Reportaż

Próbowali wymordować jej lud, mają w Szwecji zwolenników

  • autor
  • Niklas Orrenius
Państwo Islamskie sprzedało ją jako niewolnicę za dwieście dolarów. Terroryści, którzy próbowali wymordować jej lud, mają w Szwecji swoich zwolenników.
rysunek Małgorzata Łukasiewicz-Tyczyńska

W czasie gdy była więziona przez ISIS, zobaczyła, jak niemowlę i karmiąca je piersią matka zostały potraktowane w sposób tak potworny, że nie da się tego zapomnieć. Dziś trzydziestoletnia jezydka [jezydzi to wyznawcy synkretycznej religii łączącej elementy islamu, chrześcijaństwa i dawnych perskich wierzeń – przyp. tłum.] Jamila mieszka w niedużym szwedzkim mieście i stara się zrozumieć coś, czego pojąć się nie da: terroryści, którzy próbowali wymordować jej lud, mają w Szwecji swoich zwolenników.

– Nie sądziłam, że będę musiała bać się także tutaj, w tym kraju.

Z informacji, do których dotarł „Dagens Nyheter”, wynika, że pochodzący ze Szwecji bojownicy tak zwanego Państwa Islamskiego brali udział w handlu niewolnikami.

 


jamila opowiada, że po trzecim gwałcie zemdlała. Wcześniej próbowały uciec, ona i trzy inne jezydki. Kobiety chciały się przedostać przez mur, który otaczał dom w irackim Mosulu, gdzie więzili je terroryści z Państwa Islamskiego. Śpiący strażnik nagle się obudził. Kiedy zobaczył kobiety usiłujące pokonać ogrodzenie, wezwał posiłki. 

Jamila i pozostałe kobiety zostały otoczone, schwytane i pobite. Umieszczono je w osobnych pokojach wielkiej willi. 

– Do mojego weszło dziesięciu mężczyzn z Państwa Islamskiego. Zrobili ze mną, co chcieli. Wielokrotnie zgwałcili. Straciłam bardzo dużo krwi. 

Jamila obudziła się w prowizorycznej salce szpitalnej. Już od trzech miesięcy była wtedy niewolnicą. Ze szpitalnego łóżka sprzedano ją mężczyźnie z Mosulu, który miał żonę i sześcioro dzieci. 

– Znam arabski, więc wiem, ile za mnie zapłacili. Zostałam sprzedana za dwieście dolarów amerykańskich. Podczas transakcji w pomieszczeniu znajdował się mój lekarz. Pieniądze dostał emir – dopowiada Jamila, mając na myśli przywódcę zgrupowania Państwa Islamskiego, które ją więziło.

Jamila musi sobie zrobić  krótką przerwę. Zaczyna płakać, cała się trzęsie, skulona na kanapie w swoim szwedzkim mieszkaniu. Przez okno wpada do salonu przedpołudniowe słońce. Telewizor jest włączony, ale dźwięk wyciszono. Na ekranie miga reklama meczu Champions League, który będzie można zobaczyć wieczorem. Zza okna dochodzą odgłosy ruchu ulicznego, jakieś rozmowy i śmiech. 

Jamila mieszka w szwedzkim mieście i stara się zrozumieć coś, czego pojąć się nie da: terroryści, którzy próbowali wymordować jej lud, mają w Szwecji swoich zwolenników.

Zazwyczaj o tej porze Jamila uczy się szwedzkiego na kursach SFI [svenska för invandrare, czyli szwedzki dla imigrantów – przyp. red.]. Dziś została jednak w domu, żeby opowiedzieć o koszmarze, który zaczął się, gdy terroryści z Państwa Islamskiego w sierpniu 2014 roku zaatakowali prowincję Sindżar na północy Iraku, gdzie mieszkali jezydzi, chrześcijańscy Asyryjczycy i inne prześladowane mniejszości. Pośród wielu innych miejscowości terroryści z ISIS uderzyli też w Borek, jezydzką wieś, w której mieszkała Jamila z rodzeństwem i rodzicami. 

Jamila chce opowiedzieć mi o tym, jak jej ojciec i brat zostali oddzieleni od rodziny, zmuszeni do przejścia na islam, a potem straceni. I o czasie po ataku ISIS, kiedy przez pół roku była przetrzymywana jako niewolnica terrorystów z Państwa Islamskiego. 

A także o ucieczce do Szwecji trzy lata temu i o tym, że życie w tym kraju, który miał przynieść ratunek od prześladowań, nie okazało się tak bezpieczne, jak marzyli Jamila i jej mąż Heydar. Nawet tu, w tym niedużym miasteczku, spotkali zwolenników Państwa Islamskiego. Strach i poczucie bezbronności spowodowały, że Jamila i Heydar nie mają odwagi pojawić się w prasie pod swoimi prawdziwymi imionami. 

– Często się tu boję. Na moim kursie szwedzkiego widzę, że część uczestników nienawidzi nas, jezydów – kontynuuje.

Mąż Jamili, Heydar, kiwa potakująco głową. Opowiada, że niedawno spotkał człowieka z Syrii, który otwarcie bronił ISIS. Było to w restauracji, w małej miejscowości niedaleko stąd. 

– Twierdził, że Państwo Islamskie nie dopuściło się niczego złego. A kiedy dowiedział się, że jestem jezydem, powiedział: „Gdyby ISIS cię dorwało, to by cię zabili”.

Mężczyzna w restauracji miał rację. Terroryści z ISIS prawdopodobnie zabiliby Heydara, gdyby latem 2014 roku nie zdołał uciec. To właśnie wtedy Państwo Islamskie rozpoczęło działania, które kilka lat później ONZ nazwało postępującym ludobójstwem.

