Opowiadanie

Kugelhopf

Przez szczelne okiennice sypialni nie przedostaje się nawet najmniejszy promyk światła. Sen ma być mocny i niezakłócony. Dawniej Irène otwierała okiennice, kiedy wstawała, a sypialnię zalewało światło i stawała się jasność. Noc oddzielała się od dnia. Irène patrzyła wtedy na niebo, na swój ogród i na ruchliwą ulicę bogatego przedmieścia. Przez długi czas po drugiej stronie ulicy znajdowała się restauracja, w której Irène i cała jej rodzina przepracowali wiele lat. 

Dziś przedmieście połączono z centrum Strasburga nowoczesnym tramwajem.

W tamtych czasach prawie każdy poranek Irène zaczynała od porannej toalety w łazience z podgrzewaną podłogą. Irène lubi ciepło. (A raczej: Irène nie lubi zimna). Poprawiała kok upinany raz w tygodniu przez tę samą, od lat przychodzącą fryzjerkę. Schodziła wolno do kuchni, witała się z psami, wygładzała im derki. Mówiła do nich coś, co było zapewne czułe, choć tak nie brzmiało, ale to wina alzackiego dialektu. Potem piła kawę z mlekiem i dużą ilością cukru, jadła kromkę puszystego, białego chleba, grubo posmarowaną masłem. (croissantów nie jadała nigdy). Nie zastępowała chleba niczym innym i miała ku temu powody.

darowizna na rzecz fundacji pismo

Wkładała na nos okulary i z parapetu okna brała gazetę codzienną z wielkim turkusowym tytułem „DNA”, czyli „Les Dernières Nouvelles d’Alsace”. Czytała strony wkładki, które były po niemiecku. Po stronach francuskich jej wzrok się tylko prześlizgiwał. Od czasu do czasu patrzyła na wiszący na ścianie zegar, zrobiony z wielkiej, mosiężnej patelni – jeden z wielu elementów wystroju wnętrza zdradzających restauratorską profesję domowników. Przed wyjściem sprzątała jeszcze stół, zbierając prawą dłonią do lewej okruszki po chlebie, wygładzała kolorowy obrus (prezent z Polski). …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl