Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Rozmowa

Nie poprawiam świata, tylko za małe marynarki

Ubiór nas obnaża, jest obrazem naszej osobowości, charakteru, nastroju. Opowieścią o nas samych – mówi Sebastian Żukowski, mistrz krawiecki w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem.
rysunek PATRYCJA PODKOŚCIELNY

Czego dowiadujemy się o ludziach, szyjąc im ubrania?

Że każdy ma jakąś wadę.

To znaczy?

Ty masz na przykład figurę z obniżonym ramieniem. Na dodatek chodzisz zgarbiony. Przy takiej budowie ciała marynarka ze sklepu będzie się wydawała źle dopasowana. Gdybyś był moim klientem, to tak modelowałbym formę, żeby jedną stronę marynarki uszyć nieznacznie dłuższą.

Większość ludzi ma jakąś niedoskonałość. Jedni mają krótszą nogę, inni przekrzywiony bark. Pokrzywione kręgosłupy ma w zasadzie większość. Oczywiście w różnym stopniu. Teraz plagą są wysunięte do przodu biodra. To od telefonów komórkowych.

Co mają biodra do telefonów?

Telefony mają małe wyświetlacze i ludzie się pochylają, żeby lepiej widzieć ekran. Przy komputerze też się garbimy. Ciało, rekompensując zgarbienie w wyższej partii kręgosłupa, wypycha biodra do przodu, żeby zachować równowagę sylwetki. Ludzie mają coraz słabsze mięśnie brzucha, co też nie pomaga. Dlatego moja praca polega głównie na maskowaniu niedoskonałości.

A ja myślałem, że na ubieraniu ludzi.

Ubieranie to wisienka na torcie. Najpierw trzeba pochować brzuchy, wyprostować pogarbione barki, ukryć nieproporcjonalne ręce. I wiele innych mankamentów. Wszystko ma znaczenie. Jeśli na co dzień chodzisz zgarbiony, to przed lustrem automatycznie się prostujesz i guzik będzie w dobrym miejscu. Ale w czasie chodzenia będzie już za nisko. Krawiectwo to sztuka wydobywania tego, co w człowieku piękne, i ukrywania tego, co niedoskonałe.

Sztuka manipulacji.

Wolę mówić: modelowania.

Modelować można społeczeństwo.

Nasze modelowano chyba zbyt intensywnie. Polak zawsze dawał sobie wejść na głowę. Jak nie zaborcy, to komunistom, jak nie komunistom, to politykom. Czasem mam takie myśli, że głupio się urodziłem. Gdybym mógł wybierać, to chciałbym być Holendrem albo Włochem.

Zawsze możesz się tam przeprowadzić.

To, co mi przeszkadza, siedzi w człowieku od urodzenia. Nie da się przed tym uciec. Jedyne, co można, to próbować to naprawiać. Ja naprawiam wygląd, bo na tym się znam. Kiedyś mi się wydawało, że Polacy wyglądają tak, jak wyglądają, bo ich nie stać na te wszystkie wełny, kaszmiry, kraty księcia Walii i subtelne prążki. Ale po prawie trzydziestu latach w krawiectwie myślę, że to nie jest bieda w portfelu, tylko w głowie. Polacy po prostu wstydzą się dobrze wyglądać, utarło się, że nie wypada, żeby nie drażnić tych gorzej ubranych. To jest jakaś pierwotna obawa, że wygłupią się wyglądem, jakaś wzajemna nieufność.

Niedawno szyłem dwa garnitury dla premiera. Powiedział, że mi zazdrości, bo mogę chodzić w kratach. A on jako polityk nie może pozwolić sobie na ekstrawagancję.

Trzeba było mu powiedzieć, że jakby nie był takim populistą, to mógłby pójść nawet w prążek.

Premier jest za szczupły na prążek.

Nie chodziło mi o prążek, tylko o jego populizm.

Krawiec nie pracuje nad postawą życiową klienta, tylko nad jego sylwetką.

Sebastian Żukowski

(ur. 1975), wychował się w Sopocie. Mistrz krawiecki. Od dziesięciu lat prowadzi własną pracownię krawiecką przy ulicy gen. Andersa w Warszawie. Żyje i pracuje według maksymy „życie jest za krótkie, żeby nosić nudne ubrania”.

Postawę ma jeszcze bardziej skomplikowaną. 

Klientów się nie ocenia, to byłoby nieprofesjonalne. Szyję …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00