Historia osobista

Płotka. Jestem córką "tego Jobsa"

Ojciec przyjeżdżał teraz w niektóre weekendy i zabierał mnie na wrotki samą – matka zostawała w domu, żeby malować, i machała nam na pożegnanie, kiedy wyruszaliśmy. Nazywał mnie Płotką.
rysunki Małgorzata Łukasiewicz-Tyczyńska

Hej, Płotko, spadajmy. Szkoda marnować życie. Płotka kojarzyła mi się z płotkiem. Myślałam, że chodziło mu o to, żebym tak nie stała jak kołek. Później dowiedziałam się, że jest taka ryba płoć, więc płotka to mała, młoda rybka. Czasem wypuszcza się je z powrotem do wody, żeby jeszcze podrosły.

– No dobra, Gruba Rybo, jedziemy – mówiłam, kiedy już założyłam wrotki. Czasami martwił się, że jest za chudy.

– Mówią, że muszę przytyć – westchnął.

– Kto tak mówi? – zapytałam.

– Ludzie w pracy – odparł, stojąc na środku pokoju na wrotkach. – A wy jak myślicie?

Kiedy indziej niepokoił się, że rośnie mu brzuch i też nas o to pytał.

Ruszaliśmy w stronę Uniwersytetu Stanforda. Tego dnia asfalt był mokry po deszczu.

Palmy, od których wzięła się nazwa Palm Drive, rosły na pasie ziemi między chodnikiem a jezdnią. Ich korzenie wiły się pod starym asfaltem alejki, tak że nawierzchnia była mocno pofałdowana i połatana nierównymi, zachodzącymi na siebie warstwami, którym jednak nie udało się powstrzymać natury. Ugięliśmy kolana, żeby zamortyzować wstrząsy. Opadłe z palm liście czasami blokowały przejazd, więc musieliśmy je omijać, idąc na wrotkach po ziemi pod drzewami. Wzór na korze pni przypominał ułożone w stertę ryby.

– Chciałbym być rdzennym Indianinem w dawnych czasach – powiedział ojciec, spoglądając na wzgórza wznoszące się za uniwersytetem. Z daleka wydawały się gładkie, nieskalane. Zielone źdźbła przebijały się przez grudki ziemi dwa, trzy dni po pierwszym ulewnym deszczu i zostawały na całą zimę. – Chodzili na bosaka – ciągnął. – Po tych wzgórzach. Zanim to wszystko w ogóle tu się pojawiło. – Wiedziałam ze szkoły, że zostawili ślady na kamiennych …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Fragment pochodzi z książki Płotka autorstwa Lisy Brennan-Jobs w tłumaczeniu Agnieszki Sobolewskiej. Polskie wydanie ukaże się w październiku nakładem Wydawnictwa Literackiego. Historia osobista ukazała się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (09/2019) pod tytułem Płotka.

FreshMail.pl