Opowiadanie

Pan z powyłamywanymi nogami

Wyobrażasz go sobie za oknem. Za szybą izolatki, gdy leży w świetle, w sterylnym pokoju, podpięty do migających urządzeń, a wokół łóżka więdną bukiety kwiatów. Jest tak cicho. Zupełnie jakby to była scena z filmu, a nie publiczny szpital w południowej Francji. Co prawda nie wiesz, jak wyglądają tam szpitale, ale pozostajesz przy tej wizji komfortowego pokoju do umierania: przecież nigdy tam nie pojedziesz. Możesz sobie wyobrażać, co zechcesz. Już nigdy go nie zobaczysz. „Jego stan pogarsza się z dnia na dzień, nie je niczego i w każdej chwili może umrzeć” – napisali w esemesie. Nie wiesz, jak się z tym czujesz. Przełykasz ślinę. Lampka kontrolna nad jego głową zapala się i przez chwilę mruga na czerwono. Podbiega do ciebie siwy człowiek w białym fartuchu; wygląda jak każdy filmowy lekarz, mówi coś szybko po francusku, ale ty od razu przerywasz, że nie wiesz, przepraszasz, ty nie jesteś z rodziny i to, z tamtym, to nie do ciebie. – To tylko mój biologiczny ojciec, nic o nim nie wiem – powiedziałabyś, wzruszeniem ramion maskując niezręczny brak smutku na myśl o tej podłej śmierci. – Widziałam go trzy razy w życiu i więcej nie chcę – skłamałabyś z kamienną twarzą. Mogłabyś powiedzieć i więcej. Wyobrazić sobie, że mówisz na przykład, że rozwód, emigracja albo że alkohol i pięści, i w sumie dziwisz się, że umiera na raka krtani, a nie wątroby. Ale wiesz, że nie miałabyś na to odwagi, odwrócisz głowę, znów zapatrzysz się w szybę. Fala żalu, która nie ma dużo wspólnego z tu i teraz. – Chciałabym, żeby umierał szybciej.

rysunki Jakub Kamiński

Wychudzony mężczyzna wyciągnie rękę w powolnym, ale dramatycznym geście, jakby chciał coś powiedzieć. Coś ważnego, być może pierwszy raz w życiu. …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online