 666”, zaczęli krzyczeć, po czym rzucili bombę.

Jak to: bombę?!

Potoczyli po posadzce coś takiego, co bardzo głośno grzechotało i potwornie dymiło. Miałam poczucie zupełnego odrealnienia, bałam się o synka. Z kościoła nas ewakuowano. Przyjechała policja. Debata oczywiście się nie odbyła. I wtedy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że to po prostu nie jest już debata, to coś innego.

dr hab. Agnieszka Graff

(ur. 1970), profesorka w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW, członkini Rady Kongresu Kobiet Polskich, współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca. Autorka esejów i książek o prawach kobiet i płci w polskim dyskursie publicznym: Świat bez kobiet (2001), Rykoszetem (2008), Magma (2011) i Matka feministka (2014). Jest felietonistką „Wysokich Obcasów”. 

Wojna?

W ich mniemaniu tak – w końcu przynieśli bombę. W mniemaniu Klementyny Suchanow, która napisała książkęTo jest wojna– też. Ale ja jestem podejrzliwa wobec tej metafory. Bo „wojna z gender” czy „wojna kulturowa” to oczywiście są metafory. Polaryzacja jest ogromna, ale nikt jeszcze nie strzela i nikt nikomu jeszcze realnie gardła w tej sprawie nie poderżnął.

Jak duży zakres ma ten… konflikt?

W 2014 roku trafiłyśmy z Elą Korolczuk do międzynarodowej grupy badawczej zajmującej się antygenderyzmem. I okazało się, że to, co się dzieje u nas, ma miejsce też w Chorwacji, na Węgrzech, w Austrii, Słowenii… A przede wszystkim w Rosji. Potem obudziła się Brazylia i wiele innych krajów. W świeckich Czechach jest tego mniej i, o dziwo, w Irlandii też.

Tego, czyli…? Co to takiego ten antygenderyzm?

Rozróżnijmy dwie rzeczy: ruch antygenderowy i myśl antygenderową, czyli opowieść antygenderystów o świecie, ideologię. Ta opowieść ma różne twarze, ale mówiąc w skrócie: to mocno …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Książka Agnieszki Graff i Elżbiety Korolczuk Anti-gender Politics in the Populist Moment ukaże się w 2020 roku nakładem wydawnictwa Routledge, a jej polska wersja – w wydawnictwie Krytyki Politycznej.

FreshMail.pl