Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Czytaj

Napisz w liście, że granica wróciła

zdjęcia EWA PLUTA
Tu gospodarstwo, tam pola i łąki. Tu dom, tam stodoła. Tu stodoła, tam dom. Tu kościół, tam cmentarz. Tu połowa wsi, tam jej druga część. Ciągle to samo, jak refren zgranej piosenki, wzdłuż całej wschodniej granicy, betonowe słupki stawiane na przekór życiu, jakby chciały mu zrobić na złość.

Linię kolejową numer 37 znasz jak własną kieszeń. To stare połączenie, uruchomione jeszcze w 1886 roku. Zdążyło już okrzepnąć w terenie i wejść ludziom w nawyk. Często jeździsz na trasie Białystok – Wołkowysk – Baranowicze. Lubisz zwłaszcza Wołkowysk, tłumne miasto, gdzie możesz liznąć wielkiego świata.

Na wołkowyskim dworcu kolejowym dwa razy w tygodniu zatrzymuje się pociąg relacji Moskwa – Mińsk – Paryż. Pociąg ten wywozi z Wołkowyska tony raków na francuskie stoły, oraz robotników, którym po Paryżu trudno będzie się odnaleźć w kołchozie. Przed powrotem do domu kupujesz mięso w jatkach, dla siebie i sąsiadów. Połowa Białegostoku zaopatruje się w wołkowyskich jatkach.

Wyobraź sobie, że twojej ulubionej linii kolejowej numer 37 nie ma. Nie będzie jej ani jutro, ani za rok. Na trasie stanął znak graniczny numer 1585. Dalej nie pojedziesz. Amputowali ci właśnie jeden kierunek świata. Tracisz swoje centrum, wszystkie te Wołkowyski. Znajdziesz nowe, będziesz musiała, ale to potrwa, zanim rany się zagoją. Tymczasem, jak się czujesz po operacji? Boli?

Wyobraź sobie, że chcesz wybrać się z Białegostoku na Suwalszczyznę. Granica przecięła jednak linię kolejową Grodno – Suwałki, stanowiącą odnogę kolei zaniemieńskiej. To historyczna linia, wybudowana w latach 1895 – 1899, która połączyła Grodno, Augustów, Suwałki, Trakiszki, Olitę i Orany. Gdy pierwszy pociąg z Grodna przybył do Suwałk, 11 grudnia 1897 roku, mieszkańcy zgromadzili się na moście przy Czarnej Hańczy, by go powitać z pompą. To już przeszłość.

Na Suwalszczyznę dotrzesz koleją, ale będzie to długa i skomplikowana podróż: z Białegostoku dostaniesz się do Augustowa przez Ełk, Olecko i Suwałki. Zobacz tę trasę na mapie: linia kolejowa nie biegnie możliwie najkrótszym prostym odcinkiem, tylko po okręgu, najpierw na zachód, potem odbija na północ, by gwałtownie skręcić na południe.

Teraz wyobraź sobie te wszystkie drogi, po których nie pojedziesz, bo granica skazała je na bezużyteczność. Znak graniczny numer 1704 przecina szosę z Dąbrowy Białostockiej do Grodna. Na szosie z Siemiatycz do Wysokiego Litewskiego stanie taki sam, z numerem 1368. Numer 1591 przetnie drogę z Białegostoku do Wołkowyska. I tak dalej, i wiele innych, i tym podobne. Ciągłość zostanie zerwana w każdym wymiarze życia.

Na trasie stanął znak graniczny numer 1585. Dalej nie pojedziesz. Amputowali ci właśnie jeden kierunek świata. Tracisz swoje centrum, wszystkie te Wołkowyski. Znajdziesz nowe, ale to potrwa, zanim rany się zagoją. Tymczasem, jak się czujesz po operacji? Boli?

Jest maj 1946 roku. Chcesz zadzwonić z Białegostoku do Augustowa: urodziło się dziecko, zmarł ojciec, spłonął twój dom, ciocia dożyła setki, brat wrócił z wojska. Na poczcie zamawiasz rozmowę międzymiastową. Na połączenie będziesz czekać od dwóch do czterech godzin. Minimum. Może jeszcze nie wiesz, ale z Białegostoku do Augustowa dzwonisz przez Grajewo i Suwałki. Granica nie lubi żadnych połączeń: drogowych, kolejowych, telefonicznych. Oraz międzyludzkich. Takie połączenia sprawiają, że granica nie może być tym, czym jest: linią zamykającą lub oddzielającą określony obszar.

