Opowiadanie

Perełka



Od dziecka byłem takim samoukiem, który wszystkiego uczył się od innych. Dzięki mojej babci wiem, że prawdziwa miłość ma zapach starości. Mama nauczyła mnie wierzyć w powodzenie spraw beznadziejnych. Że alkohol ułatwia docieranie do granic możliwości, szczególnie cudzych – to pokazał mi ojciec. Ale tego, co najważniejsze, bez żadnych wątpliwości nauczyłem się od pana Perełki.

Był niepozorny. Stary, chudy, żylasty. Twarz miał pomarszczoną jak suszona śliwka, co musiało być jakąś wariacją na temat zasady „jesteś tym, co jesz”, bo pan Perełka przepadał za tymi owocami i zawsze nosił przy sobie małą plastikową torebkę z suszonymi węgierkami. Całe obejście miał obsadzone śliwami i dbał o te drzewka z wielką czułością. Ciągle przy nich pracował. Przycinał, gdy się rozrastały, podlewał w …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online