Z Pismem u...

Joyce Hwang: Projektuję miasto dla nietoperza

  • autor
  • Ada Petriczko
Jaki kolor ścian lubią pszczoły? Ile miejsca do życia potrzebuje nietoperz? Czy mysz może być współlokatorką nornicy? Wyzwania, z jakimi mierzy się Joyce Hwang, różnią się od zmartwień innych architektów.
Rysunki Piotr Kowalczyk

Pewnego rana kotka Jacques’a Derridy zastała swojego opiekuna nagiego w łazience. Ta scena raczej nie przeszłaby do historii filozofii, gdyby nie jeden szczegół. Wstyd. 

Oto wielki francuski myśliciel, autorO gramatologiiorazPisma i różnicy, zorientował się, że kiedy patrzy kotce w oczy, przyłapany nago w łazience, czuje wstyd. I że wstydzi się swojego wstydu.

Zaczął więc zadawać pytania, które znalazły się potem w książceThe Animal That Therefore I Am. „Patrzy na mnie zwierzę – co powinienem myśleć o tym zdaniu?”, „Czego się wstydzę i przed kim?”, „Zwierzę – co to jest?”, „Kto to jest?”, „Kto z nas urodził się pierwszy, zanim zaczęto nadawać imiona?”, „Kto od tak dawna jest despotą?”, „Kogo mogę o to zapytać, jeśli nie tę drugą istotę?”, „Co oznacza bycie ze zwierzęciem?”. Nie obok, nie blisko. Z nim.

Dwadzieścia lat później pewna amerykańska architektka zaczęła szukać odpowiedzi na te pytania. 

 


klienci joyce hwang,szefowej pracowni Ants of the Prairie (Mrówki z prerii) w Buffalo, to nietoperze, ptaki, owady i myszy. Od dziesięciu lat projektuje habitaty dla dzikich zwierząt w mieście. Każda z jej prac jest próbą zrozumienia, jak działają miejskie ekosystemy, w których krzyżują się interesy różnych gatunków. Nie ma złudzeń, że ludzie i zwierzęta będą współistnieć harmonijnie niczym w biblijnym Edenie, ale wierzy, że można tak ułożyć ich relacje, by sobie nawzajem nie przeszkadzali. 

– Rośliny i zwierzęta towarzyszą nam na co dzień, czy tego chcemy, czy nie. Ukochany pies, ale też znienawidzony szczur, orchidea w doniczce i chwast w ogrodzie. Architektura powinna obejmować wiele gatunków, nie tylko człowieka. Tymczasem zapominamy, że natura nie zaczyna się poza granicami miasta – mówi mi Hwang. 

Joyce Hwang

(ur. 1974), architektka, szefowa pracowni Ants of the Prairie. Wykłada architekturę na Uniwersytecie w Buffalo. Laureatka nagród i stypendiów Architectural League Emerging Voices Award (2014), New York Foundation for the Arts (NYFA) Fellowship (2013), New York State Council on the Arts (NYSCA) Independent Project Grant (2013, 2008) i MacDowell Colony Fellowship (2011, 2016).

Jej działalność wpisuje się w nurt architektury dla zwierząt (ang.animal architecture), szerzej określanej jako architektura posthumanistyczna. To dziedzina, która mierzy się z fundamentalnym paradoksem współczesnej architektury: skoro żyjemy otoczeni przez zwierzęta i rośliny, to dlaczego budujemy tak, jakby ich nie było?

 


pierwszy raz widzimy sięna Skypie w czerwcu 2014 roku, ostatni raz na WhatsAppie pięć lat później. Joyce „oprowadza” mnie po starej rzeźni w Madrycie, gdzie pracuje właśnie nad nowym projektem „Mutant Actions”. Matadero Madrid to kompleks postindustrialnych budynków, które dziś są przestrzenią dla sztuki współczesnej. Grupa działających tu architektów i artystów, w tym Hwang, planuje przekształcić pokryte kamieniem i betonem zewnętrzne ściany rzeźni w habitaty dla owadów zapylających, których miejskie populacje zanikają.

– Na razie pracujemy nad modelami w skali 1:20. – Hwang wskazuje białe konstrukcje przypominające fale, które zastygły w ruchu. Po obu stronach mają nieregularne wypustki. – Habitaty, przede wszystkim dla pszczół i motyli, nie zostaną białe. Chcemy, żeby rzucały się w oczy, więc pokryjemy je jaskrawymi wzorami. Naukowcy przypuszczają, że motyle widzą świat w znacznie bardziej intensywnych barwach niż my. – Uśmiecha się i zabiera mnie na zewnątrz. – Nie możemy umieścić roślin bezpośrednio w ziemi, bo nie mamy do niej dostępu, więc projektujemy wielkoformatowe donice, takie miejskie meble dla roślin. Zasadzimy między innymi pokrzywę. Ludzie jej nie lubią, ale gąsienice motyla – bardzo.

Ludzie i zwierzęta nie będą współistnieć harmonijnie niczym w biblijnym Edenie, ale można tak ułożyć ich relacje, by sobie nawzajem nie przeszkadzali.

W projekcie Hwang to, co na ogół jest niewidzialne, ląduje na pierwszym planie. 

– Chodzi też o zaadaptowanie tej przestrzeni do zmieniającego się klimatu – tłumaczy. – Na zewnątrz jest dziś trzydzieści pięć stopni, a upały dopiero się zaczynają. Im więcej będziemy mieli w miastach roślinności i cienia, tym łatwiej będzie nam znieść gorąco. 

Do projektu „Mutant Actions” zaproszono pięciu architektów i artystów, którzy przez dwa lata będą współpracowali z socjologami, antropologami, geologami, inżynierami i administracją Madrytu. Choć posługują się różnymi narzędziami, wszystkich łączy jedno – próba zrozumienia nie-ludzi. 

 


idee posthumanistycznepojawiły się w kulturze pod koniec lat 70. XX wieku jako odpowiedź na rozwój sztucznej inteligencji i cybernetyki, ale przede wszystkim jako efekt rozczarowania humanizmem. Michel Foucault wspominał w jednym z wywiadów [Interview Met Michel Foucault,cytat pochodzi z książki Moniki BakkeBio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu – przyp. red.]:

Nie może pan sobie wyobrazić, w jakim moralizującym morzu humanistycznych …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Artykuł ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (08/2019) pod tytułem Z Pismem u... Joyce Hwang,architektki, która projektuje dla zwierząt.

FreshMail.pl