Kiedy ISIS uderzyło, Jamila z rodzeństwem i rodzicami znajdowali się w swojej wsi. Próbowali uciec samochodem. 

– Jechałam z tatą, mamą, siostrą i bratem.

Na drodze prowadzącej ze wsi zapanowała kompletna panika. 

– Dwupasmowa droga stała się nagle pięciopasmówką, wszyscy usiłowali jednocześnie opuścić wioskę. Ujechaliśmy zaledwie kilometr i zostaliśmy zatrzymani przez ludzi z ISIS. Stłukli karabinami szyby w naszym samochodzie i zmusili nas do pomaszerowania z powrotem do wsi. Potem ludzie z Państwa Islamskiego zamknęli kilkuset mieszkańców w budynku szkoły.

– Kazano nam przejść na islam. Na początku odmówiliśmy. „Mamy swoją religię” – mówiliśmy.

Wtedy terroryści oddzielili chłopców i mężczyzn od dziewcząt i kobiet. Powiedzieli, że mężczyźni mają do wyboru przejść na islam albo umrzeć.

– Żeby ujść z życiem, mężczyźni i chłopcy zgodzili się zmienić wiarę. Kazano im wypowiadać muzułmańskie wyznanie wiary, szahadę: „Nie ma boga, prócz Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem”. Potem mężczyźni z ISIS zebrali mężczyzn i chłopców, załadowali ich na ciężarówkę i wywieźli kawałek dalej.

– Jedyne, co później usłyszałyśmy, to strzały. Odgłosy długiej strzelaniny. Była czwarta po południu. Zrozumiałyśmy, że ich wszystkich zabili. Krzyczałyśmy.

Pytam o ojca i brata. Jamila ukrywa twarz w dłoniach. Zaczyna się trząść. Odpowiadając, nie odrywa rąk od twarzy: – Do dziś nie widziałam ich ciał. Myślę, że są gdzieś w pobliżu wsi i szkoły, w której nas trzymano. 

Pomocy w dokumentowaniu, weryfikowaniu i porządkowaniu świadectwa Jamili udzieliła Delkhwaz Haciy, dwudziestodziewięcioletnia prawniczka z miejscowości Arlöv niedaleko Malmö. Jest przewodniczącą Yazda Sweden, oddziału międzynarodowej organizacji Yazda, która powstała, żeby wspierać jezydów i inne prześladowane przez ISIS mniejszości. 

Na co dzień Haciy pracuje w Kasie Ubezpieczeń w Malmö, ale od paru lat niemal cały swój wolny czas poświęca tematyce czystek jezydów. Odwiedza Irak i liczne kraje europejskie, spotyka jezydzkie rodziny, których krewni zostali zamordowani, stara się pomagać ocalonym. Teraz po raz pierwszy spotyka ocaloną jezydkę w Szwecji. 

– Wysłuchanie jej świadectwa w moim rodzinnym kraju jest czymś wyjątkowym. To inne przeżycie od spotykania świadków w Iraku lub w Niemczech. 

Delkhwaz Haciy planuje skontaktować Jamilę z jednostką policji, która prowadzi śledztwa w sprawach podejrzeń o zbrodnie wojenne po to, by sprawdzić, czy jej zeznania mogą pomóc w znalezieniu i ukaraniu winnych. 

Jamila jest w Szwecji od trzech lat. Już wcześniej chciała opowiedzieć swoją historię, ale nikt nie wydawał się nią szczególnie zainteresowany.

– Kiedyś w przychodni opowiedziałam o tym lekarce, która zaczęła płakać. Powiedziała, żebym nie mówiła nic więcej. Nie była w stanie wysłuchać do końca tego, co miałam do opowiedzenia. 

Siedzimy z Jamilą w jej mieszkaniu przez pięć i pół godziny. Kilkakrotnie podczas rozmowy kobieta załamuje się, chowa twarz w dłoniach i szuka pocieszenia w objęciach Delkhwaz Haciy. Są rówieśniczkami i choć nigdy wcześniej się nie spotkały, Jamila czuje się bezpieczna w towarzystwie szwedzkiej jezydki, która jest w stanie zrozumieć, co tamta przeszła. 

Kiedy wspomnienia stają się nieznośne, pytamy Jamilę, czy chce przerwać rozmowę, ale za każdym razem zbiera się w sobie i kontynuuje opowieść.

– Chcę, żeby Szwecja i Szwedzi się dowiedzieli.

 


w sierpniu 2014 rokuJamila i Heydar byli szczęśliwi, ledwo miesiąc po ślubie. Któregoś dnia Jamila wybrała się odwiedzić rodziców we wsi Borek, w której się wychowała, na północy Iraku, w pobliżu góry Sindżar. Heydar przebywał wtedy w innej wsi. 

Ta część północnego Iraku wokół Sindżar przez wiele lat była domem jezydów. To nieduża mniejszość, nie liczy nawet miliona ludzi. Zamieszkują przede wszystkim Irak, Syrię, Turcję, Armenię i Gruzję. Prześladowania wygnały dużą grupę jezydów do Europy. W Szwecji jest ich około sześciu tysięcy. 

W religii jezydów ważną rolę odgrywa anioł Malak Tawus, wyobrażony jako …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Tekst jest przedrukiem artykułu, który ukazał się 23 marca tego roku w szwedzkim dzienniku „Dagens Nyheter”. Dziś wypowiadają się o nim najważniejsi szwedzcy politycy.
Reportaż ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (05/2019) pod tytułem Ludobójstwo jezydów.

FreshMail.pl