Rozmowy z K.

Lekarze kłamią, w koli są szczury!

Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.

Droga K., 

w skrócie: nie daję rady zdjąć maski. Pandemia się skończyła albo przynajmniej zwolniła, ale ja się ciągle boję. Już sama nie wiem, czy wirusa (kolejnego wariantu, delta, gamma itp.), czy innych ludzi. Niechętnie wychodzę z domu. Pokończyły mi się niektóre przyjaźnie i znajomości, bo ile można rozmawiać przez telefon albo skejpa? Świat wydaje mi się nagle pełen niebezpieczeństwa. Staram się nie wchodzić do autobusu i wszędzie jeżdżę samochodem. Na wakacje nie zamierzam wyjeżdżać, chyba że mąż się zgodzi pojechać do leśnej głuszy. (…) Nie odwiedziłam jeszcze mamy, chociaż już dawno jest zaszczepiona, ja też jestem po pierwszej dawce, zawsze znajdę jakiś powód: albo jestem przeziębiona, albo nie mam samochodu. Pracuję ciągle zdalnie. Czy to ja, czy pandemia? Czy mam się wziąć w garść i wyjść do ludzi, czy siedzieć dalej w moim bunkrze? To może nie jest poważne pytanie i może lepiej je zadać epidemiologowi albo lekarzowi, ale myślę, że wiem, co mi powiedzą: …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online