Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Rozmowa

Dzieci po pandemii? Strach i podatność na sterowanie

Jeśli pomyślę, że nie mam czasu dla dziecka, 
to traktuję siebie w kategoriach produktywności. 
Nie chciałbym mieć rodzica, który mówi, że ma 
dla mnie czas, bo to znaczy, że w życiu możemy 
być już tylko produktywni. Katarzyna Kazimierowska rozmawia z psychologiem Tomaszem Srebnickim.
rysunek JAKUB KAMIŃSKI
POSŁUCHAJ

Przed nami czwarta fala. Jest pan gotowy?

Proszę nie pytać. covid-19 mocno we mnie uderzył, a siedzenie w domu wykończyło. W dodatku żona cały czas była w pracy, bo jest lekarzem, a ja siedziałem z jedenastoletnim synem. On miał lekcje na komputerze, a ja online zajęcia ze studentami psychologii, medycyny i szkoły psychoterapii. To był chyba mój najgorszy czas w życiu.

Ale pan ma takie narzędzia jako psycholog i wieloletni psychoterapeuta, że powinno być panu łatwiej…

Szewc bez butów chodzi, choć świadomość pewnych zjawisk, jak fazy adaptacji do sytuacji stresowej czy tego, że pewne reakcje w sytuacjach zagrożenia i utraty kontroli są normalne, pozwalała mi jednak nie zwariować do końca.

A jak pana syn się odnalazł w tej sytuacji?

Akurat jemu nauka zdalna dobrze zrobiła, jego szkoła bardzo szybko zorganizowała zdalne zajęcia. Stał się bardziej samodzielny i lepiej zorganizowany. No i był zachwycony, że ma wakacje od chodzenia do szkoły.

Tomasz Srebnicki

(ur. 1980), psycholog i certyfikowany terapeuta poznawczo-behawioralny, w trakcie specjalizacji z psychologii klinicznej. Starszy asystent w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Trener i wykładowca w Szkole Psychoterapii Centrum CBT w Warszawie. Nauczyciel akademicki. Współautor książekNiezwykły rodzicorazCyfrowe dzieci.

Nie tęsknił za znajomymi?

Miał socjalizację przez komputer, a że jest to pokolenie, dla którego komputer jest platformą do wszystkiego, to nie był to dla niego, moim zdaniem, taki szok jak dla dorosłych, że wszelka towarzyska aktywność przenosi się do internetu. Według raportu Centrum Edukacji Obywatelskiej w Polsce jakieś 80 procent nauczycieli pierwszy raz w życiu miało styczność z e-learningiem. Zresztą ja też. Dla mnie wszystkie rozmowy przez komputer, kiedy twarz ma zupełnie inne proporcje niż w rzeczywistości, były z jednej strony fascynujące, ale z drugiej – dołujące.

Podczas pierwszej fali syn dopytywał się o liczbę zachorowań, chciał, żeby było ich jak najwięcej, bo to był dla niego wskaźnik tego, że nie wraca do szkoły. Trochę tak jak w trakcie zimy stulecia – dorośli odśnieżali, a dzieci zjeżdżały na sankach, bo pozamykali szkoły.

Nie bał się?

Nie, choć docierały do mnie też informacje, że dzieci reagują lękiem na kolejne pandemiczne doniesienia, mówią, że się boją, że dzieje się coś strasznego. Natomiast myślę, że była to ich reakcja na zachowania rodziców, na ich interpretację rzeczywistości.

To ciekawe, bo kolejne badania potwierdzają, że izolacja i brak normalizacji ze strony grupy rówieśniczej źle wpływają na dzieciaki, że potrzebują kontaktu z rówieśnikami, że brak możliwości odreagowania silnych emocji sprawia, że zaczynają przejawiać agresywne, czasem autodestrukcyjne zachowania.

Faktycznie, obserwujemy wzrost szeroko rozumianych problemów psychicznych u dzieci ze względu na fakt, że zostały narażone na wiele czynników, które zaburzały ich naturalne potrzeby rozwojowe, między innymi takie jak potrzeby socjalizacji czy regulacji emocji. Od czynników indywidualnych i rodzinnych zależy, jak bardzo destrukcyjny może być ten wpływ. Co więcej, jeszcze długo się nie dowiemy, czy konsekwencje pandemii u dzieci będą długotrwałe, czy może będą miały charakter przejściowy na skutek powrotu do dotychczasowego trybu funkcjonowania społeczeństwa.

A jak rówieśnicy pana syna znosili zamknięcie?

Oprócz tego, że niektórzy utyli, nie wyglądają na jakoś szczególnie dotkniętych tą traumą. Oczywiście śledzę statystyki pokazujące wzrost zaburzeń psychicznych i zwiększoną liczbę przyjęć do placówek psychiatrycznych. Widać, że izolacja i pandemia odcisnęły na dzieciakach piętno, choć myślę, że nie jest ono bezpośrednio związane z samym koronawirusem. Wydaje mi się, że zaburzył on różne procesy, takie jak edukacja, socjalizacja, funkcjonowanie rodzin, funkcjonowanie w pewnej przewidywalnej, ustalonej strukturze, coś wywołał, ujawnił, ale sam nie jest czynnikiem sprawczym.

Sam covid-19 nie, ale zamknięcie w domu już tak.

Tak, bo to sytuacja na globalną skalę. A ponieważ wszędzie tak się dzieje, to my, dorośli, tracimy punkt odniesienia. Od niemal dwóch lat jesteśmy cyklicznie pozbawiani możliwości decydowania o ważnych sferach naszego życia, jak nasza prywatność, praca, bezpieczeństwo. A jest to jeszcze powiązane z poczuciem winy: moje zachowanie może spowodować czyjąś śmierć. Myślę, że życie z piętnem poczucia winy jest równie trudne jak to, że ktoś mnie straszy. To jest potężne narzędzie sprawowania władzy.

Tą odpowiedzialnością za cudze życie, o której pan wspomina, została też obarczona młodzież.

Wbrew pozorom nastolatki mają olbrzymi poziom empatii, taki nastolatek nie chce nikogo skrzywdzić. Ale oto dostaje komunikat, że jeśli spotka się z kolegami albo …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Rozmowa ukazała się w październikowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (10/2021) pod tytułem Zrób dziecku kanapkę.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00