Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Read and listen without limits. Log in or take advantage of our offer

Apteczka

David Sedaris. Śmiech jest dla mnie najlepszą nagrodą

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Najważniejszym przedmiotem w mojej apteczce jest mój dziennik. Prowadzę go, odkąd skończyłem 20 lat. Zaczęło się od listów, które pisałem do rodziny i przyjaciół w trakcie podróży autostopem po kraju. Szybko uświadomiłem sobie jednak, że korespondencja między nami nie ma najmniejszego sensu – nie wiedziałem przecież, gdzie będę za tydzień, miesiąc lub dwa. Wszystko, co mi się przytrafiło, zapisywałem więc w notesie z myślą, że zdam bliskim szczegółową relację już po powrocie do domu. Tym sposobem pisanie stało się moją rutyną.

Otwieram dziennik zaraz po przebudzeniu. Czasem zapisuję w nim jedną, innym razem pięć stron. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek zdarzyło mi się ominąć choć jeden dzień. Ma to już chyba znamiona kompulsji. To mój sposób na przetwarzanie rzeczywistości. Kartkując dziennik w poszukiwaniu tematu na esej, łapię się jednak na tym, że brzmię tam czasem jak kompletny wariat. Obok zachwytów nad obejrzanym ostatnio filmem rozpisuję się na przykład nad tym, co założę na najbliższą imprezę (ostatnio były to spodnie Comme des Garçons i marynarka z falbanami). W takich momentach usilnie zastanawiam się, dlaczego Uniwersytet Yale kupił te wszystkie moje zapiski. Całe szczęście, nikt ich nie przeczyta, dopóki żyję. To mnie chroni przed całkowitą kompromitacją. 

Gdy natrafiam na twórczą blokadę, poza dziennikiem sięgam też po wysyłane mi przez wydawców akademickie podręczniki kreatywnego pisania, do których przez lata trafiło wiele moich esejów. Przy każdym tekście znajdują się pytania pomocne w rozwijaniu warsztatu, na przykład: „Jak się zachowasz, jeśli nakryjesz przyjaciela na kradzieży w sklepie?” albo „Jak wyglądałaby twoja relacja 
z rodzicem, który mierzy się z chorobą alkoholową?”. Traktuję je jak pracę domową i siadam do pisania tekstu na zadany temat. W taki sposób powstało chociażby opowiadanie Dlaczego się nie śmiejesz?, które znalazło się potem w zbiorze Calypso

Codziennie chodzę na długie spacery. Zazwyczaj pokonuję około 24 kilometry. Mój rekord to 
67 kilometrów w ciągu jednego dnia. Staram się nie myśleć wtedy nad tekstem, który czeka na mnie po powrocie. Nie chcę wyprzedzać samego siebie i zmuszać bohatera do działania. Czułbym się wtedy tak, jakbym nakłaniał go, aby pijany wsiadł za kółko i spowodował wypadek. 

Spacerując, najczęściej słucham podcastów kryminalnych i audiobooków. Pilnuję się, by nie nadużywać słowa „inspiracja” w kontekście odkryć literackich, ale dokładnie tym była dla mnie książka Drobiazgi takie jak te irlandzkiej pisarki Claire Keegan. Polecałem ją zresztą podczas ostatniej trasy, którą odbyłem po Stanach. Imponuje mi to, z jaką łatwością Keegan opisuje nieistotne z pozoru detale. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie niedawno również powieść Na czworakach Mirandy July. Narratorka wyrusza w podróż z Los Angeles do Nowego Jorku, ale po przejechaniu 30 kilometrów zatrzymuje się w przydrożnym motelu i zostaje tam przez kolejne dwa tygodnie. Przechodzi wtedy coś w rodzaju tożsamościowej emancypacji, połączonej z przebudzeniem seksualnym. Słuchając tej opowieści czułem niepokój, ale jednocześnie była to dla mnie przednia rozrywka. To jak kreślenie alternatywnych scenariuszy rzeczywistości, na przykład zastanawianie się nad tym, jak wygląda życie par w otwartych związkach – w głowie pojawiają się natrętne myśli pokroju: „A co, jeśli ci ludzie bawią się lepiej ode mnie? Co jeszcze omija mnie w życiu?”. 

Nie szukam walidacji u mojego partnera czy przyjaciół. Dostaję ją od obcych ludzi. Największą radość sprawiają mi występy przed publicznością. Ze sceny nie widzę reakcji zebranych osób, w ciemności mogą nawet spać, ale jeśli wiwatują, to znaczy, że jednak zrobiłem coś dobrze. Nie wyobrażam sobie, jakby to było przez godzinę opowiadać o czymś poważnym w ciszy z nadzieją, że gdy skończę, zostanę nagrodzony oklaskami. To by mnie zabiło. Dlatego śmiech, który niesie się z sali, jest dla mnie najlepszą nagrodą, jaką mógłbym sobie wymarzyć.

Rozmawiał i przełożył Mateusz Roesler

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00