Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Opowiadanie

Charles de Gaulle

POSŁUCHAJ

Proszę usiąść i poczekać. Potem się okaże, co z panem będzie. Na razie niczego nie wiem. Może się pan rozejrzeć po tym pokoju, różne rzeczy tu panu przygotowano. Na przykład świetny stek i dobre wino. I książki rozmaite, i trochę płyt. Lubi pan Beatlesów? Warto posłuchać, muzyka dobrze robi na skołatane nerwy. Z rozedrganej psychiki są tylko wrzody i bezsenność, więc lepiej będzie, gdy się pan wyciszy. Kiedy się dowiem czegoś konkretnego, od razu do pana przyjdę.

Tak mi powiedział. Dokładnie tak. Zapamiętałem każde słowo. Nie był ani oschły, ani przesadnie życzliwy. Nie martwił się o mnie zbytnio, ale nie można też powiedzieć, że był obojętny. Pomyślałem, że jest jak przyzwoity przechodzień, który był świadkiem wypadku. Taki przechodzień zawsze telefonuje po pogotowie, ale przecież nie zabiera rannego do domu, nie wyznaje mu miłości, nie zostaje z nim na dobre i na złe. Minister sprawiedliwości właśnie tak mnie potraktował. Z szacunkiem, ale bez oznak przyjaźni. Powiedział, co powiedział, i od razu wyszedł. Usłyszałem, jak przekręca klucz w zamku. Dwa razy. Na wszelki wypadek.

Czerwone wino i stek.
rysunek Aleksandra Stanglewicz

W tym areszcie domowym nie działa mi się krzywda. Nikt mnie nie bił ani nie głodził, było mi ciepło i deszcz nie padał mi na głowę, ale nie byłem wolnym człowiekiem. Nie mogłem wyjść z tego pomieszczenia i pójść przed siebie, dokąd tylko bym chciał, musiałem tkwić tu bezczynnie i czekać na wyrok Sądu Kasacyjnego. Nie miałem pojęcia, kiedy sędziowie się zbiorą. Może jeszcze tego dnia, a może następnego. A może dopiero za tydzień. Albo w kolejnym miesiącu. Albo i za rok. Moja przyszłość mogła się rozjaśnić lada chwila, ale równie dobrze już na zawsze mogła pozostać zamglona, niepewna. Pomyślałem więc, że wsunę stek. Sądzę, że każdy na moim miejscu postąpiłby tak samo. Miałem do wyboru albo rozpaczać, albo zjeść stek, i wybrałem to drugie. Rozpacz jest jak trucizna, rozchodzi się po krwiobiegu i stopniowo odbiera siły. Od tej toksyny człowiek blednie, markotnieje i myśli wyłącznie o śmierci, a od zjedzenia wielkiego steku wzbiera w nim nadzieja i jedyne, co mu grozi, to lekkie zaparcie.

Usiadłem więc przy stole i z apetytem pochłonąłem wszystko, co ugotowano. A potem rozłożyłem się w fotelu, wychyliłem kieliszek wina, …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00