Anegdota

Knajpa

  • autor
  • Rafał Bryndal

Lokal po drugiej stronie ulicy znowu stoi pusty. Pamiętam, że kiedy się tutaj sprowadziłem, naprzeciwko była restauracja „Kolorowa”. Wpadałem tam czasami kupić papierosy u szatniarza, który miał wszystko spod lady – papierosy, rajstopy i dolary.

Za każdym razem zastanawiałem się, dlaczego ta knajpa nazywa się „Kolorowa”. Sąsiad twierdził, że to ze względu na kierowniczkę, która była niezwykle barwna. Zwłaszcza na głowie… włosy miała zawsze kurewsko fioletowe. Jej fryzjer musiał być prawdziwym artystą. Żeby osiągnąć taki kolor, mieszał chyba płyn borygo z denaturatem.

W „Kolorowej” zawsze można było dostać po gębie, ale i zakąski też były konkretne. Klienci pili głównie wódkę, do której zwykle oferowano jajka w majonezie. Na pierwszy rzut oka prezentowały się atrakcyjnie, ale po bliższym kontakcie wywoływały kłopoty. Zupełnie jak niektóre panie, które przychodziły do „Kolorowej” w poszukiwaniu przygód. Na własnej skórze nigdy tego nie doświadczyłem, ale sądząc po skórze kolegów z klatki – dużo było w tym prawdy.

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl