Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Rozmowa

Martyna Sztaba: kapitalizm skręcił w złą stronę

Biznes stawiający wyłącznie zysk na piedestale zaprowadził świat w ślepy zaułek. Od katastrofy klimatycznej może nas uratować zrównoważony rozwój i dobre pomysły. Na przykład wtórne wykorzystanie opon samochodowych.
rysunki Dorota Janicka

W zeszłym roku Syntoil, którego jesteś prezeską, zajął drugie miejsce w międzynarodowym konkursie Chivas Venture dla start-upów zaangażowanych społecznie. Czy to prawda, że pomysł zrodził się na wysypisku śmieci?

Moi przyszli wspólnicy – Bogdan Sztaba i Piotr Jaszek – spotkali się jeszcze w 2010 roku przy projekcie związanym z RIPOK-iem, czyli regionalną instalacją przetwarzania odpadów komunalnych. Początkowo chcieli utylizować tworzywa sztuczne, ale okazało się to kompletnie nieopłacalne, bo są one bardzo niejednorodne i ich segregacja była wtedy zbyt trudna. Znacznie łatwiej ponownie wykorzystać opony. Problemem dla środowiska jest jednak to, co się dzieje z produktami powstałymi w wyniku ich recyklingu, głównie z karbonizatem, czyli zanieczyszczoną sadzą. Do tej pory trafiała prosto do spalania w cementowni. Nam udało się znaleźć sposób, aby to zmienić.

Jak?

Sadza jest używana w przemyśle gumowym, bez niej nie byłoby na świecie wielu produktów. Na przykład pozbawiona tego składnika opona bardzo szybko się ściera i może przejechać nie więcej niż sto kilometrów. Między innymi dlatego na całym świecie produkuje się prawie czternaście milionów ton sadzy rocznie, z czego około siedemdziesiąt procent trafia do opon, reszta wchodzi w skład gumowych węży, dywaników samochodowych czy wycieraczek. Ten rynek jest wart czternaście miliardów dolarów. Problem w tym, że sadzę produkuje się dzisiaj w procesie spalania paliw kopalnych, na przykład ropy. Nie jest to żaden produkt uboczny.

Bardzo przy tym trujemy?

Bardzo i to dwa razy: najpierw spalamy ropę, aby uzyskać sadzę. Ta staje się składnikiem opon, które po zużyciu spalamy w cementowni. Jedynie niewielka część z nich wysyłana jest do recyklingu, ale uzyskany z niego karbonizat ostatecznie i tak trafia do spalania w cementowni. To zupełnie bez sensu. 

Martyna Sztaba

(ur. 1984), od 2004 roku związana z Korporacją Ha!art, w latach 2007–2009 szefowa tego wydawnictwa. Od 2012 roku publikuje w „Gazecie Wyborczej”, „Wysokich Obcasach” i „Przekroju”. Obecnie prezeska start-upu Syntoil.

Tym samym surowcem zajmują się też polski start-up Carbon Black Solutions oraz szwedzki Enviro, ale to o was jest głośno.

W Syntoilu oczyszczamy sadzę ze zużytych opon, które trafiłyby do pieca, a następnie sprzedajemy firmom zajmującym się na przykład produkcją gumy. Dzięki temu sadza będzie krążyć w obiegu zamkniętym. 

Nasz produkt pod względem czystości nie odbiega od sadzy pozyskanej z paliw kopalnych, więc może ją zastąpić. Poza tym na rynku jest wiele rodzajów sadzy, a my dostosowujemy parametry produktu do potrzeb klienta. Mogę odnieść się tylko do Enviro. W jego sadzy zanieczyszczenia sięgają nawet dwudziestu dwóch procent. Nasz finalny produkt ma maksymalnie pół do jednego procenta zanieczyszczeń, w zależności od potrzeb klientów.

Załóżmy, że wasz pomysł przyjmuje się globalnie. Jaki problem rozwiążecie?

Zmniejszając zużycie sadzy pozyskiwanej z paliw kopalnych oraz ilość odpadów spalanych w cementowniach, obniżamy emisję dwutlenku węgla. Ponadto dostarczamy produkt, który ogranicza straty związane z zatrzymaniem produkcji, co się zdarza, gdy zamówiona sadza jest gorszej jakości. U nas ta jakość jest stała dzięki zastosowanym procesom chemicznym.

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Rozmowa ukazała się w kwietniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (04/2020) pod tytułem Zamykamy obieg.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00