Wersja audio
Na gołębie grzywacze najczęściej poluje się z zasiadki. Należy ukryć się w dobrze im znanym miejscu, najlepiej tam, gdzie przychodzą się napić lub zjeść. Trzeba być cicho i czekać. Nie jestem myśliwym i nie poluję na gołębia grzywacza, a na zwykłego miejskiego. Nie mam też strzelby śrutowej, a jedynie nożyczki, obcążki i pudło. Ofiarę znam z imienia, jej zwyczaje pokarmowe też. Czekam cierpliwie.
Kiedy mówimy o gołębiach, przeważnie mamy na myśli te, które najczęściej widujemy na skwerach, ulicach i placach. To gołąb miejski z rodziny gołębiowatych, do której oprócz niego należą również sierpówka (zwana też synogarlicą), siniak, turkawka i odmiany hodowlane. Gołębie miejskie i pocztowe pochodzą od gołębi skalnych i są do nich bardzo podobne. To ptaki o przeważnie szarym ubarwieniu, ciemnym dziobie i rdzawej barwie oczu. Gołąb grzywacz, spotykany przez nas zwykle w lasach, jest płochliwy, większy, ma charakterystyczne białe plamy po bokach szyi i żółty dziób.
Na gołębie skalne człowiek polował już 12 tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Przyjmuje się, że około 3000 lat przed naszą erą udało mu się je udomowić, co oznaczało wykorzystywanie ich jako źródła pożywienia, dostarczyciela nawozu i symbolu religijnego (czytaj: składano gołębie w ofierze). Wciąż nie jest jasne, dlaczego akurat te ptaki tak dobrze orientują się w terenie, że można było ich użyć też w charakterze posłańców. Instynkt, który każe im wracać do gniazda, wiąże się z koniecznością dostarczania młodym pokarmu zdobywanego na odległych terenach. Wiadomo było zatem, gdzie przyleci wypuszczony w dowolnym miejscu gołąb, więc można było tam wysłać za jego pośrednictwem wiadomość.
Skąd jednak gołębie skalne wzięły się w Europie? Przywędrowały tu w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą wraz z przybyłymi z Bliskiego Wschodu Fenicjanami, którzy prowadzili handel z ludami zamieszkującymi basen Morza Śródziemnego. Wykorzystywane w charakterze posłańców ptaki często były zabierane w klatkach, na przykład (później) przez legiony rzymskie wysyłane na podbój nowych terenów czy (znacznie później) przez uczestników wypraw krzyżowych. Mobilne gołębniki nie zawsze okazywały się wystarczającym zabezpieczeniem i część ptaków uciekała po drodze.
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści z 100. numeru i całego archiwum. Wypróbuj „Pismo” przez miesiąc. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc
