Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Opowiadanie

Kotasy

POSŁUCHAJ

Kiedyś strasznie chciałam mieć kotka. Było to moje życzenie numer jeden, najważniejsze na bardzo krótkiej liście marzeń. Matka oczywiście się nie zgodziła. Wmówiła mi alergię, której nie miałam, a przynajmniej nie była ona na tyle silna, żebym umarła od skradania się na spacerach do bezdomnych kociaków i od przebywania w cudzych mieszkaniach, w których żyły te lub inne zwierzęta. Wiedziałam już wtedy, że moje szczęście jest jej obojętne, w ogóle się nie liczy, ważne są tylko zakazy i zasady. Matka przekonywała mnie, że gdybym miała kota, na pewno byłby z nami strasznie nieszczęśliwy i zdechłby z żalu. Mówiła mi, że są to zwierzęta, które wolą żyć na wolności, spać w piwnicach i polować na myszy oraz że są samotnikami nienawidzącymi ludzi, a szczególnie dzieci. Byłam zrozpaczona. Mieszkaliśmy na małym osiedlu, gdzie w prawie każdym domu żył jakiś kotek. Każdemu współczułam, że nie należy do mnie, tylko męczy się z obcymi dziećmi, których na pewno nie lubi, bo te inne dzieci były głośne, wykonywały gwałtowne ruchy – zero delikatności. Ja byłabym o wiele lepsza dla każdego kotka. Moglibyśmy zostać prawdziwymi przyjaciółmi, bo z dziećmi to się nie udawało. Myślałam, że moje nazwisko do tego właśnie zobowiązuje, że nie mogę żyć sama, tylko z jakimś kotasem, a wtedy wszystko zacznie się jakoś układać, bo będzie to moja druga połówka, będziemy razem jak asy. Wyobrażałam sobie siebie i kotka jako parę z karcianej gry w wojnę. Z powodu zakazu trzymania zwierząt w domu byłam najnieszczęśliwszym dzieckiem na całej planecie Garwolin. Czułam, że nigdy niczego nie wygram, ponieważ nie jestem kompletną osobą, nie mogę być sobą do końca, bo moja drużyna wojenna była wybrakowana. Wiadomo, że nie można być samemu w załodze na wielkiej wojnie.

rysunki Joanna Strutyńska

Upatrywałam pewną szansę na otrzymanie zwierzątka w szkolnych mikołajkach. Losowaliśmy na kartkach imię osoby, której trzeba kupić prezent za dziesięć złotych, i mówiliśmy, co chcemy dostać. Kiedy była moja kolej, powiedziałam, że chcę małego kotka. Chłopiec, który mnie wylosował, zaczął płakać. Powiedział, że to niemożliwe i że trafił najgorszą osobę z całej klasy, bo do szkoły nie wolno przynosić kotków i nie wiadomo nawet, skąd się je bierze zimą. Nauczycielka pocieszała go, mówiąc, że może mi kupić jakąś zabawkę i że na pewno nie miałam na myśli żywego zwierzątka. Oczywiście dostałam później mechanicznego pluszaka na baterie, który wydawał koszmarne dźwięki. Był to najgorszy możliwy prezent i poczułam się mocno zawiedziona. Napisałam do Mikołaja list z pogróżkami i pretensjami. Zostawiłam go na parapecie w swoim pokoju, żeby elfy go znalazły i dostarczyły do fabryki. List zniknął jeszcze tej samej nocy. Żądałam w nim rekompensaty. Dostałam książki na temat hodowli. Później matka powiedziała mi, że kotki są drogie i że jeśli chcę jakiegoś kupić, to muszę uzbierać mnóstwo pieniędzy. Wiedziałam, że dam radę, bo miałam już w tym wprawę. Jeszcze zanim …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Kotasy to fragment książki Cukry, która ukaże się 14 kwietnia 2021 roku nakładem wydawnictwa Cyranka.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00