Opowiadanie

Rozbita skorupka

Przy chodniku unosił się kurz z piaskiem, a na płocie okalającym budowę metra powiewały strzępy plakatów, każdy z widoczną gwiazdą Dawida wymalowaną na fragmencie twarzy Tadeusza Mazowieckiego. Szłyśmy w milczeniu z mojego mieszkania w kamienicy do jej mieszkania w bloku na pobliskim osiedlu. Ona – obserwując swoje plastikowe butki, adekwatne do wyjątkowej jak na listopad pogody, ja – przyglądając się obwarzankowi, który zrobił się na nogawce jej rajstop tuż nad kostką. Szurałyśmy nogami. Nie wiem, o czym myślała, zresztą tego nigdy się do końca nie dowiem. Ja zastanawiałam się nad tym, co babcia powiedziała wczoraj ściszonym głosem do mojej mamy – że mamie Izy zostało najwyżej kilka dni. Przerzuty do mózgu, żadnych szans. I pewnie już nie odzyska świadomości. Iza przychodziła do nas od dwóch miesięcy. Oficjalnie na korepetycje do mojego taty, ale mojej mamie zawsze udawało się zatrzymać ją później na obiad. Jej tata źle znosił chorobę żony, musiał się ratować butelką, jak to ujęła moja babcia. Iza miała jeszcze dorosłą siostrę – Baśkę, o zmęczonej twarzy. Rzadko ją widywałam. Zwykle nikt w jej mieszkaniu nie odpowiadał …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

FreshMail.pl