Rozmowa

Trzymajmy kciuki za deszczowy lipiec

Walka z suszą powinna polegać na jak 
najdłuższym zatrzymywaniu wody w krajobrazie. Ona ma się przez glebę przesączać, a nie migiem płynąć do morza. Rozmowa z dr Aleksandrą Kardaś.
zdjęcie Aaron Kittredge, Public Domain

Cieszyła się pani z deszczu w majówkę?

Oj tak, wreszcie miałam piękne zapachy za oknem.

Chyba nie była pani jedyna. Dawno aż tak mocno nie trzymaliśmy kciuków za mokre wolne dni.

To rzeczywiście nietypowa reakcja na deszcz, zwykle człowiek chciałby jak najwięcej czasu spędzać na dworze. Ale z uwagi na pandemię mamy z tym ostatnio kłopot, więc przynajmniej mogliśmy odetchnąć z ulgą, że przyroda trochę odżyje.

Dodajmy: odżyje po wielu suchych miesiącach, w czasie których opady były epizodyczne lub nie było ich wcale. Od paru tygodni słyszymy, że czeka nas susza, być może największa od paru dekad. Skąd się w ogóle bierze susza?

Jest procesem, który narasta powoli. Im dłużej trwa, tym jest poważniejsza i towarzyszy jej więcej katastrofalnych zjawisk. Niedobory wody w środowisku zaczynają się od okresu niewielkich opadów – to tak zwana susza meteorologiczna. Przekłada się ona na drugi stopień suszy, kiedy wilgoci brakuje w glebie. Mówimy wtedy o suszy glebowej. Jeśli jej trwanie się przedłuża, woda zaczyna znikać z jezior i innych zbiorników; spada też poziom wody w rzekach i zaczynają się problemy z wodami podziemnymi. Ich regeneracja po suszy hydrologicznej trwa długo.

Pamiętam ze szkoły taki rysunek: „Obieg wody w przyrodzie”. Morze, parowanie, chmura, deszcz nad lądem i woda, która spływa z powrotem do tego morza rzekami. Skoro mówimy o suszy, to znaczy, że w tym mechanizmie coś się zacięło?

Obrazek, o którym pan mówi, pokazuje oczywiście bardzo uproszczony mechanizm. Nie pokazuje na przykład, gdzie ten deszcz spada, bo „ląd” to bardzo ogólne pojęcie. W rzeczywistości deszcze występują w konkretnych lokalizacjach z różnym prawdopodobieństwem i to nie tylko nad lądem, ale też nad oceanami. W dodatku miejsca występowania deszczu mogą się zmieniać.

I to właśnie ten fragment uproszczonego schematu powinien nas szczególnie interesować w kontekście suszy?

Tak, choć dla pełni obrazu przydałoby się go wzbogacić o wizualizację częstotliwości opadów w konkretnych miejscach. Ta sama ilość opadów może spaść w formie czterech umiarkowanych deszczy trwających po dwa dni …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Rozmowa ukazała się w czerwcowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (06/2020) pod tytułem Kran, z którego nie kapie.

FreshMail.pl