Wyobraź sobie, że mieszkasz tuż przy nowej granicy. Pas zaoranej ziemi biegnie za twoją stodołą. Ciągnie cię tam, choć wiesz, że granica to zakazany owoc. Podchodzisz bliżej, łudząc się, że przez zieloną gęstwinę ujrzysz babcię, siostrę, brata, ciotkę. Oni zostali po drugiej stronie, mniej niż kilometr stąd.

Czasem wydaje ci się, że słyszysz szczekanie ich psów. Chcesz być w kontakcie ze swoją rodziną. Choćby od święta. Piszesz więc list. Przebędzie długą drogę, zanim dotrze do oddalonej o dwa kilometry wsi, do której spacer zająłby może dwadzieścia minut minut. Z Białegostoku list trafi do Lublina, potem do Moskwy, wreszcie, po kilku tygodniach, a czasem miesiącach, twoja rodzina otworzy kopertę i przeczyta, co nowego u ciebie.

Gdyby nie dodatkowa para oczu, która zapewne przeczyta twój list, mógłbyś, mogłabyś napisać, że od niedawna żyjesz w strefie nadgranicznej, sięgającej pięć kilometrów w głąb kraju. Na przykład w powiecie sokólskim strefa nadgraniczna objęła siedem gmin, łącznie około setki wsi.

Przy drogach i ścieżkach, które dobrze znasz, pojawiły się tablice z napisem „Pas graniczny”. Na przykład w gminie Michałowo tablic będzie dwadzieścia pięć, a w gminie Gródek – o dwie mniej.

Nie opuszczasz domu bez dowodu osobistego, jeśli go masz, może być także tymczasowy dokument potwierdzający tożsamość. Na wypadek kontroli. Patrole żołnierzy chodzą nie tylko wzdłuż granicy. Po wioskach też. Możesz wspomnieć w liście o rewizjach prowadzonych w domach i stodołach.

Nie wychodzisz z domu po dwudziestej. Zasłaniasz okna, musisz.

Chcesz wyprawić imprezę, wesele czy huczne urodziny. Mimo że zapraszasz wyłącznie swoją rodzinę, imprezę trzeba zgłosić na najbliższym posterunku Milicji Obywatelskiej lub w placówce WOP.

Granica nie lubi żadnych połączeń: drogowych, kolejowych, telefonicznych. Oraz międzyludzkich. Takie połączenia sprawiają, że granica nie może być tym, czym jest: linią zamykającą lub oddzielającą określony obszar.

Możesz wspomnieć o problemach w gospodarstwie. Jeśli żyjesz na przykład w gminie Berżniki, sołtys poinformuje cię wkrótce o zarządzeniu, jakie wydał stacjonujący tam oddział Wojsk Ochrony Pogranicza. W odległości pięćdziesięciu metrów od granicy nie możesz siać zboża, a zboża wysokiego – trzysta metrów od granicy. Masz ziemię, ale nie wolno ci z niej korzystać, bo pech chciał, że przylega do granicy. Potem dowiesz się jeszcze, że w strefie nadgranicznej, pasie o szerokości jednego kilometra, nie możesz paść koni i bydła rogatego. Co teraz, nie wiesz.

Wyobraź sobie, że podobny list piszesz siedemdziesiąt pięć lat później.

Przy drogach i ścieżkach, które dobrze znasz, pojawiły się tablice z napisem „Obszar objęty stanem wyjątkowym”. Takie tablice stanęły w stu osiemdziesięciu trzech przygranicznych miejscowościach. List możesz zacząć od zdania, że granica wróciła.


Pani Wiera, mieszkanka przygranicznej wsi, opowiada o swojej pasji, czytaniu książek: – Do łóżka zabieram te głupie książki dla samotnych. Nazywają się harlekiny. Czy ja się czuję samotna? A skąd. Harlekiny czytam, kiedy jestem zmęczona i chcę się szybko wzruszyć. Mnie nie potrzeba ludzi. Ja mam książki. To są ludzie. (Fragment rozdziału „Książki”).

Fragment pochodzi z książki Rubież. Reportaż wędrowny Ewy Pluty wydanej przez wydawnictwo Dowody na Istnienie. Można ją kupić tutaj.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00