Wersja audio
Ursynów: bloki z wielkiej płyty, blaszane pawilony ze sklepami i zamieniane na skwery pozostałości po placach budowy, gdzie od lat 70. ubiegłego wieku powstawała południowa dzielnica Warszawy. Nazywana sypialnią stolicy, bo przez dwie dekady nie było tu nic poza budynkami mieszkalnymi, szkołami i kościołami. Kultura to ostatnie, o czym myślą urbaniści. Zamieszkany dziś przez 150 tysięcy osób Ursynów długo miał do dyspozycji jedynie niszowe Dom Sztuki czy Natoliński Ośrodek Kultury. Pamiętam szkolną wycieczkę do tego pierwszego na film Apollo 13 z Tomem Hanksem, podczas której czytający na żywo polskie dialogi lektor po prostu zasnął w połowie seansu. W 1999 roku na Imielinie, w centralnej części Ursynowa, otwarto Multikino, pierwszy w Warszawie multipleks na kilkanaście sal. Po bliższy kontakt z kulturą trzeba było jednak jeździć do innych, położonych bliżej centrum dzielnic. Pomagało metro.
W połowie lat 90., wśród szarych, nieocieplonych jeszcze bloków i zielonych skwerów Starego Ursynowa rodziło się zjawisko, które wkrótce miało zawojować polską scenę muzyczną. Choć od dziewiątego roku życia mieszkałem na Ursynowie, mój kontakt z hip-hopem był ograniczony. A jednak miałem pełną świadomość, że tuż obok, w mieszkaniach o takim samym metrażu, moi rówieśnicy piszą zwrotki i nagrywają do nich podkłady muzyczne. Jednymi z tych, którym udało się odnieść sukces, byli Bartek „Fisz” Waglewski i jego brat Piotrek „Emade”. Chociaż chodziliśmy do tej samej podstawówki, nasze drogi przecięły się dopiero w dorosłości, bo wszyscy zostaliśmy na Ursynowie. Od kilkunastu lat jesteśmy z Fiszem …
Aby przeczytać ten artykuł do końca, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Dostęp do tego materiału mógłby kosztować 9,99 zł. My jednak w tej cenie dajemy Ci miesięczną subskrypcję wszystkich naszych treści. Czytaj i słuchaj do woli. Zostaniesz z nami na dłużej?
Rozmowa ukazał się w kwietniowym numerze Pisma (04/2025) pod tytułem Oaza dla dziadersa.