Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Opowiadanie

Sprzedam zwierzęta

Wydawało ci się. Żona ze stoickim spokojem postawiła przede mną kubek z herbatą i podsunęła cukiernicę. Zawsze podziwiałem jej opanowanie, ale tym razem, doprawdy, było niezbyt stosowne do sytuacji. I co to za komentarz, wydawało ci się. Niby dlaczego miało mi się wydawać? Nic mi się nigdy nie wydawało. Nie wypowiadam się o rzeczach, które mi się wydają, bo ich w ogóle nie dostrzegam. Zauważam to, co jest, nic mi się nie wydaje, nie umie mi się wydawać. Dlatego mieszałem herbatę ze złością, jakbym chciał potłuc łyżeczką brzegi kubka, pracowałem jak serce dzwonu bijącego na alarm. 

– Dlaczego miałoby mi się wydawać? Czy coś mi się kiedyś wydaje? Czy przypominasz sobie, żebym bez potrzeby drążył temat, co do którego nie mam pewności? Czy jestem dla ciebie niewiarygodny? Uważasz mnie za cholernego realistę, tak? Wszystko jest prawem fizyki?

– Jasne – Moja żona zaczęła się rozglądać, jakby chciała uciec. – Ale mogło ci się przecież wydawać. Każdemu się mogło wydawać.

– Ale nie mnie! Nie takiemu cholernemu realiście! Dlaczego nie chcesz mi wierzyć?

Naskoczyłem na nią niepotrzebnie, to prawda. Zazwyczaj w takich sytuacjach ona mówi, żebym nie podnosił głosu, a ja zwykle krzyczę, że przecież na nią nie krzyczę, tylko po prostu się racjonalnie zdenerwowałem na rzeczywistość, potem ona wychodzi do sypialni, później przepraszam ją dla świętego spokoju i zapominam, o co mi chodziło, a tym razem postanowiłem, że nie odpuszczę. Ale żona nie wyszła, nie wstała nawet z obrażoną miną, tylko piła spokojnie herbatę i patrzyła na mnie, jakbym nie robił tego, co właśnie robiłem. 

– A dlaczego tak bardzo ci na tym zależy? – spytała. – Dlaczego chcesz, żebym ci uwierzyła?

– Jak to, dlaczego?! – Oburzyła mnie tym pytaniem. Tyle lat człowiek z człowiekiem żyje, a tu nagle pytanie dziwaczne, jak do obcego. – Nie zależy mi, niby dlaczego ma mi zależeć? Zawsze mi wierzyłaś we wszystko, w mój cholerny realizm, nie było takich pytań dziwacznych. Zresztą mówię prawdę!

– A może ci się przywidziało? – Szła w zaparte, zupełnie jakby miała jakiś interes w przekonaniu mnie, że się mylę, w ugruntowaniu mojej niepewności, bo teraz już niczego nie byłem pewien. – Pada. Teraz mży, ale wcześniej mocno padało, mogłeś źle widzieć. Zatarty obraz, rozmyty, czy coś takiego.

– Co ty gadasz?! Jaki obraz rozmyty, zatarty?

– No to nie wiem, może zbyt szybko odwróciłeś głowę i wydawało ci się, że się ruszał. 

– Bzdury. Ruszał się i tyle. Nie mogło mi się wydawać.

– To wiesz co? – powiedziała żona. Podniosła się i oparła dłońmi o stół. Broda jej drżała. – Idź tam jeszcze raz. Co ci zależy. Teraz już prawie nie pada. Idź i sprawdź, cholerny realisto.

Miała rację. Powinienem pójść tam jeszcze raz i sprawdzić, nawet nie dla niej, ale dla mnie samego, dla mojego własnego cholernego świętego spokoju i mojego realistycznego spełnienia. Gdyż byłem przekonany, że pójdę tam i zobaczę to samo, co widziałem wcześniej.

Włożyłem kurtkę z kapturem, ale darowałem sobie parasol, bo deszcz rzeczywiście ustąpił. Zresztą było blisko, minąć dwie klatki schodowe i skręcić za róg bloku. Stanąłem na …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00